Przeżyj własną śmierć i poczuj się lepiej. Chińska terapia w trumnie [ZDJĘCIA]

W klinice zdrowia psychicznego Ruoshui w chińskim mieście Shenyang pewna ekstremalna terapia ma rzekomo spowodować powrót pacjentów do równowagi. Wystarczy położyć się na pięć godzin w trumnie i posłuchać, jak bliscy płaczą nad tobą i odczytują pożegnalne listy. Od 2009 r. ponad tysiąc osób zdecydowało się na terapię przeżycia własnej śmierci płacąc za seans 200 yuanów (320 dolarów) W klinice zdrowia psychicznego Ruoshui w chińskim mieście Shenyang pewna ekstremalna terapia ma rzekomo spowodować powrót pacjentów do równowagi. Wystarczy położyć się na pięć godzin w trumnie i posłuchać, jak bliscy płaczą nad tobą i odczytują pożegnalne listy. Od 2009 r. ponad tysiąc osób zdecydowało się na terapię przeżycia własnej śmierci płacąc za seans 200 yuanów (320 dolarów) Fot. SHENG LI REUTERS
Nadzorujący terapię 50-letni Tang Yulong wierzy, że ta ekstremalna, ale potrzebna metoda pomaga ludziom odkryć na nowo wartość swojego życia. Pacjent, oprócz leżenia w trumnie, musi także opisać swoje doznania i podzielić się nimi z lekarzem i rodziną Nadzorujący terapię 50-letni Tang Yulong wierzy, że ta ekstremalna, ale potrzebna metoda pomaga ludziom odkryć na nowo wartość swojego życia. Pacjent, oprócz leżenia w trumnie, musi także opisać swoje doznania i podzielić się nimi z lekarzem i rodziną Fot. SHENG LI REUTERS
Pokój, w którym odbywa się seans ma zaledwie 10 metrów kwadratowych i znajduje się w nim tylko trumna. Na ścianie wisi plakat z Matką Boską trzymającą nowo narodzone dziecko. Wszystko w iluminacji niebieskich lampek Pokój, w którym odbywa się seans ma zaledwie 10 metrów kwadratowych i znajduje się w nim tylko trumna. Na ścianie wisi plakat z Matką Boską trzymającą nowo narodzone dziecko. Wszystko w iluminacji niebieskich lampek Fot. SHENG LI REUTERS
Jednym z pacjentów, którzy zdecydowali się na ekstremalny seans jest pan Yang. Stracił on matkę, gdy miał 11 lat. Ten fakt wywołał traumę, która z kolei rzutowała na życie dorosłe pana Yanga - problemy w pracy i permanentną depresję Jednym z pacjentów, którzy zdecydowali się na ekstremalny seans jest pan Yang. Stracił on matkę, gdy miał 11 lat. Ten fakt wywołał traumę, która z kolei rzutowała na życie dorosłe pana Yanga - problemy w pracy i permanentną depresję Fot. SHENG LI REUTERS
Po seansie poczuł się lepiej, choć widok płaczącej nad nim żony i bliskich kiedy był 'martwy', był co najmniej - jak to określił - dziwny Po seansie poczuł się lepiej, choć widok płaczącej nad nim żony i bliskich kiedy był 'martwy', był co najmniej - jak to określił - dziwny Fot. SHENG LI REUTERS
Więcej o: