Sroczyński: Uwaga na liberalną propagandę. Następnym razem podobną bzdurę napiszą o tobie

"Mam apel do polskiej klasy średniej, żeby nie wierzyła w androny plecione przez różnych dyrektorów, prezesów, pracodawców i przedstawicieli biznesu, że polscy pracownicy są roszczeniowi i nie można znaleźć nikogo do pracy"

Władza szczuje na lekarzy rezydentów. Stara się ich upupić, przedstawić jako rozwydrzoną młodzież, albo - jak TVP - wbić nam do głów, że jedzą kawior. Na szczęście jest to toporna propaganda, łatwa do zdemaskowania. Ale istnieje też propaganda bardziej trująca, taka, której chętnie ulega obóz liberalny. Odwołuje się ona do mitów, które wyznaje polska klasa średnia np. że jak ktoś mało zarabia, to znaczy, że jest leniwy, że mu się nie chce.

Kilka dni temu dyrektor szpitala w Międzylesiu Jarosław Rosłon ogłosił, że jego lekarze-rezydenci nie chcą brać 24-godzinnych dyżurów na Izbie Przyjęć, mimo że proponuje im 100 złotych za godzinę. I się zaczęło. Po Facebooku krążyły wpisy, że rezydentom w głowach się poprzewracało, skoro nie interesuje ich 2400 zł za 24-godzinny dyżur. Tyle że dyrektor Rosłon zrobił nas wszystkich w konia. Dlaczego? Dziennikarka Karolina Rogaska z portalu Wirtualna Polska dotarła do lekarzy pracujących w Międzylesiu.

Rzeczywiście znakomita oferta!

Po pierwsze, na Izbie Przyjęć jest tylko jeden lekarz. W trakcie dyżuru musi przyjąć nawet dwustu pacjentów. - Pełniłam taki dyżur - mówi jedna z lekarek z Międzylesia w rozmowie z WP. - Kilku pacjentów do reanimacji jednocześnie. Gdyby nie pomoc pielęgniarek i anestezjologa z innego oddziału, jeden z nich by zmarł. Ja nie chcę mieć na sumieniu życia pacjentów, niezależnie od pieniędzy.

Po drugie, w szpitalu radiolog kończy pracę o godz. 14, jeśli pacjenci na Izbie Przyjęć pojawiają się później, to dyżurujący lekarz nie ma szans, żeby zlecić np. badania USG. - Warunki pracy są trudne. Ludzie nie chcą się tu zatrudniać, albo odchodzą po niedługim czasie - mówi lekarka. Po trzecie, po odliczeniu składek i podatków na rękę lekarz dostaje 55 zł za godzinę, a nie 100 zł, jak opowiada dyrektor Rosłon.

I wreszcie po czwarte, tu znów oddajmy głos lekarce: - Jeśli przyjdę na dyżur, to muszę się liczyć z tym, że zostaną mi odjęte od pensji pieniądze za nieobecność następnego dnia, bo lekarz musi mieć przerwę po dyżurze i opuszcza dzień pracy.

Innymi słowy dyrektor Rosłon dopuszcza do sytuacji, w której lekarz dyżurujący nie może pacjentowi pomóc, bo jest sam, nie ma możliwości zlecenia podstawowych badań, boi się, że ktoś mu na rękach umrze i jeszcze następnego dnia traci pieniądze za dzień nieobecności w pracy. Rzeczywiście znakomita oferta!

Słabo opłacani, nieszanowani...

Mam apel do polskiej klasy średniej, żeby nie wierzyła w androny plecione przez różnych dyrektorów, prezesów, pracodawców i przedstawicieli biznesu, że polscy pracownicy są roszczeniowi i nie można nikogo znaleźć do pracy. Polscy pracownicy po prostu są słabo opłacani, często są nieszanowani przez szefów i pracują w fatalnych warunkach.

Przykładem podobnej ściemy są opowieści przedstawicieli hipermarketów, że kasjerka na start może zarobić 3800 zł i mimo to chętnych do pracy brak. Nawet protestujący rezydenci dają temu wiarę. Na jednym w transparentów widziałem napis: „Kasjerka 3800, lekarz rezydent - 2100". To również jest efekt propagandy. Otóż hipermarkety takich pensji nie płacą ponieważ nie zatrudniają na cały etat. Zatrudniają na pół etatu lub 3/4 etatu, a kwoty zarobków podają jak za cały etat, żeby się pochwalić, że kasjerki mają się u nich jak pączki w maśle.

Nie dajmy się szczuć...

Dziennikarze są niestety mało dociekliwi i przekazują nam te korporacyjne androny bez sprawdzenia. „Kasjerka zarobi nawet cztery tysiące!" - czytamy potem. Tymczasem z tych rzekomych czterech tysięcy podzielonych przez 3/4 etatu robi się... 2750 zł brutto, czyli 1900 zł na rękę. I to jest prawdziwa pensja kasjerki po kilku latach, naprawdę nie ma czego zazdrościć. O pełny etat kasjerki nie mogą się doprosić (poczytajcie internetowe fora o pracy w hipermarketach), bo trzymanie ich na zmianach po 6 godzin jest wygodne dla hipermarketów z powodu godzin otwarcia.

Nie pozwalajmy się szczuć na inne grupy zawodowe! Zanim zalajkujesz sensacyjny tekst o niebotycznych zarobkach kasjerek, pielęgniarek czy rezydentów, zanim wpiszesz pod nim wzmożonego komcia - pomyśl pięć razy. Następnym razem ktoś podobną bzdurę może napisać o tobie.

Skąd wziąć pieniądze dla lekarzy? Dlaczego do budżetu powinni się zacząć dokładać zamożniejsi Polacy? - posłuchaj rozmowy Grzegorza Sroczyńskiego z ekonomistką prof. Hanną Kuzińską:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (104)
Sroczyński: Uwaga na liberalną propagandę. Następnym razem podobną bzdurę napiszą o tobie
Zaloguj się
  • lewaczka_z_fejsbuczka

    Oceniono 45 razy 27

    "Dlaczego do budżetu powinni się zacząć dokładać zamożniejsi Polacy?"

    Nie. NIKT nie powinien się "dokładać". Jest system podatkowy i wg skali się płaci. KROPKA.
    Powinno się natomiast przestać wydawać podatniczą kasę na miśków, sadÓrskie, niedointernowane dziewice wraz z kotem i ochroną, na miesiączkujące humanitarne korytarze, na (p)osłów, na radyjo co ma ryja i na jakiś sekciarski kieckowy fundusz z praniem mózgów siedmiolatków w majestacie prawa, w publicznej szkole. OD TEGO należy ZACZĄĆ. Dopiero POTEM podyskutujemy o jakimkolwiek czyimkolwiek DOKŁADANIU.

  • jakobhorner

    Oceniono 31 razy 21

    Jedyny mądry. Niech jeszcze napisze o szczuciu rodzimych pracowników Ukraińcami, generalnie pracownikami ze Wschodu. Tylko ok, 1/5 Ukraińców łapie się na JAKIEKOLWIEK składki ZUS-owskie. Większość robi na czarno, lub pół czarno, nie jest w żaden sposób uzwiązkowiona a ich praca monitorowana. To idealne "mięso armatnie" dla naszego walonkowego kapitalisty. I tylko dla niego. I nie, nie jest to sytuacja podobna do tej z jaką spotykają się Polacy w EU. Tam jest monitoring, związki, składki i zwykły szacunek do człowieka. A i tak zaniżamy stawki, śrubujemy normy a lokalsi mają nas dość.

  • justas32

    Oceniono 29 razy 19

    Zlikwidować religię w szkołach - to akurat tyle ile brakuje na służbę zdrowia ...

  • tilow3

    Oceniono 16 razy 16

    Premier powiedziała "wystarczy przestać kraść .... " Pisowcy do dzieła! skoro brakuje kasy, widocznie kradniecie. Morawiecki w tvPiS chwalił się miliardowymi nadwyżkami. Zamiast swoim kolesiom z PiS, zapłaćcie lekarzom. Wszystkim się to opłaci, bo zdrowie jest najważniejsze!

  • pkoz123

    Oceniono 15 razy 13

    A ile kosztuje prowadzenie religii w szkole, kiedy powinna sie odbywac w przykoscielnych salkach.

  • 174pit

    Oceniono 26 razy 10

    W ogóle polskie firmy prosperowałyby o wiele lepiej, gdyby nie pracownicy. Nie dość, że im się pracować nie chce, to jeszcze niczego nie potrafią.
    Po cholerę w takim razie firmy zatrudniają kilkudziesięciu, kilkuset pracowników, skoro i tak wszystko muszą robić kilkuosobowe zarządy?

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 7 razy 7

    Media są skrajnie skomercjalizowane, jak wszystko co się rusza na tym świecie.
    Właściciele mediów oczekują od zatrudnionego dziennikarza, najczęściej prekariusza, szybkich i najlepiej sensacyjnych numerków, tak spreparowanych, żeby małomądrzy odbiorcy natychmiast wyrabiali sobie jedynie słuszną opinię w serwowanej sprawie, taki towar się najlepiej sprzedaje. I galopować dalej.

    Niestety, poważne dziennikarstwo staje się niszowe. No, może bardziej niszowe, bo też nie ma co się oszukiwać, że dawniej to każdy czytelnik tryskał wspaniałym poziomem intelektualnym.

    Dla mnie największą skazą polskiego dziennikarstwa jest szybkie przechodzenie do porządku dziennego nad różnymi haniebnymi zachowaniami czy wypowiedziami osób publicznych, w szczególności polityków. I to tak haniebnych, że ludzi Ci powinni być dotknięci ostracyzmem ze strony ludzi jako tako przyzwoitych i jako tako rozumnych.
    Takim ostracyzmem powinien być dotknięty na przykład cieszący się bardzo dużym zaufaniem społecznym poślak Kukiz po takiej wypowiedzi atakującej czarny poniedziałek:
    „Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta co chceta, ze swoimi dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało”.

    Żądam więcej Sroczyńskich!

    PS. Żądam też TOK FM-ie od Ciebie, żeby „Świat się chwieje” miał lepszy czas nadawania niż 9. rano w niedzielę.

  • berek-oberek

    Oceniono 10 razy 6

    W dodatku należy dodać, że w przypadku kasjerki pole do awansu i podwyzki jest znikome.

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 5 razy 5

    Przeanalizowanie pojęcia „święta własność prywatna” ułatwiłoby na pewno jako takie rozeznanie w polskim miszmaszu społeczno-politycznym.
    Ale do tego niezbywalnym jest ustalenie jaki sposób pozyskania majątku, i przez osoby prywatne, i instytucje, czyni go świętym.
    Praktykowana reprywatyzacja dość jasno pokazuje świętość „odzyskiwaczy”.
    A jeśli chodzi o rozpoznanie trzeciorzepowego uwłaszczania się instytucji na majątku narodowym, to najlepszym, wręcz klasycznym, przykładem jest droga, którą PiS doszedł do własności nieruchomości na Nowogrodzkiej 84/86.
    Tylko kto wnikliwe przebada tę drogę?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX