"Ostatni Wyklęty" i uroczystości z nim związane. A na nich? Nie wszystko zgodne z prawdą

"IPN pokazuje tylko to, co chce pokazać. Mówi o tym, co chce powiedzieć" - słyszymy od znanego historyka, który pragnie pozostać anonimowy. Odnosi się w ten sposób m.in. do działań lubelskiego IPN.

IPN z Lublina zorganizował obchody setnej rocznicy urodzin Józefa Franczaka
ps. "Laluś" - "Ostatniego z Wyklętych", który ukrywał się do 1963 roku, kiedy to
został namierzony przez SB i zastrzelony. Okoliczności tego zdarzenia opisywano przed laty zupełnie inaczej niż to, co dziś wiadomo. Tyle, że - jak mówią nam historycy - IPN na obchodach stulecia urodzin prezentuje właśnie nieaktualne ustalenia badaczy sprzed wielu lat.

„Dlaczego pokazuje się coś, co widzów wprowadza w błąd?”

Prof. Rafał Wnuk z KUL tematyką podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego zajmuje się od dawna, jest autorem wielu publikacji na ten
temat. Gdy zobaczył program "Urodzin 'Lalusia'", był mocno zaskoczony. Szczególnie tym, że IPN prezentuje film o Józefie Franczaku z 1996 roku, który w świetle dzisiejszej wiedzy jest mocno nieaktualny.

- Zawiera informacje, które są zwyczajnie nieprawdziwe. To tym bardziej zaskakujące, że IPN wspólnie z TVP Lublin nakręcił w 2006 roku bardzo dobry, rzetelny film o Franczaku, jego losach i okolicznościach śmierci. Zastanawiam się, dlaczego dziś
pokazuje się coś, co widzów po prostu wprowadza w błąd? - pyta prof. Wnuk.

Film z 1996 roku ma dużą wartość historyczną, bo wystąpiło w nim wielu świadków historii, którzy dziś już nie żyją. Informuje jednak, że za wydaniem "Lalusia" stał człowiek, u którego się ukrywał.

Od lat wiadomo, że było inaczej. Franczaka wydał członek bliskiej rodziny jego żony, który został zwerbowany przez SB i zarejestrowany jako TW "Michał". Za tę współpracę brał pieniądze.

„Janusz Kurtyka by na to nie pozwolił”

Profesor wspomina, że w 2006 roku był jednym z organizatorów uroczystości poświęconej "Lalusiowi". Brał w niej  udział m.in. ówczesny szef IPN, Janusz Kurtyka, (zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem). - Myślę, że Kurtyka - jako historyk - nie pozwoliłby na to, aby podczas uroczystości poświęconych Franczakowi podawać informacje, które odbiegają od aktualnej wiedzy historycznej - dodaje Rafał Wnuk.

Co więcej, jak słyszymy anonimowo od jednego z historyków to, że IPN nie wyświetla filmu z rzetelnymi informacjami o Franczaku, jest działaniem w pełni świadomym.

- Nie chodzi jednak o zmienianie historii, ale "ukrywanie" określonych historyków. W tym nowszym, filmie o Franczaku występuje m.in. prof. Rafał Wnuk, którego dzisiejsza władza nie uznaje, jest dla niej niewygodny. I to jest powód, dla którego prezentuje się starszy film, prezentujący nieaktualne informacje - mówi anonimowy historyk.

Lista nieobecnych jest dłuższa

Badaniem losów Józefa Franczaka, "ostatniego z Wyklętych", od wielu lat zajmuje się dr Sławomir Poleszak, pracownik Biura Badań Historycznych lubelskiego IPN. To on odkrył, że za wydaniem "Lalusia" stał nie człowiek, u którego się ukrywał, ale ktoś zupełnie inny. Także on odkrył teczki TW "Michała", czyli Stanisława Mazura; on też  szczegółowo wszystko przeanalizował i opisał.

- Badać tę sprawę zacząłem mniej więcej 15 lat temu. Po lekturze teczek z IPN miałem już stuprocentową pewność, że TW "Michał" został zwerbowany przez SB. Miał spróbować dotrzeć do Franczaka, następnie doprowadzić do jego ujęcia, a jeśli nie - wystawić go na cel funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa - mówi dziś dr Poleszak.

Wyjaśnia też, dlaczego jego zdaniem wcześniej informacje o okolicznościach namierzenia i zastrzelenia "Lalusia" były inne: SB prawdopodobnie celowo zrzucała odpowiedzialność na osoby niewinne, by chronić swoje tajne źródła informacji.

Co ciekawe, mimo, iż to dr Poleszak badał postać Józefa Franczaka - w programie
obchodów stulecia urodzin Lalusia w Lublinie i w Piaskach w ogóle nie został uwzględniony. Nie odnaleźliśmy też jego nazwiska w programie lubelskich obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Zobacz także: Prof. Wnuk ostro o słowach posła Rzymkowskiego: To moment, w którym historyk staje się bezsilny

Co na to wszystko IPN?

Rzecznik IPN w Lublinie, Dawid Florczak przyznaje, że o Józefie Franczaku dziś wiemy więcej niż w latach 90. ubiegłego wieku. „Jednak jest to doskonały punkt wyjścia do tego, by uwydatnić informacje, które udało się ustalić na przestrzeni lat. Ponadto w filmie występuje Danuta Mazur, konspiracyjna narzeczona 'Lalusia'. Chcieliśmy pokazać jej wypowiedzi. Propozycja pokazu powyższego filmu była konsultowana z synem Józefa Franczaka, Markiem Franczakiem, który zgodził się na jego projekcję i pozytywnie wyraził się o filmie” – napisał nam w odpowiedzi.

Zapytaliśmy również, dlaczego w programie uroczystości poświęconych Józefowi
Franczakowi zabrakło nazwiska dr. Sławomira Poleszaka, który zajmuje się tym
tematem od lat.

„Znamy i doceniamy dorobek naszego pracownika dr. Sławomira Poleszaka w zakresie badania historii podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej i chętnie sięgniemy do jego wiedzy podczas 55. rocznicy śmierci Józefa Franczaka ps. 'Laluś'. Organizując 'Urodziny Lalusia' przyświecała nam idea spotkania bazującego w większości na wspomnieniach: stąd film, gdzie występuje Danuta Mazur, wspomnienia o 'Lalusiu' Marianny Krasnodębskiej czy obecność Marka Franczaka” – napisał Dawid Florczak.

Podkreślił też, że w programie uroczystości znalazł się inny pracownik lubelskiego IPN Artur Piekarz, który wraz z obecnym dyrektorem IPN Lublin, Marcinem Krzysztofikiem, był bardzo zaangażowany w sprawę odnalezienia czaszki sierż. Józefa Franczaka ps. "Laluś".

Armia Krajowa kłamała? "Oczywiście!". Poseł Kukiz'15 broni Brygady Świętokrzyskiej NSZ

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (182)
"Ostatni Wyklęty" i uroczystości z nim związane. A na nich? Nie wszystko zgodne z prawdą
Zaloguj się
  • musa-kusa

    Oceniono 61 razy 47

    Pospolity bandyta: 8 lat po wojnie napadł na kasę GS, 11 lat po wojnie obrabował ambulans pocztowy, a poza tym zabijał głównie wiejskich milicjantów.

  • janunia6

    Oceniono 44 razy 36

    Przecież to byli " patrioci".
    Nawet 12 lat po wojnie " walczyli" zabijając kierowników GSów, dla dobra ludności.
    Poważnie zaś co to za KRETYN wymyślił " żołnierzy wyklętych:.
    To byli zwykli BANDYCI a nie żołnierze.

  • realistas

    Oceniono 47 razy 35

    Bandyta pozostanie bandytą na zawsze. Czczą ich ludzie, którzy nie mają czystego sumienia.

  • zd46

    Oceniono 30 razy 28

    "Wykleci" mordujacy Polakow i to bez wzgledu na pochodzenie, wiare czy poglady, sa zwyklymi mordercami. IPN uwaza, ze czym wiecej wymordowali ludzi pracujacych dla owczesnej Polski tym bardziej zasluguja na miano "bohatera", obledna instytucja. Czy to moze jest "zacheta" do tego: "robcie tak a bedziecie bohaterami"? Wtedy wspolpraca z SB byla naganna a teraz donoszenie nawet na wlasnego ojca do IPN, do sluzb specjalnych, podsluchy, jest "zaszczytnym skur......twem" i "szmalcownictwem XXI wiecznym".

  • zwyklaosoba

    Oceniono 35 razy 27

    Czy jak ktoś dzisiaj napadłby na bank, kantor czy urząd i twierdziłby, że prowadzi akcję ekspropriacyjną by finansować walkę o lepszą Polskę to zostałby uznany za partyzanta i patriotę czy bandytę ? Bo mężczyzna który z bezsilnej złości podpalił biuro poselskie (czyn bezwzględnie naganny i niedopuszczalny) został oficjalnie uznany za terrorystę. A Piotr Szczęsny który w proteście przeciwko autorytarnej destrukcji demokracji w Polsce dokonał samospalenia był przedstawiany jako chory psychicznie.

  • kl0ss

    Oceniono 30 razy 22

    Bandyci czczą bandytów. Czemu tu się dziwić?

  • zerozer52

    Oceniono 23 razy 19

    Ostatni wyklęty bandyta przeklęty.

  • kzet69

    Oceniono 25 razy 19

    Cyniczna władza czci chorego psychicznie człowieka co toczył wojnę prawie 20 lat po tym jak się wojna skończyła...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX