Wizyta papieża w Kolumbii. 'To niełatwa pielgrzymka. Każda kolejna msza będzie trudniejsza'

Dla Tokfm.pl prof. Arkadiusz Stempin
06.09.2017 15:03
A A A

ALESSANDRA TARANTINO/AP

Papież za motto pielgrzymki do trawionej konfliktami Kolumbii wybrał słowa: "zróbmy pierwszy krok". Co się za nimi kryje? Uznanie krzywdy wobec drugiego i wybaczenie tym, którzy skrzywdzili - pisze prof. Arkadiusz Stempin.

Papież Franciszek pozostaje sobie wierny i znów udaje się na krańce świata. Do kraju, który turysta powinien omijać dużym łukiem.

Kolumbia, znana w Ameryce Południowej z „kolumbijskiego krawatu”, metody uśmiercania przeciwnika w postaci poderżnięcia gardła i wyciągnięcia przez nie, od strony krtani, języka ofiary, jest od środy przez pięć dni terenem pasterskiej wizyty Głowy Kościoła.

Dopiero przed niecałym rokiem zakończyła się w niej brutalna wojna domowa, trwająca bez mała 50 lat. Od 1964 roku Narodowy Front Wyzwolenia, zainspirowany pierwotnie kubańską rewolucją Castro, zwalczał zarówno wojska rządowe, ultraprawicowe paramilitarne organizacje, jak i marksistowskich (Farc) oraz pozostałych lewicowych partyzantów. Wojna pochłonęła 250 tys. ofiar, a 7 milionów zostawiła bez dachu nad głową, wysyłając na tułaczkę.

W listopadzie  2016 roku rząd podpisał historyczne porozumienie z rewolucyjnymi partyzantami (Farc). Doszło do zawieszenia broni. W ubiegły poniedziałek ostatnia z grup partyzanckich pod presją papieskiej wizyty przystąpiła po negocjacjach w Ekwadorze do porozumienia.

Pomimo zakończenia krwawego konfliktu prawicowa opozycja jątrzy i próbuje podważyć porozumienie. Uważa, że prezydent kraju Juan Manuel Santos poszedł na zbyt wielki kompromis wobec marksistów, oferując im wspaniałomyślną amnestię. Prawica nazywa ją krótko ‘zdradą’.

Kraj rozsadza ponadto od środka handel narkotykami, tradycyjny towar eksportowy kraju, bijąc przy tej okazji wszelkie rekordy. - W tej sytuacji papież w sposób oczywisty chce wesprzeć proces pokojowy - oświadcza kardynał Bogoty Ruben Salazar, jednocześnie przewodniczący konferencji episkopatów krajów Ameryki Łacińskiej.

Papież już od pewnego czasu próbuje załagodzić spór o amnestię i odszkodowania dla ofiar, jaki toczą między sobą prezydent Santos i lider prawicowej opozycji, były prezydent kraju Àlvaro Uribe. Do tej pory bez sukcesu.

Ludzie papieża lubią, ale politycy...

Dlatego 80-letni papież z Argentyny  za motto pielgrzymki wybrał słowa: „zróbmy pierwszy krok”. Co się pod nim kryje? Uznanie krzywdy wobec drugiego i wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili.

Południowoamerykański papież cieszy się u Kolumbijczyków wielką sympatią. Choć nie u wszystkich. Dla prawicy działa jak czerwona płachtą na byka. Ze względu na solidarność z biednymi i pokrzywdzonymi prawica uważa go za komunistę w białej sutannie i orędownika teologii wyzwolenia. Pogląd krążący nie tylko w prawicowych głowach po Kolumbii, ale i zapełniający miejsce pod czaszką we wszystkich konserwatywnych kręgach Ameryki Łacińskiej. Stamtąd pochodzą kolportowane w sieci oszczerstwa, dyfamujące Franciszka jako fałszywego proroka i przyjaciela gejów, lesbijek i terrorystów.

Na dobry początek rapująca zakonnica

Dlatego lider kolumbijskiej prawicy, w unii personalnej były prezydent kraju Àlvaro Uribe, zapowiedział bojkot papieskiej wystąpień. A te naznaczone są gęstą symboliką. Kwaterę główną papież rozbije oczywiście w nuncjaturze w Bogocie. W stolicy powita go rapująca zakonnica, która na co dzień rapuje dla pokoju. Tym razem dla Franciszka. 28-letnia Maria Valentina razem z chórem zaintonuje oficjalny hymn pielgrzymki „Demos el primer paso” (uczyńmy pierwszy krok), muzyczny metysaż rapu, popu i songu kościelnego.

W ubiegłym roku rapująca zakonnica zrobiła furorę w kolumbijskim „Mam talent”, zyskując frenetyczny aplauz i wielką sympatię telewidzów. Jako nastolatka należała do girl bandu, kiedy jednak w wieku 17 lat zachorowała poważnie na wątrobę i wywinęła się śmierci z niechcianych objęć, wstąpiła do zakonu. Do jasnobłękitnego habitu zakłada białe tenisówki i swoim siostrom z zakonu przygrywa do obiadu i w kaplicy.

Ze swojej kwatery w Bogocie papież samolotem uda się do trzech miejscowości.  Najważniejszą stacją będzie Villavicencio, rolnicze serce kraju, na południe od Bogoty, gdzie dojdzie do mszy pojednania, w której ofiary wojny i byli partyzanci staną obok siebie.

Tam też zostaną wyniesieni na ołtarze dwaj księża, ofiary wojny domowej. Odwiedziny Medellín, drugiego pod względem wielkości miasta Kolumbii, są hołdem oddanym teologii wyzwolenia.

To właśnie tam w 1968 roku podczas zebrania wszystkich biskupów Ameryki Południowej i Łacińskiej narodziła się teologia wyzwolenia, w której spora część hierarchów opowiedziała się, ku przerażeniu Rzymu, za opcją dla biednych.

Wreszcie podczas mszy w portowej Cartagena papież pochyli się przed zakonnikiem Pedro Claver (1580-1654). Jego zasługi: 300 lat przed Martinem L. Kingiem duchowny angażował się na rzecz czarnych niewolników. Tam też papież spotka się z bezdomnymi i poświęci kamienie węgielne pod domy dla bezdomnych. Pielgrzymkę zakończy msza w stoczni nad Pacyfikiem. 

Podróż do Kolumbii jest piątą pielgrzymką argentyńskiego papieża na rodzimy kontynent Ameryki Południowej.

Terapia Bergoglio

W tym czasie w odległym Paryżu wychodzi 432-stronicowa książka francuskiego socjologa Dominique Wolton, która opiera się na wywiadach, jakie przeprowadził z papieżem. 12 razy Francuz leciał w towarzystwie katolickiego księdza do Watykanu na wywiady z Głową Kościoła. Dysponował u Franciszka wielkim kapitałem zaufania za wcześniejszą publikację poświęconą francuskiemu Żydowi konwertycie, który został kardynałem, Jean-Marie Lustiger. Nobliwy tytuł najnowszej publikacji Woltona „Politique et Socie” nie zdradza sensacyjnego w niej wątku. A tymczasem papież przyznaje, że regularnie siadał na freudowskiej kozetce, kiedy jako przełożony jezuitów w Argentynie przez pół roku uczęszczał na psychoterapię.

Miał wtedy 42 lata i co tydzień w latach 1978/1979 zjawiał się w gabinecie psychoterapeutki. Włoska „La Stampa” dotarła do kluczowego wątku rozmów na kozetce: Roli kobiet w życiu argentyńskiego hierarchy. Psychoterapeutka miała być jedną z nich. Już po zakończeniu terapii ojciec Bergoglio pozostał z nią w bliskim kontakcie. „Kiedy umierała, zadzwoniła do mnie, i to bynajmniej nie dlatego, bym udzielił jej sakramentu chorych, przecież była Żydówką, tylko życzyła sobie ostatniej spirytualnej rozmowy”.

Burza spekulacji rozpętała się wokół tego detalu. Czyżby papież przeżywał kryzys wiary, a może celibatu i dlatego uczęszczał na psychoterapię? Pewne światło rzuca sytuacja polityczna Argentyny. W tym czasie kraj dostał się w ręce junty wojskowej. Jeszcze niedawno zarzucano byłemu  prowincjałowi jezuitów kolaborację z reżimem. Prominentni Argentyńczycy wzięli go jednak w obronę. W najcięższym okresie rządów junty ojciec Jorge Bergoglio cierpiał na kamienie żółciowe, papierek lakmusowy stresu.

Jeszcze za pontyfikatu papieża Jana XXIII (1958 – 1963) psychoanaliza dla księży i kleryków była zabroniona. Dopiero następca Paweł VI (1963 – 1978) odwołał zakaz. Na kozetce ojciec Bergoglio ukojenia duszy szukał więc nie wbrew prawu kościelnemu. W roku 2008, za pontyfikatu Benedykta XVI, Watykan wydał nawet dyrektywy odnośnie implementacji nauk psychologicznych w kształceniu seminaryjnym kleryków. „W uzasadnionych przypadkach odwołania się do ekspertów z zakresu nauki psychologicznych mogą być korzystne“, stwierdza dokument. Psychoanaliza jest obecna w tradycji jezuickiej, a papież jest jezuitą.  Ale odmiennie niż u psychoterapeuty, psychoanaliza nie ma otworzyć jezuity na introspekcję, tylko pomóc mu w kształceniu własnej duchowości.

Normalna rzecz

Robert Micken, wydawca angielskojęzycznej katolickiej gazety we Francji „La Croix“, podejrzewa, że Franciszek musiał dość wcześnie poznać korzyści płynące z nauk społecznych dla osobistego rozwoju. Możliwe też, że niebagatelne znaczenie odegrała popularność psychoterapii w Argentynie. Liczba psychoterapeutów przypadająca na 1 mieszkańca jest tam najwyższa na świecie. W roku 2011 zarejestrowano 196 psychoterapeutów na 100 000 mieszkańców. W USA 27 na 100 000.

Psychoterapeutyczny epizod papieża Franciszka przywołuje na myśl film „Habemus papam” włoskiego reżysera Nanni Morettiego z 2011 roku. W filmie Moretti wciela się w rolę ateistycznego psychiatry, którego do Watykanu ściąga kolegium kardynałów, bezradne wobec depresji ojca świętego. W filmie gra go 85 letni Michel Piccoli, fenomenalnie oddając, jak dotknięty plagą lęków papież nie dorasta do roli Głowy Kościoła, choć powierzył mu ją sam Duch Święty. Katolicka gazeta włoska „Avvenire“ domagała się bojkotu filmu ze względu na obrazę uczuć religijnych. Wywołana awantura zwiększyła jedynie we Włoszech kolejki przed kinami. Watykan nie skrytykował filmu, a Radio Watykańskie nawet pochwaliło za wrażliwość na „ludzkie” przypadłości.

Jak się zakończy sprawa reparacji od Niemiec? ''Wyślą nam wagon Haribo albo Persilu''

Zobacz także
Komentarze (9)
Zaloguj się
  • avatar

    przechrztaimason

    Oceniono 1 raz 1

    Czy pan profesor wie, że lata 80' się skończyły? Kolumbia to nie Szwajcaria, ale obecnie ani nie bije rekordów w produkcji kokainy (od lat przoduje tu Boliwia) ani nie jest specjalnie niebezpiecznym państwem (chyba, że ktoś specjalnie szuka guza). Czyżby kolejny "szpec" od Ameryki Łacińskiej nie mogący przeboleć tego, że wstrętne neoliberały zdołały zreformować państwo i wyrwać miliony z nędzy?

  • avatar

    matprot

    Oceniono 1 raz 1

    frenetyczny metysaż wywinął się śmierci z niechcianych objęć ;)

  • avatar

    marekptr

    Oceniono 2 razy 0

    Profesorek o kolumbijskim krawacie uslyszal w filmach sensacyjnych z lat 80 a pozniej sie Narcos naogladal i posze glupoty...

  • avatar

    pxyz

    Oceniono 6 razy 0

    Kolumbia niebezpieczna? Jezu zejdźcie na ziemię! Nie stać Was na internet w redakcji, czy specjalnie siejecie zamęt? Jedne z najwspanialszych wakacji mego życia!!!
    Przepiękne rezerwaty indian. Fantastyczne plaże, przyjaźni ludzie, którzy kochają piłkę nożną. No i te przecudne wyspy i wysepki wielkości domu. Do tego najlepsze na świecie spoty do kite-surfingu, wyskakujące obok łódki delfiny, przepyszne owoce morza (pierwszy raz jadłem tam płaszczkę!) POLECAM każdemu!!

  • avatar

    solussolius

    Oceniono 3 razy -1

    Jakiego papieża? Bergoglio jest heretykiem formalnym, apostatą, poganinem, nie papieżem. Papieżem jest Benedykt XVI.

  • avatar

    kinio101

    Oceniono 7 razy -1

    W Kolumbii już wiedzą, że Bergolio to antypapież.

  • avatar

    2bxornot2b

    Oceniono 6 razy -2

    Po informacji o korzystaniu z porad psychoterapeuty pozbawiony jest minimum charyzmatu wiary w JCH on w ogole jest pozbaiony jakiegokolwiek charyzmatu wyglada jak swiecki niewierzacy ktory nadawalby na dzialacza amnesty international czy innej lewackiej szczujni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX