Bachański zwolniony, chore dzieci bez pomocy. "Nie wyobrażam sobie, że syn wróci do stanu wegetacji"

- Jesteśmy bez wyjścia. Straciliśmy lekarza, do którego mieliśmy zaufanie, nie mam z kim się konsultować, nie mogę kontynuować terapii - mówiła w Radiu TOK FM Dorota Schewe, matka dziecka chorego na padaczkę. Po zwolnieniu dr. Marka Bachańskiego z Centrum Zdrowia Dziecka jego pacjenci zostali pozostawieni sami sobie.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

We wtorek dr Marek Bachański został dyscyplinarnie zwolniony z Centrum Zdrowia Dziecka. Lekarz środkami zawierającymi marihuanę eksperymentalnie leczył dzieci chore m.in. na lekooporną padaczkę.

Bachański tłumaczył w Radiu TOK FM, że formalnie zwolniono go z powodu "utraty zaufania do pracownika". - W uzasadnieniu napisano, że naraziłem pracodawcę na szkodę w wysokości 2 tys. zł. Tę kwotę pracodawca musiał zwrócić do NFZ, który dodał do tego karę w kwocie 3 tys. zł. To była główna formalna przyczyna. Skąd te kary? Zorganizowano kontrolę NFZ. W dokumentacji dopatrzono się luk w postaci braku pieczątki, braku numeracji stron czy wydrukowanych wizyt - mówił.

Gość Radia TOK FM podkreślił, że w uzasadnieniu zwolnienia nie było ani słowa o medycznej marihuanie.

Po zwolnieniu dr. Bachańskiego na lodzie zostali jego pacjenci

Centrum Zdrowia Dziecka zapewnia, że wszystkie terapie są kontynuowane. Dwie pacjentki dr. Bachańskiego zaprzeczały temu jednak na antenie Radia TOK FM.

Dorota Schewe: - Jesteśmy bez wyjścia. Straciliśmy lekarza, do którego mieliśmy zaufanie, nie mam z kim się konsultować, nie mogę kontynuować terapii. Centrum Zdrowia Dziecka twierdzi, że kontynuuje terapię medyczną marihuaną. Wiem, że to nieprawda. Rozmawiałam z mamą jednego z dzieci, która miała przyjechać na wizytę. Dostała telefon od lekarza, który powiedział, że jeżeli zamierza przyjechać po receptę i wniosek do ministra, to proszę się nie fatygować, bo dyrekcja zakazała wydawania tego typu recept.

Justyna Zorn podkreślała natomiast, że nie chodzi tylko o pacjentów leczonych medyczną marihuaną. Dr Bachański jako jedyny w Polsce miał także stosować dietę katogenną, w której glukoza zastępowana jest połączeniem białka i tłuszczu. A to już setki pacjentów.

Justyna Zorn: W Polsce byliśmy praktycznie u wszystkich sław neurologii dziecięcej. Mówili: "my już nie mamy pomysłu, może dr Bachański wam coś podpowie". I tak do niego trafiliśmy. Boli mnie, kiedy słyszę teraz wypowiedzi lekarzy, nie ma żadnej solidarności.

Kogo właściwie leczył dr Bachański?

Dorota Schewe: Moje dziecko wyczerpało wszelkie farmakologiczne metody leczenia. Zostałam wysłana do doktora, który miał leczyć dietą katogenną. Mojemu synowi nie służyła ta dieta, po wielu perypetiach dziecko znalazło się na OIOM, stwierdziliśmy że spróbujemy medycznej marihuany. Tak się stało. Moje dziecko było leżące, podłączone do respiratora. Teraz siedzi, zamiast 200 napadów na dobę ma 10 do 15. Są dni, kiedy nie ma ich w ogóle. Jestem w szoku.

Justyna Zorn: Zaczęliśmy podawać olejek CDB w grudniu ubiegłego roku, kiedy Robert miał kilkaset napadów na dobę. Był odwodniony, nie chciał przełykać, miał zaburzenia termoregulacji. Terapeuci określali jego stan, 5-letniegop chłopca, jako stan wcześniaka ok. 30 tygodnia. Po miesiącu stosowania Robert nie miał napadów. Przez cztery dni ani jednego, zaczął fantastycznie funkcjonować. Niestety po tych czterech dniach napady wróciły. Zwiększaliśmy dawki, na przełomie czerwca i lipca przez miesiąc nie miał żadnego napadu. Teraz, jak na ciężko chore dziecko, robi milowe kroki.

Co dalej?

Dorota Schewe: Stoimy w miejscu. Medyczna marihuana jest na receptę, której nie mogę dostać. Doktor nie leczy, a nikt inny tego nie wypisuje, bo wszyscy się boją. Trzeba byłoby wprowadzić kontynuację osławionym, zakazanym Bedrocanem, sprowadzanym z Holandii. I nie możemy tego zrobić. Moje dziecko wciąż ma napady, ale chciałabym całkiem to wykorzenić. To leczenie na lata, zwykłymi metodami farmakologicznymi nie da się tego wyleczyć. Jedyna skuteczna metoda to neurochirurgia i naszym celem jest na tyle go ustabilizować, by zrobić operację. Bez tego leczenie będzie zachowawcze.

Justyna Zorn: Nie wyobrażam sobie, że Robert ma wrócić do tego stanu. Ciągłe napady, zachłystywanie się, zero kontaktu. Te dzieci przechodzą do stanu wegetatywnego.

Dorota Schewe: Napady padaczkowe to coś strasznego. Patrzysz na powolne umieranie, bo każdy atak to zniszczone neurony. A tych ataków jest 200 dziennie. 5 tys. miesięcznie. Przychodzą seriami. I masz ochotę walić głową w ścianę, masz ochotę wyć. Na ludziach wrażenie robi dopiero liczba napadów. Ale jak ktoś tego nie widział, nie jest w stanie tego zrozumieć. To jest choroba śmiertelna. I nie zabija jak atak serca, umiera się latami.



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (111)
Bachański zwolniony, chore dzieci bez pomocy. "Nie wyobrażam sobie, że syn wróci do stanu wegetacji"
Zaloguj się
  • rbik53

    Oceniono 27 razy 23

    ... a pozostawienie pacjentów samym sobie bez pomocy - niech sobie sami zdychają - jest znacznie mniejszym złem.... można by nawet powiedzieć, że w porządku...
    Szpitalni dygnitarze maję się wszak dobrze.

  • marudna.maruda

    Oceniono 24 razy 20

    "W uzasadnieniu napisano, że naraziłem pracodawcę na szkodę w wysokości 2 tys. zł. Tę kwotę pracodawca musiał zwrócić do NFZ, który dodał do tego karę w kwocie 3 tys. zł."- jak kraść, to miliony.
    Lekarze i ich pracodawcy wymachujący sumieniem jak sztandarem w d..e mają chore dzieci. Narodziły się, zostały ochrzczone, mogą pocierpieć i umierać. Ku chwale prawomyślnej służby zdrowia.

  • pimpao

    Oceniono 27 razy 13

    Powiedzmy sobie wprost, ważniejsze od jakichś chorych bachorów i ich pyskatych rodziców, są pieniądze zarobione na Sativexie przez szefową Bachańskiego i jej męża oraz koncern farmaceutyczny. Takiemu neokolonialnemu liberalizmowi przyklaskują polskie władze, któreście sobie sami idioci wybrali.

  • art_102

    Oceniono 17 razy 11

    Sprawa jest prosta, szefowa dr Bachańskoego, wraz z mężem, starali się o dotację unijną w wys. 10 mln € na opracowanie leku na padaczkę lekoodporną. I jak tu pracować nad czymś takim, jak pod ich nosem dr Bachański odnosi takie sukcesy lecząc medyczną marihuaną. To tak jakby ktos pod nosem obecnych konstruktorów lotnictwa próbował wynaleźć maszynę latająca. Oczywiście nie mogli się przyznać, zę wiedzą, znają jego sukcesy w leczeniu, ba sami podpisywali dokumenty ws importu olejku,. Jak tu pracować nad lekiem, który nie przynosi rezultatów, kiedy pod ich nosem dzieją sie tak spektakularne rzeczy. Przecież im nie chodzi o ten cholerny lek, bo on i tak nie działa, ale o grubą kasę. O kasę! O kasę! A jak sa na nią pazerni, to widać po tym, ze lepszego od siebie, i jako człowieka, a przede wszystkim jako lekarza, postanowili zgnoić i zniszczyć.

    ---------
    Dr Bachański "W piśmie do ministra zdrowia argumentuje, że pierwsze rozmowy z przełożonymi IPCZD odbyły się w lipcu 2014 roku.
    Doktor pisze:
    „Otrzymałem wtedy od nich zgodę na leczenie nie więcej, niż 10 pacjentów. Dodatkowym potwierdzeniem, że wiedziano o takim leczeniu są wnioski na import docelowy, które podpisywali moi przełożeni. W trakcie całego leczenia, nikt z moich przełożonych szczegółowo nie interesował się leczeniem pacjentów. Były w tej sprawie tylko bardzo pobieżne spotkania. Dowodem na to jest, że w trakcie całego leczenia do dzisiaj (10 miesięcy) nie otrzymałem żadnych uwag, ani ustnych ani pisemnych dotyczących dobrostanu pacjentów, dawkowania leków, wykonywania badań laboratoryjnych, prowadzonej dokumentacji medycznej czy wreszcie żadnych uwag, że mam cokolwiek naprawić „.
    Link do całego pisma: drive.google.com (Musisz być zalogowany w Google).
    O co toczy się gra w IPCZD?

    W Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, kierownik Kliniki Neurologii i Epileptologii prof. dr hab. n. med. Sergiusz Jóźwiak, starał się o dotacje z Unii Europejskiej w kwocie 10 mln euro w celu znalezienia leku… na padaczkę. Projekt nosi nazwę „Epistop”.
    Okazuje się, że istnieje skuteczny lek w postaci medycznej marihuany.
    Ale… gdyby uznano badania doktora Bachańskiego, to bezcelowa byłaby dotacja prof. Jóźwiaka. Wiele osób, instytucji nie zarobiłoby olbrzymich pieniędzy, ponieważ w grę może wchodzić nawet 80 mln złotych. Prawdopodobnie taka kwota zasili projekt „Epistop”.
    Cały smaczek sprawy dodaje informacja, z której wynika, że żona pana Jóźwiaka, prof. nadzw. dr hab. n. med. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak jest Z-ca Dyrektora ds. Nauki w IPCZD.
    Być może z tego powodu ośmieszają i oskarżają doktora Marka Bachańskiego?
    Całą sprawą powinna zająć się prokuratura i NIK w celu sprawdzenia wydatkowania publicznych pieniędzy oraz narażenia życia małych pacjentów przez IPCZD i Ministerstwo Zdrowia. W tej chwili mali pacjencie pozbawieni są skutecznego leku. "
    ----------
    Teraz widzicie w jakie rece często oddajemy naszych chorych bliskich,a jak sie trafi jakaś perełka, to te szczury ją zagryzą...

  • somalii

    Oceniono 19 razy 9

    Sku...syny ... Surwysyny zabijające ludzi w imie farmaklogicznych interesów. Bogowie gówna...

  • hans_gl

    Oceniono 12 razy 8

    ZAKAZAĆ MORFINY, to jeszcze gorsze świństwo!!!!!!!!
    Każdego, kto dostanie morfinę potraktować jak ćpuna, przerwać leczenie i wysłać na przymusowy odwyk.
    A na poważnie, to czas, żeby S. po prostu wyleciała...

  • ciuli

    Oceniono 15 razy 7

    Pani dyrektor wraz z mężem i całym poddańczo wpatrzonym w nich teamem muszą wydać na coś te granty otrzymane z Unii. Padaczka ma być całkiem lekooporna, całkiem trudna do leczenia, po to, żeby badać, badać i jeszcze ze raz badać te darmowe, polskie biedne króliki. Kiedyś też bez zgody ludzkich królików, ale zgodnie z obowiązującym faszystowskim prawem badano, badano i badano króliki żydowskie, polskie, cygańskie. Im bardziej cierpiały i umierały tym więcej było wniosków z badań.
    Co z tego, że susz z marihuany pomaga i jest dostępna już literatura fachowa, o czym wspomina dr Bachański? Co z tego, że dla niego chore, bezbronne , słabe dzieci nie są ludzkimi królikami, które można traktować przedmiotowo i nakazać im poświęcenie się nauce, bo są chore, biedne , bezbronne, często upośledzone? Co z tego, że dla dr Bachańskiego dzieci te nie są królikami, mimo takich pełnych hipokryzji zarzutów? Co z tego, że dla niego są ludźmi w pełnym znaczeniu tego słowa???

  • depepoz

    Oceniono 13 razy 7

    Szaleństwo ogarnęło Polskę, więc dlaczego lekarzy nie?
    Jeden tygnitarski lekarz powiada o swoim sumieniu, drugi o niepełnej dokumentacji, trzeci o tym co on uważa za słuszne
    Otórz jaśnie profesory doktory - zanim zaczniecie gnoić prawdziwych lekarzy, waszych kolegów - udowodnijcie, że oni szkodzą swoim pacjentom, a wy potraficie ich uzdrowić.
    Dzisiaj doktor dyrektor Radio Maryja i doktor dyrektor kliniki jedno to samo: zapyziałość, durnota, pojęcie o swojej mądrości, z której jak wiadomo nikt nie powie, że białe jest... znacie?
    Mam to szczęście, że los oszczędził mi tak tragicznie chorego dziecka. Wy macie szczęście, bo gdyby tak się stało zbieralibyście swoje starzce szczęki po waszych profesorskich gabinetach.

  • coco1000

    Oceniono 8 razy 6

    Dziwnym zbiegiem okoliczności dyscyplinarka pojawiła się kilka dni po wyborach. Przypadek? Szczerze wątpię. Teraz wzorem postawy lekarskiej będzie prof. Chazan, więc Centrum pozbyło się problemu. Macie Polacy co chcieliście.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX