"Skandal, że pielęgniarki zarabiają tak mało". "Tragiczna sytuacja" [PUBLICYŚCI]

- Absolutny skandal, że pielęgniarki tak mało zarabiają - mówiła w Poranku Radia TOK FM Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej". - Tragiczna sytuacja - przyznał Jan Ordyński z TVP. Publicyści komentowali trwające protesty pielęgniarek.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Publicyści w Poranku Radia TOK FM zwrócili uwagę na tragiczną sytuację pielęgniarek. Podkreślali, że choć sytuacja lekarzy w ostatnich latach się poprawiła, to warunki pracy pielęgniarek pozostają skandaliczne. I niedługo może ich w Polsce po prostu zabraknąć.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (61)
"Skandal, że pielęgniarki zarabiają tak mało". "Tragiczna sytuacja" [PUBLICYŚCI]
Zaloguj się
  • maura4

    Oceniono 69 razy 67

    Tragiczna to dopiero będzie. Teraz pielęgniarki jeszcze są.

  • tani_dran

    Oceniono 52 razy 40

    Panie Pielęgniarki - wytrzymajcie jeszcze trochę, bo tu wicie rolnicy chcą na wcześniejsze emerytury

  • zdzisek1949

    Oceniono 50 razy 32

    Media w tym również tok FM udają zdziwionych, że pielęgniarki
    bardzo mało zarabiają.

  • siwywaldi

    Oceniono 33 razy 23

    Szanowna pani.
    Skandalem to jest to, że w Polsce WSZYSCY za mało zarabiają. Przeciętny Polak pracuje dłużej i wydajniej niż np. Grek, a zarabia 1/3 tego co on. I co śmieszniejsze, Europa "dusi" pensje państw dawnej Europy Wschodniej, ale zamiast odśpiewać nad greckim trupem głośne Requiem, to cacka się z nim niczym panienka lekkich obyczajów z hojnym klientem.

  • Kasia Kasia

    Oceniono 16 razy 12

    Należy zatem przypomnieć pismo, które wyszło spod pióra prof. Zembali w sierpniu 2013 r. Współautorem jest prof. Bohdan Maruszewski. Pierwszy podpisał się jako konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii, drugi jako prezes Klubu Kardiochirurgów Polskich. Pismo skierowali do ministra Bartosza Arłukowicza oraz prezes NFZ Agnieszki Pachciarz. Czytam i szok! – obaj panowie protestują przeciwko ministerialnym planom zwiększenia liczby oddziałów kardiochirurgii w Polsce. Dla ewentualnych niedowiarków cytat: Jest bardzo niepokojącym proponowanie nowego rozwiązania w postaci wymogu obecności kardiochirurgii już na trzecim stopniu referencyjności w kardiologii, co eskaluje gwałtownie liczbę wprowadzanych oddziałów kardiochirurgicznych w kraju na wyjątkowo łatwych warunkach.

    Współwłaściciel PGM przywołał tu niefortunny dla siebie argument przeciwko temu rozwiązaniu: Taka sytuacja sprawi gwałtowny wzrost nowych ośrodków głównie niepublicznych, które sięgną po ograniczoną pulę środków z Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia na realizację świadczeń z kardiochirurgii w sytuacji, kiedy dzisiaj tych środków już brakuje i pogłębia trudną sytuację obecnych ośrodków kardiochirurgicznych wkraju.

    Interesy

    Godzi się więc wspomnieć o firmie szpitalnej, która nie budzi obrzydzenia prof. Zembali. Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca (PAKS)to dziś jedna z najlepiej rozwijających się firm szpitalnych na polskim rynku. Została założona przez prof. prof. Pawła Buszmana i Andrzeja Bochenka (byli w niej wspólnikami). Buszman przez jakiś czas był dyrektorem ds. naukowych w ŚCCS, jego syn pracuje w ŚCCS, w klinice prof. Polońskiego. Bochenek to słynny kardiochirurg, mąż Krystyny Bochenek, wicemarszałkini Senatu, która zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Być może nie bez znaczenia jest i to, że Bochenek i Zembala też są wspólnikami. Obaj są współwłaścicielami Polskiej Grupy Kardiochirurgicznej sp. z o.o.,której prezesem jest wspomniany Bochenek. Na razie PGK nie prowadzi jednak takiej ekspansji jak PAKS.

    Jako współwłaściciele PAKS Buszman i Bochenek w różnych miastach pootwierali oddziały kardiologiczne, zaś wBielsku-Białej oddział kardiochirurgii. NFZ podpisał z kardiochirurgią PAKS roczny kontrakt na 1,5 mln zł. Za te pieniądze można wykonać ok. 5–6zabiegów miesięcznie, w sumie nie więcej niż 70 w ciągu roku. Ale PAKS wykonał tych zabiegów setki i wystawił rachunki nie na 1,5 mln, lecz na 7 mln zł. NFZ te pieniądze wypłacił, choć kontrakt został przekroczony przez PAKS o ponad 400 proc. NFZ tłumaczył, że nie miał innego wyjścia, albowiem prawie wszystkie zabiegi miały dotyczyć ostrych przypadków, gdy walczono o życie. Przyjmuje się, że wśród zabiegów kardiochirurgicznych te ratujące życie to 10 proc. Tu zdarzyło się inaczej. Ta dziwna okoliczność nie zaalarmowała krajowego konsultanta.

    Do właścicieli PAKS w zasadzie nic nie mam. Robią swój biznes, a nie kierują placówkami publicznej służby zdrowia, nie pełnią ważnych funkcji państwowych. To, że stanowią konkurencję dla publicznych szpitali, nie jest niczym nagannym. Inaczej rzecz się ma z prof. Zembalą…

    Ma on również wielkie polityczne ambicje. Jak ustaliłem, w dniach poprzedzających rekonstrukcję rządu często bywał w Warszawie. Prowadzono z nim rozmowy na temat objęcia przez niego teki ministra zdrowia po Bartoszu Arłukowiczu (który się ostał). Sam Zembala gorąco temu zaprzeczał, gdy pytałem, ale wiem, że jego kandydatura była rozważana, pisała o tym również prasa. W zeszłym roku przekazał udziały w najważniejszej spółce z grupy PGM swojej żonie. On sam twierdzi, że odbyło się to na kilka miesięcy przed rekonstrukcją rządu, ale w rejestrach KRS widnieje data 3 grudnia 2013 r.

  • Magda Mac

    Oceniono 19 razy 11

    Zamiast uszczuplać budżet na leczenie, uszczuplić trochę kieszenie lekarzy i z tego przeznaczyć pieniądze na pensje pielęgniarek? Żeby pieniądze przeznaczone na wypłaty dla pracowników ochrony zdrowia były lepiej podzielone. Wiem, że się nie da, ale wydaje się sprawiedliwej...Zwłaszcza gdy spojrzy się na to jakie większość lekarzy których znam ma podejście do tej grupy zawodowej, jakby myśleli że "służące się buntują, patrzcie no". Przynajmniej ja się tak czuję na swoim oddziale i wybaczcie jeśli obrażam jakiegoś lekarza. Szanuję Waszą prace, bo uważam że wspólnie działamy na rzecz najważniejszej osoby w ochronie zdrowia: na rzecz pacjenta i tylko nasz wspólny wysiłek może dać oczekiwane efekty. Chcę jednak tak jak Wy, lekarze, pracować jako spełniony zawodowo człowiek, którego stać na spełnianie swoich potrzeb życiowych, który w zamian za ciężką fizyczną i psychiczną pracę może realizować swoje marzenia, a nie tylko patrzeć jak wszyscy dookoła bogacą się na jego nieszczęściu i charytatywnej wręcz pracy. "Nieszczęściu", bo całe szczęscie jakie z tego mam to satysfakcja z wykonywanej pracy, ale na samej satysfakcji rodziny ani domu nie zbuduję.

  • Kasia Kasia

    Oceniono 13 razy 9

    Taki właśnie plan miała nowa dyrektorka szpitala wojewódzkiego nr 5 w Sosnowcu, której nakazano opracować program ratowania szpitala. Wymyśliła, że otworzy oddział kardiologii. Tyle że w szpitalu istniała już kardiologia, ale prywatna. Jeden z oddziałów dzierżawiła PGM, miała na to kontrakt z NFZ, pacjenci nawet nie musieli więc wiedzieć, że z chorobami serca trafiają do jakiejś firmy, a nie do placówki publicznej służby zdrowia. Dyrektorka wypowiedziała PGM umowę dzierżawy, następnie uruchomiła własny oddział kardiologii. Dzięki temu w ciągu roku zarobiła prawie 3 mln zł. Zarobiłaby więcej, gdyby nie to, że PGM przeniosła się do innego sosnowieckiego szpitala, a NFZ podzielił kontrakt między szpital publiczny i firmę panów profesorów. Zmoich informacji wynika coś jeszcze. NFZ płacił PGM znacznie więcej niż szpitalowi publicznemu. Roczny kontrakt między NFZ i PGM miał przekraczać 9 mln zł. Spójrzmy na inne miasta – Racibórz i Rybnik – oddalone od siebie o 25 km. W Rybniku istnieje wielki i nowy szpital wojewódzki, m.in. z oddziałem kardiologicznym cieszącym się bardzo dobrą opinią. Wpołowie zeszłego roku szpital ten przestał przyjmować kolejnych pacjentów – przyczyną był zbyt niski kontrakt przyznany przez NFZ. Podobne kłopoty były w poprzednich latach. Tymczasem w Raciborzu spółka córka PGM uruchomiła w 2011 r. kardiologię, a jej działalność finansujeNFZ. Pacjenci informowani są: Koszta świadczeń (…) pokrywane są z budżetu państwa.

    Nie wiem, czy działał tu czar polegający na tym, że nabywcą była firma należąca do krajowego konsultanta kardiochirurgicznego i wojewódzkiego konsultanta kardiologicznego. Jest to jednak prawdopodobne.

    Władza

    Kilka lat temu prof. Poloński przyznał publicznie, że rozważa rezygnację z funkcji konsultanta kardiologicznego (którym jest od kilkudziesięciu lat) i wycofania się z PGM ze względu na możliwy konflikt interesów. Dotychczas tego nie uczynił…

    Prof. Zembala żadnego konfliktu interesów nie widzi. Jak tłumaczy, jest krajowym konsultantem w dziedzinie kardiochirurgii, a PGM prowadzi oddziały kardiologiczne, nie zaś kardiochirurgiczne. Nie widzi konfliktu interesów, mimo że kieruje ŚCCS z klinikami kardiologii, a nie tylko kardiochirurgii.

    Konsultanci medyczni dysponują potężną władzą. Dzięki swoim uprawnieniom mogą nawet zamknąć oddział szpitalny. Ponieważ szpital prowadzący kardiologię powinien mieć tzw. zabezpieczenie kardiochirurgiczne, konsultant w dziedzinie kardiologii wraz z konsultantem w dziedzinie kardiochirurgii mogą zdusić w zarodku każdą inicjatywę, która im się nie podoba. Oczywiście nie mam tu namyśli inicjatyw polegających np. na propagowaniu wolnej miłości.

    Dowód jest. WKatowicach istniał szpital niezależny od PGM, Euromedic, mający oddział kardiologiczny i maleńki oddzialik kardiochirurgii (3łóżka). Pod koniec 2013 r. NFZ zerwał kontrakt z tym szpitalem, choć pacjentów leczono tam prawidłowo. Wcześniej zaś na konferencji w Warszawie prof. Zembala publicznie wypowiedział się, że Euromedic zdestabilizował kardiologię na Śląsku (aprzecież jest konsultantem w zakresie kardiochirurgii). Również w każdej z rozmów ze mną prof. Zembala wspominał o Euromedic z takim obrzydzeniem, jak gdyby to był synonim dżumy.

  • Oceniono 8 razy 8

    brak pieniędzy w szeroko rozumianej służbie zdrowia to wynik niskich składek rolników, którzy płacą ułamek tego co przysłowiowa pani Krysia siedząca na kasie w Tesco, która utrzymuje nie tylko rolnika ale i jego rodzinę. Gdyby wszyscy płacili tyle ile pani Krysia byłyby pieniądze na nowoczesny sprzęt diagnostyczny, najnowszej generacji leki itd. A teraz jeszcze PSL ma propozycję aby rolnik szedł na emeryturę w wieku 56 lat, bo staż pracy ma mu się liczyć od 18 roku życia !!! Przecież to bandyctwo w biały dzień.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX