Pobudzenie, senność... Co dziesiąta osoba skarży się na niepożądane działania suplementów

W aptece

W aptece (PRZEMYSŁAW SKRZYDŁO)

Resort zdrowia po raz kolejny chce się zmierzyć z problemem suplementów diety. Polacy nadużywają tych preparatów, często myląc je z lekami.

Z badań przeprowadzanych właśnie przez Uniwersytet Medyczny w Łodzi wynika, że co dziesiąta osoba, biorąca udział w ankiecie, zgłosiła niepożądane działania suplementów.

To problem - przyznają eksperci i po raz wtóry zapowiadają nowe regulacje w tej sprawie. Dwa lata temu resort zdrowia zapowiadał m.in opłaty za wprowadzenie do obrotu suplementów diety, a nawet wycofanie ich z aptek.

To były rewolucyjne deklaracje, ale zostały tylko na papierze. Zmian nie doczekaliśmy się do dziś. Teraz - jak mówi Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz - urzędnicy myślą np. o specjalnym oznakowaniu opakowań z suplementami.

- Tak żeby pacjent idąc do apteki wiedział, czy kupuje lek czy suplement diety - podkreśla.

Długa lista dolegliwości

Jak dodaje prof. Przemysław Kardas, pacjenci często mylą pojęcia lek i suplement diety. Prowadzone przez naukowca badania potwierdzają, że problemu nie można bagatelizować, bo co dziesiąta osoba zażywająca suplementy skarży się na działania niepożądane.

- W tym dotyczące np. samopoczucia czy stanu psychicznego, pod postacią a to pobudzenia, a to ospałości, senności czy zwolnienia czasu reakcji - wylicza naukowiec z łódzkiego Uniwersytetu Medycznego.

Działań niepożądanych suplementów nie ma zresztą jak zgłaszać, bo tego rodzaju środki nie są lekami.

Inną nierozwiązaną kwestią jest oferowanie przez producentów suplementów np. na nieistniejące choroby, choćby na zakwaszenie lub cellulit wodny. Ale na to, na razie, resort zdrowia nie ma gotowego lekarstwa.

Na konieczność wprowadzanie regulacji dotyczących rynku suplementów wskazywała też Najwyższa Izba Kontroli. Jak pokazał ubiegłoroczny raport NIK, w składzie sprzedawanych w Polsce suplementów znaleziono m.in. bakterie kałowe, substancje zakazane z listy psychoaktywnych, czy stymulanty podobne do amfetaminy, które działają jak narkotyki.

Suplementy diety to jeden z najprężniej rozwijających się rynków. Statystyczny Polak kupuje rocznie 6 opakowań takich środków i wydaje na to 100 złotych. To sprawia, że rynek wart jest 3,5 mld zł.

Zobacz także
  • Protest młodych lekarzy rezydentów, pielęgniarek, ratowników medycznych, diagnostów i innych pracowników służby zdrowia na Starym Rynku  w Bydgoszczy Znamy nowy pomysł Radziwiłła, jak zatrzymać lekarzy w Polsce i ściągnąć nowych
  • Oddział ZUS w Toruniu przy ul. Mickiewicza przyjmuje wnioski o emeryturę O mało nie dostała zawału: wyliczyli jej 134 zł emerytury. Dlaczego ZUS to robi?
  • Gdański program in vitro ruszył w październiku 2017 roku. Wiemy, czego nie wie ministerstwo: co najmniej 45 par spodziewa się dzieci w programie prokreacji
Komentarze (3)
Pobudzenie, senność... Co dziesiąta osoba skarży się na niepożądane działania suplementów
Zaloguj się
  • kotylia5

    Oceniono 2 razy 2

    Wszystko, co zostało napisane w tym artykule jest prawdą, ale... Drogie Radio TokFm, może uderzycie się we własną pierś i przyznacie , że w tej niepohamowanej ekspansji pigułek na wszelkie urojone schorzenia, zwanych dla niepoznaki,,suplementami diety''(zwlaszcza tych z Aflofarmu), macie swój niemały wkład. Ostatecznie to na waszej antenie, regularnie(przez 15 -20 min./godz. ) musimy wysłuchać bloków rekalmowych pełnych tylko takich produktów.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 3 razy 1

    Gro tej grupy to lud czerski i czytelnicy

  • Henryk Czarny

    Oceniono 1 raz 1

    Więcej przynoszą szkód niż pożytku. Rynek wart jest 3,5 mld, do tego dochodzą reklamy. Najlepszy w tej branży jest tzw. PanJerzy, czyli Jerzy Z., sam siebie określa jako człowiek marketingu, który walczy ze szczepionkami, a jednocześnie sprzedaje suplementy diety.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Polecamy