Jawność płac? "Zarabiałam dwa razy więcej niż koleżanka na takim samym stanowisku" [LIST]

Listy do redakcji
23.10.2017 15:17
A A A
Pieniądze (zdjęcie ilustracyjne)

Pieniądze (zdjęcie ilustracyjne) (FRANCISZEK MAZUR/AG)

Czy chciałbyś wiedzieć, ile zarabia Twój sąsiad? A chciałbyś, by wiedział, ile zarabiasz Ty? Jawne dochody zrównają płace kobiet i mężczyzn? Zapytaliśmy, czy chcielibyście, żeby zarobki były jawne. Teraz publikujemy najciekawsze listy.

W Wielkiej Brytanii wszystko jest jasne

"Od 2 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i pracuję na uczelni, gdzie istnieje dobry system płac. Każde stanowisko ma określony stopień płacowy z widełkami od-do (w zależności od między innymi lat, które upłynęły od momentu uzyskania stopnia doktora). Każdy wie, w jakich widełkach płacowych znajduje się kolega. Nie ma tu żadnych odstępstw, różnic rasowych czy płciowych.

W Polsce pracowałam na trzech uczelniach i tego nie da się opisać. Nie dość, że płace były żałosne, to bywało i tak, że zarabiałam dwa razy więcej niż koleżanka na tym samym stanowisku, bo negocjowałam wynagrodzenie.

Miałam zakaz rozmawiania o moich zarobkach, a ta biedna koleżanka mówiła, że nie ma opcji, aby zarobić więcej niż 2500 zł brutto, że nikt więcej nie zarabiał. Moja stawka już proponowana była jednak wyższa (ta, która odrzuciłam). To było szalenie niesprawiedliwe i nie wiem, z czego wynikało.

W innych miejscach pracy (również związanych z nauką, również w Polsce) pojawiały się patologie typu pensja 6 tys. zł brutto, z czego zostawało 3500 zł netto. Nikt nie rozumiał, co się działo z jego własnymi pieniędzmi.

W Wielkiej Brytanii wszystko jest jasne. Każdy wie, w jakich widełkach się znajduje. Pracownicy fabryk wiedza, jakie są stawki za godzinę. Ludzie nie skaczą sobie do gardeł. W Polsce powinien być podobny system, ale te widełki powinny być logicznie rozciągnięte, a nie 50 tys. - 200 tys. zł rocznie.

Chciałabym w Polsce godnie zarabiać, aby samodzielnie się utrzymać. Mnie osobiście w ogóle nie obchodzi, ile kto zarabia, chociaż dobrze by było, aby płace w końcu się zrównały.

Aleksandra"

***

"Podkładanie świń"

"Ujawnienie wynagrodzeń w Polsce to nie jest dobry pomysł. Pracownicy na tych samych stanowiskach w jednej firmie będą sobie zazdrościć, gdy dowiedzą się, ile zarabiają (jeśli mają różne zarobki). Zacznie się "podkładanie świń", a atmosfera stanie się nie do zniesienia.

Kiedyś pracowałem w małej kilkuosobowej rodzinnej firmie. Wynagrodzenia były niejawne i gdy druga osoba (z większym stażem) na tym samym stanowisku dowiedziała się, ile zarabiam, czy ile dostałem premii, to po 2 miesiącach musiałem zmienić pracę. Rozpoczęła się nagonka na mnie i podpuszczanie szefa, że za mało robię, a przecież tyle zarabiam....

Teraz pracuję w firmie 20-osobowej. Jak zarobki są niejawne, nikt nie wie, ile kto zarabia i sytuacja jest prosta. Nikt nikogo nie szczuje. Pracodawcy w Polsce nie potrafią docenić pracownika, który wychodzi z inicjatywą lub po prostu nie chcą innowacji, bo to kosztuje i nie wiadomo, czy się na tym zarobi.

Szefowie małych firm nie mają wykształcenia ani wiedzy, by zarządzać pracownikiem. Nie potrafią go zmotywować, nagrodzić, czy po prostu pochwalić za dobrą pracę.

To jest frustrujące i lepiej nie wiedzieć, ile zarabia kolega zza biurka naprzeciwko, bo to rodzi kolejne frustracje i problemy...

Piotr"

***

"Moda na utajnianie zarobków"

"A pamiętacie Państwo, jak było w latach 90-tych? Nikt nie krępował się mówić, ile zarabia i jakoś nie tworzyło to problemów. To duże zagraniczne firmy przyniosły do nas 'modę' na utajnianie zarobków - włączając w to nawet zakaz ujawniania zapisany w umowie o pracę.

Firmy zrobiły to tylko i wyłącznie we własnym interesie. Nikt z nas pracowników na tym nie skorzystał. A my zachwyceni wszystkim co zachodnie, bezrefleksyjnie te reguły przyjęliśmy. Gdy teraz pytam swojego najlepszego przyjaciela, ile zarabia, to nie chce mi powiedzieć. To jest chore.

Marcin"

O tym jak jawność płac wygląda w Skandynawii posłuchasz w poniższej audycji:

Komentarze (62)
Zaloguj się
  • radek_sziwa

    Oceniono 8 razy 6

    Tak zwana jawność płac w Norwegii wygląda tak, że każdy może sobie sprawdzić ile PODATKÓW zapłacił sąsiad, kolega itd. Nie da się z tego określić ile dana osoba zarobiła, bo na wysokośc podatków wpływa masa rzeczy takich jak kredyty, wspólne rozliczanie z małżonkiem, ilość samochodów i ich wartość, ilośc oszczędności na koncie itp. itd. Więc nie dajcie sobie wmówić, że wpisujecie w internecie nazwisko i wyskauje - Kowalski zarobił 600tys koron w zeszłym roku - to bzdura.

    A co do meritum - w Polsce nie ma szans i jest to tragiczny pomysł. Tylko w administracji publicznej i na państwowych posadach powinna być jasność ale na zasadzie widełek od-do. Stanowisko ma np. grupę A1, B3, C2 itp. i dla każdej grupy pensja to np. 50-60tys rocznie brutto.

  • markowski222

    Oceniono 8 razy 6

    Własnie jawność płac połączona z jasnymi kryteriami tworzy dobrą atmosferę w pracy.
    Polacy do tego nie dorośli, każdemu się wydaje że jest lepszy i dlatego szef powinien po cichu go docenić. Niejawność i ukryte kryteria płacowe to młyn na lizusostwo, kolesiostwo, zawiść i zazdrość czyli te złe cechy którymi możemy się szczycić..
    Jawność i jasne kryteria płac - oto do czego należy dążyć

  • serenita123

    Oceniono 13 razy 5

    brak jawności zarobków jest w interesie pracodawcy
    Na rozmowie o pracę, to właśnie KANDYDAT NIE WIE ILE ZAŻĄDAĆ, BO NIE ZNA STAWEK w firmie, a czasem i w branży!
    I podaje jak najniższe, bo to przeważnie jemu bardziej zależy na robocie, niż pracodawcy na tym pracowniku!
    WIem, bo to przeszedłem, że gdy żądasz więcej, bo się cenisz, to słyszysz, że za dużo.
    A gdy potem rozmawiasz (najlepiej przy wódzie) z praconikami, to okazuje się , że przydupasy szefa zarabiaja o 30-50% więcej. Tylko podpierdialają.
    Można? Można

  • anty_jar

    Oceniono 7 razy 3

    Bzdura. Co to znaczy na tym samym stanowisku. Dobra w fabryce, jak stoją 2 osoby przy takich samych maszynach i wykonują te same czynności w tym samym czasie. Ale są zawody gdzie nie da się tego porównać, choć stanowisko będzie brzmiało podobnie. Nawet siedząc w urzędzie za biurkiem "na tym samym stanowisku" - mogą pracować 2 różne osoby o bardzo różnych kompetencjach, wiedzy i wykształceniu i doświadczeniu - dlaczego mają zarabiać tyle samo ????

  • Robert Dąbrowski

    Oceniono 7 razy 3

    Owszemna wszystkich publicznych urzedach tak, bo to my płacimy. Prywatne firmy to prywatna sprawa właściciela. Zawsze Ci co uważają że są pokrzywdzeni chcieliby ujawnienia, czyli większość. Ale czy większość ma rację?

  • m1224

    Oceniono 2 razy 2

    Jawność wynagrodzeń, a ich zróżnicowanie w firmie to kompletnie dwie różne sprawy. Na wysokość wynagrodzenia powinno/może wpływać nie tylko to jak nazywa się nasze stanowisko, ale również inne kwestie. Np. doświadczenie, wykształcenie, wyniki w pracy w poprzednich latach, znajomość języków, itp, itd. Problem pojawia się wtedy, gdy mamy dwóch identycznych pracowników, wykonujących tę samą pracę, osiągających takie same wyniki, itd a zarabiających różnie. To jest dyskryminacja. Jawność zarobków (też niekoniecznie jako "wywieszamy paski na tablicy na korytarzu") może być skutecznym narzędziem zapobiegającym tego typu sytuacjom.
    Pracuję w firmie, która ostatnio boryka się z problemem braku pracowników w niektórych obszarach. Nijak za stawki, które płacimy nie da się znaleźć na rynku wymaganych umiejętności. Jedyne rozwiązanie, to podniesienie pensji. Ale, żeby od razu podnieść wszystkim którzy pracują na analogicznych stanowiskach? Tu już pojawia się duży ból czterech liter. W rezultacie osoby, które pracują np od roku i dobrze sobie radzą mogą dostawać mniej niż osoba, która dopiero się wdraża. Na dłuższą metę takie nierównością nie są OK.

    Problemem z jawnością jest jeszcze to na ile dalekoposunięta ona ma być. Czy mają być jawne stawki i zasady ich ustalania w ramach firmy? Czy też jak w Norwegii - opublikowane będą dane podatkowe (na które z kolei wpływa 1000 czynników). Nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby ludzie w firmie wiedzieli ile zarabiam. Miałbym pewien dyskomfort, gdyby drobny złodziejaszek z okolicy wiedział ile zarabiam. Bo on może nie wiedzieć, że z tej pensji żyje dużo osób i może wpaść na pomysł, żeby się do mnie włamać.

  • pregierz

    Oceniono 2 razy 2

    W polsce panuje kult składania modłów o to żeby sąsiadowi krowa zdechła, a nie żeby sie urodziła. Wiec jawność płac doprowadzi do tego ze wiekszosć bedzie sie modlić o to żeby komuś zabrali a nie zeby samemu zarabiać wiecej.
    Taki kraj, tacy ludzie. I co zrobisz, nic nie zrobisz.

  • rabieg

    Oceniono 6 razy 2

    "Zarabiałam dwa razy więcej niż koleżanka na takim samym stanowisku" [LIST]
    Co to były za negocjacje? Zapewne nie firma prywatna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX