Reforma edukacji miała być bezkosztowa. Miasta podliczyły wydatki. Proszą MEN o wsparcie. 700 tys., 1,2 mln, 7 mln...

Samorządy, które muszą wprowadzić ''bezkosztową'' reformę edukacji, zaciskają pasa i szukają pieniędzy na niezbędne remonty. O pomoc proszą MEN. Ale resort nie wszystkie wydatki chce uwzględniać.

Śląska kurator oświaty Urszula Bauer podczas czwartkowej debaty Radia TOK FM  „Usłysz swoją szkołę” w Katowicach mówiła, że w budżecie resortu oświaty - w ramach specjalnej rezerwy - na dostosowanie szkół do reformy edukacji jest w tym roku około 170 milionów złotych. - Te pieniądze będą sukcesywnie przekazywane do samorządów, które są organami prowadzącymi dla szkół - mówiła pani kurator.

Tyle tylko, że nikt nie wie, czy pieniędzy wystarczy

Sama tylko Warszawa wyliczyła koszty reformy na 65 milionów złotych. Miasto jeszcze z MEN środków nie otrzymało, ale pieniądze dzielnicom już przekazało – na razie ze swojego budżetu, by władze poszczególnych dzielnic wiedziały, na czym stoją.

Warszawa wysłała już do MEN swoje pierwsze wnioski, na 7 milionów złotych. Chodzi o pieniądze na zakup ławek czy krzeseł dla najmłodszych uczniów do tych szkół podstawowych, które powstaną na miejscu gimnazjów, a także o zakup wyposażenia świetlic. Nikt nie wie, kiedy pieniądze trafią na konta samorządów. - Nie ma tu ustawowych terminów, zależy to od trybu działania przyjętego przez ministerstwo – mówi nam Katarzyna Pienkowska, naczelnik Wydziału Prasowego w stołecznym ratuszu.

Zwraca uwagę na coś jeszcze – kryteria podziału pieniędzy MEN są takie, że część niezbędnych do wykonania wydatków w ogóle nie jest w nich uwzględniona. – Kryteria MEN nie uwzględniają wydatków kwotowo najwyższych, które samorządy muszą ponieść, na przykład związanych z tworzeniem pracowni przedmiotowych do biologii, chemii, fizyki w szkołach podstawowych oraz z budową placów zabaw przy gimnazjach, przekształcanych w szkoły podstawowe – dodaje Pienkowska.

Wniosek do MEN o daną kwotę. Ale… pieniądze i tak zawsze są mniejsze

Urzędnicy z Bydgoszczy na razie wystąpili z wnioskiem do MEN o kwotę blisko 800 tysięcy zł na remonty sanitariatów i doposażenie szkół. Zwracają jednak uwagę, że spodziewają się mniejszych pieniędzy, bo tak to było do tej pory. – Co roku miasto składając wnioski o dofinansowanie otrzymuje ostatecznie niższą kwotę od kwoty wnioskowanej, przyznawaną według określonych limitów ustalonych przez ministerstwo – napisała nam Marta Stachowiak z Urzędu Miasta. W Bydgoszczy, tak jak w innych gminach, potrzebne są też niemałe pieniądze na to, czego MEN nie przewidziało, m.in. na archiwizację dokumentacji likwidowanych szkół, zakup nowych pieczęci i tablic, doposażenie szkolnych stołówek czy adaptacje budynków. – Ogółem koszty wymienionych zadań wyniosą ponad 3 miliony złotych – informuje Stachowiak.

Jak sobie radzą inne miasta?

Lublin wysłał do MEN dwa wnioski, w sumie na ponad 1,2 miliona zł. Chodzi o remonty szkolnych toalet, dostosowanie sanitariatów do potrzeb najmniejszych dzieci, ale też zakup wyposażenia i pomocy do szkolnych świetlic. – Nie wiemy, jakie pieniądze ostatecznie dostaniemy – przyznaje Joanna Bobowska z lubelskiego ratusza. O podobną kwotę jak Lublin zawnioskował też na razie Poznań.

- Zakresy robót budowlanych w poszczególnych placówkach oświatowych są zróżnicowane i zależne od stanu technicznego pomieszczeń w danej placówce oświatowej – przekazał nam Grzegorz Kryger z Urzędu Miasta.

Urzędnicy zwracają uwagę na coś jeszcze

O dofinansowanie w ramach reformy edukacji można się ubiegać jedynie w przypadku, gdy gimnazjum zostaje przekształcone w ośmioletnią szkołę podstawową. – Tymczasem zgodnie z nową siecią szkół w Bydgoszczy, większość gimnazjów zostanie włączonych do struktury funkcjonującej szkoły podstawowej – przekazała nam Marta Stachowiak z Urzędu z UM w Bydgoszczy. To oznacza, że w tym przypadku – o pieniądze wystąpić nie można.

O jakie kwoty zawnioskowały do MEN inne miasta?

Na razie są to jedynie pierwsze wnioski, ale już widać, że kwoty są zróżnicowane:

- Olsztyn – niecałe 100 tysięcy zł

- Gdynia – niecałe 250 tysięcy zł

- Rzeszów - prawie 300 tysięcy zł

- Toruń – ponad 450 tysięcy zł

- Zielona Góra - niecałe 700 tysięcy zł

- Kraków – prawie 800 tysięcy zł

- Gdańsk – ok. miliona zł

- Katowice – ponad 1,5 miliona zł

Spore pieniądze w poszczególnych miastach pójdą na doposażenie świetlic w sprzęt szkolny i pomoce dydaktyczne.

Dla przykładu Rzeszów zamierza kupić nie tylko stoliki i krzesełka dla młodszych dzieci, ale też siedziska, dywany, gry, puzzle i klocki. Kraków dodatkowo także radiomagnetofony, maty, skakanki, kredki, farby, żaluzje, ale też stoły do gry w piłkarzyki, a nawet konsolę do gier. 

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało nam, że w skali kraju pierwsze wnioski
dotyczące doposażenia świetlic złożyło 330 samorządów. Opiewają na prawie
17 milionów złotych – o największe kwoty wnioskują Lublin, Kraków i
Warszawa.
Jeśli chodzi o remonty sanitariatów, w tym zakresie wpłynęło 308 wniosków
łącznie na kwotę prawie 32 milionów. O największe środki wystąpiły takie miasta jak Lublin, Warszawa, Wrocław czy Katowice.
MEN zastrzega, że liczba wniosków i kwoty mogą się jednak zmienić. „Liczba
samorządów oraz łączna kwota wnioskowana może ulec zmianie po
zakończeniu prowadzonej obecnie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej
weryfikacji wniosków złożonych przez jednostki samorządu terytorialnego pod
kątem spełnienia wymogów formalnych określonych w Kryteriach podziału
0,4% rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej na rok 2017 – przekazał
nam Łukasz Trawiński z MEN.

''Kadry PiS są gorsze niż za komuny''

Kraśko do polskich dyplomatów: Czas spakować książki do tornistra i pójść do szkoły

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (19)
Reforma edukacji miała być bezkosztowa. Miasta podliczyły wydatki. Proszą MEN o wsparcie. 700 tys., 1,2 mln, 7 mln...
Zaloguj się
  • Piotr G

    Oceniono 10 razy 6

    Nie miało być także zwolnień nauczycieli. Już wadomo że zwolnienia będą. A rodzice to się obudzą dopiero we wrześniu, gdy zobaczą rozkład zajęć, dwuzmianowość i wiele innych komplikacji.

  • mtp01

    Oceniono 6 razy 2

    Przecież nawet małe dziecko wie, że samorządy są od budowy akwaparków, stadionów i wodotrysków, a takie rzeczy, jak remonty szkół to problem rządu. Ostatecznie, jak rząd sypnie groszem, żeby krewni i znajomi królika też się pożywili, to gmina może zrobić jakiś przetarg i pomalować ściany.

  • zdzisek1949

    Oceniono 3 razy 1

    Samorządy nie są od remontowania szkół tylko od budowy akwaparków !!!

  • zdzisek1949

    Oceniono 1 raz 1

    Jak się nie remontowało szkół to wreszcie trzeba zabrać się za remonty.

  • rosswatowski

    Oceniono 9 razy 1

    jak to dobrze, że za Platformy O. remonty były bezkosztowe hyhyhy teraz platfusy mogą być dumni :)

  • szpung

    Oceniono 2 razy 0

    Mial byc bezkosztowy Polak dwa pincdziesiont na godzine mialy byc wolntoriaty mial byc jeden wielki neoliberalny kibuc i wszystko sie pieprzlo.

  • marudna.maruda

    Oceniono 4 razy 0

    Tak naprawdę wrzesień odsłoni wszystko, co jest przygotowane oraz niemożliwe do zrealizowania. Zwolnienia nauczycieli nie byłyby największym złem, gdyby odstrzeleni zostali mierni. Obawiam się jednak, że przepadną niepokorni i wartościowi, a zostaną wielbiciele rządzącej partii. W moim otoczeniu do gimnazjów zamienianych w podstawówki tłumy nie walą. Rodzice raczej wybierają szkoły przygotowane dla maluchów i nieco starszych, czyli dotychczasowe podstawówki. O przetrwanie walczą gimnazja, bo u nich organizacja pracy zaczyna się od zera. Ciekawostką będą nowe podręczniki i nowe priorytety. Wiodąca rola partii i kk na pewno zostanie podkreślona.

  • westgreg

    Oceniono 2 razy 0

    Bezkosztowe reformy to można co najwyżej w Caritas dostać.

  • krark

    Oceniono 5 razy -1

    "Chodzi o pieniądze na zakup ławek czy krzeseł dla najmłodszych uczniów do tych szkół podstawowych, które powstaną na miejscu gimnazjów, a także o zakup wyposażenia świetlic."
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    To co nagle dzieci w wieku 7-10 lat przybyło? Urojony problem, debilne argumenty. Jeśli powstanie nowa szkoła podstawowa to w innych zmniejszy się liczba pierwszoklasistów. Pani autorka chyba nie zdawała matematyki na maturze. Cyba, że program 500+ tak działa, że w dużych ilościach rodzą się od razu siedmiolatki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX