"Dlaczego biskupi, którzy w błahych sprawach mówią głośno, teraz milczą?". Ks. prof. Wierzbicki o proteście niepełnosprawnych

- Zastanawiam się, dlaczego mój Kościół nie upomina się o niepełnosprawnych w Sejmie. Głos w tej sprawie jest zdecydowanie za cichy - mówi ks. Alfred Wierzbicki.

O godności, poszanowaniu praw człowieka, proteście niepełnosprawnych i wizytach ministrów w Sejmie rozmawiamy z etykiem, ks. prof. Alfredem Wierzbickim z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

 

Anna Gmiterek-Zabłocka: Gdyby spojrzeć na protest rodziców osób z niepełnosprawnościami z punktu etycznego - ludzie od prawie miesiąca koczują i śpią na sejmowych korytarzach. Gdzie tu godność człowieka?

Ks. Alfred Wierzbicki: Na pewno nie są to warunki godne, tym bardziej dla osoby niepełnosprawnej. Ale ja bym zwrócił uwagę na inny aspekt całej sprawy, bo na warunki w Sejmie oni się zgodzili, rozpoczynając ten protest. Zwrócę uwagę na to, że oni są udręczeni czym innym - kondycją swojego życia. Często nie starcza im po prostu na życie, a nawet jeśli im starcza, to z tego życia nie mogą w pełni korzystać. Byłem bardzo wzruszony wypowiedzią jednego z protestujących młodych mężczyzn, który powiedział, że chciałby czasami móc pójść do kina. Pamiętajmy, że człowiek jest istotą integralną. Nie wystarczy zapewnić mu realizacji podstawowych potrzeb, powinien móc także się rozwijać. I chyba m.in. o to toczy się właśnie ich walka.

Protestującym w Sejmie jest ciężko. Nie mogą wychodzić na zewnątrz, bo nie zostaną z powrotem wpuszczeni, nie mogą otwierać okien, mieli problem z dostępem do łazienki.

- Tak, i to jest bardzo poruszające. Bulwersuje też to, że osoby publiczne, osoby zasłużone, z dużym autorytetem, które chciałby przyjść, porozmawiać - nie są wpuszczane do parlamentu. Nie wpuszczono szeregu osób. Janka Ochojska dostała odmowę wejścia, a to przecież ikona dobroczynności w Polsce.

Rodzice walczą o dodatek na życie: kwotę 500 zł. Zapowiadają, że nie ustąpią. W międzyczasie mieliśmy do czynienia z wypowiedziami niektórych posłów, którzy próbowali protestujących oczerniać.

- W mojej ocenie ta sprawa nie powinna mieć żadnego charakteru politycznego. Ale gdy protestujący spotykają się z uporem władzy, która zdaje się lepiej wiedzieć, niż wiedzą matki niepełnosprawnych, co jest im potrzebne, wtedy właśnie sprawa staje się sprawą polityczną i obciąża rządzących.

Kiedy ksiądz widział ministrów, którzy pojawiali się na proteście, by rozmawiać z rodzicami, jakie miał myśli?

- Jestem w takim wieku, że pamiętam rozmowy toczące się przed wielu laty, gdy rodziła się Solidarność. I wtedy też przypominam sobie właśnie takie tępe, bezwzględne twarze rządzących. Ich stanowisko też było takie jak teraz „nie, nie, nie”, ale potem to pękło. Dlatego wydaje mi się, że to jest postawa każdej władzy. Niezależnie od ideologii. Choć z punktu widzenia moralnego, ludzkiego jest to przerażające. Stawiam sobie pytanie, czy Sejm jest dziś miejscem godności? Nie wpuszcza się dziennikarzy, gości, dzieci na wycieczkach. A przecież słowo „Parlament” pochodzi od słowa „parlare”, czyli od „mówienia”. To powinno być miejsce sporu, dyskusji, ale na pewno nie miejsce restrykcji.

A gdyby tak spojrzeć na sumienie rządzących?

- Jestem ciekaw, jak oni długo wytrzymają, jak długo będą w stanie patrzeć sobie w twarz. Nie tylko z tego powodu, co już zrobili z Polską, ale również z tego powodu, jak sami są upokarzani. Oczywiście nie chcę tutaj wchodzić w duszę czy w myśli każdego indywidualnego posła, ale polityka stała się zawodem partyjnym. Poseł jest wynajętym żołnierzem, ma głosować tak, jak chce partia. A tak być nie powinno. Polityka powinna być uprawiana przez ludzi samodzielnych, którzy mają własne zdanie i nie boją się go wypowiedzieć.

Protest rodziców nie jest jedyny. W wielu miastach protestują też ci, którzy sprzeciwiają się obecnej władzy i jej działaniom. Gdzie są dziś w Polsce tak ważne wartości jak wolność, równość, godność?

- Wartości są niezniszczalne, ale rzeczywiście są okresy w dziejach określonych społeczeństw, że pewne wartości są zapominane. Solidarność też nie zrodziła się z powodu solidarności czy wolności, tylko z powodu chleba. Ale później to myślenie poszerzano, odkrywano. Przede wszystkim zdano sobie sprawę, że nie można dłużej żyć w kłamstwie. Tym, co nam w tej chwili najbardziej dokucza, jest to podobny syndrom do tego, co było wcześniej, to jest właśnie ten wielki kokon kłamstwa, którym się nas coraz bardziej otacza.

Jeden z rodziców niepełnosprawnego dziecka powiedział mi, że tak naprawdę ci, którzy protestują w Sejmie, są poniżani dla „ochłapów”. Kwota 500 zł na miesiąc to nie są duże pieniądze, gdy trzeba kupić leki oraz wydać na rehabilitację czy na zatrudnienie asystenta osoby niepełnosprawnej.

- Wiele do myślenia daje to, że przecież ta władza sama uruchomiła 500 plus, teraz ma uruchomić wyprawkę szkolną 300 zł, a przecież nie każde dziecko, które dostaje 500 plus, a jest z rodziny zamożnej, dobrze sytuowanej - potrzebuje tych pieniędzy. Uważam, że państwo bardzo niefrasobliwie to rozdaje. Trudno się więc dziwić rozżaleniu i smutkowi protestujących. Gdy patrzę na to z boku, to zastanawiam się, czy nasze Państwo rzeczywiście stać na rozdawanie 500 plus, czy 300 plus, wszystkim, bez wyjątku? A nie stać nas na wsparcie grupy niepełnosprawnych, która powinna być priorytetowa?

Władza mówi głośno: nie mamy pieniędzy, budżet tego nie udźwignie.

- Tutaj trzeba być bardzo wrażliwym na retorykę, którą się słyszy, bo słowa, które niektórzy z nas przyjmują bezkrytycznie – choćby z podporządkowanych władzy mediów – mogą bardzo zaciemniać obraz sytuacji.

Kiedy protest w Sejmie może się zakończyć?

- Trudno to przewidzieć, trwa to już przecież miesiąc. Przez cały ten protest, oprócz tego, że ministrowie przyjechali na rozmowy, nie okazano żadnej woli negocjacyjnej, mediacyjnej. Dlatego nie wiem, jak to się zakończy. Powiem tak: konflikt o ustawę  IPN też nie jest jeszcze zakończony, ale widać już jego zakończenie pod wielką presją zewnętrzną, międzynarodową. Tutaj – w tym przypadku – o niepełnosprawnych nikt się nie upomni. I muszę powiedzieć, że osobiście zastanawiam się nad tym, dlaczego mój Kościół się o nich nie upomina.

Był u nich kardynał Kazimierz Nycz. 

- Oczywiście, bardzo doceniam jego wizytę, ale dlaczego biskupi, którzy w znacznie bardziej błahych sprawach potrafią mówić głośno, tutaj – milczą. Tego nie wiem. Oczywiście, są osoby z Kościoła, które zabierają głos jak siostra Chmielewska czy biskup Pieronek, ale uważam, że głos mojego Kościoła jest w tej sprawie zdecydowanie za cichy. Dodam coś jeszcze. Brakuje wyobraźni miłosierdzia, czego uczył nas przecież Jan Paweł II. Wyobraźni miłosierdzia nie widzę ani po stronie państwa, ani po stronie Kościoła. Jeszcze raz podkreślę, że bardzo doceniam przyjście kardynała Nycza, obserwowałem w telewizji jego zasłuchanie, ale stawiam pytanie, co dalej?

* Ks. prof. Alfred Marek Wierzbicki jest nauczycielem akademickim na wydziale filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W latach 2006-2014 był dyrektorem Instytutu Jana Pawła II KUL. Opublikował ponad 150 prac naukowych, jest autorem 6 książek oraz redaktorem 5 książek i współredaktorem 2 książek.

Zobacz także: Dlaczego minister Rafalska zwraca się do niepełnosprawnego mężczyzny per "ty"?

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (111)
"Dlaczego biskupi, którzy w błahych sprawach mówią głośno, teraz milczą?". Ks. prof. Wierzbicki o proteście niepełnosprawnych
Zaloguj się
  • vontomke

    Oceniono 21 razy 17

    Niepełnosprawni nie dają na tacę - kościół ma ich w dupie. Kościół wyciera sobie mordę miłosierdziem, a widzieliście kiedyś księdza na wózku?

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 16 razy 16

    ...Kościół nie jest stroną w tym sporze - odparł Henryk Hoser...
    Kościół jest w sporze, gdy nie dostaje miejsca w kablu, gdy nie dostaje dopłat do wierceń, do budowy hoteliku. Tu warto ruszyć nawet tyłek do Brukseli i opowiadać, że za komuny żyło się lepiej...

  • antybiurokrata

    Oceniono 15 razy 15

    Milczą, bo jakby otwarli gębę to by stracili kasę. Proste.

    Polska to teraz takie wielkie koryto gdzie każdy ważniak bierze pożyczoną kasę niby aby się troszczyć o to i tamto. Ale tak naprawdę, troszczą się tylko o siebie. Kościół jest jednym z takich głównych graczy. Gdyby zaczęli drzeć mordę że nie ma kasy dla niepełnosprawnych to ktoś mógłby odkryć że kasa była ale ją kościół wziął, na przykład.

  • szefsztabuwyborczego

    Oceniono 15 razy 13

    ksionc, najwyraźniej pełni w w tej organizacji o charakterze przestępczym rolę pożytecznego idioty; ta organizacja ma zasadniczo trzy priorytety: (a) pieniądze i nieruchomości, (b) władza, najlepiej absolutna, niekontrolowana i bez żadnej odpowiedzialności, oraz (c) darmowy seks z nieletnimi; z punktu widzenia tej organizacji protestujący niepełnosprawni sa kompletnie nieużyteczni

  • norman67

    Oceniono 13 razy 13

    Bo nic na niech nie zarobią - faryzeusze jedni.

  • wujekdolf

    Oceniono 13 razy 13

    bo sk ur wy sy ny w sukienkach siedzą z zamkniętymi mordami bo się im pisiory opłacają!

  • wolak007

    Oceniono 12 razy 12

    Ksiądz porównał obecną władzę do władzy komunistycznej.
    I trafił w sedno!
    PiS to neokomuna, neobolszewoznm z faszystowskimi wstawkami!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX