Trybunał Sprawiedliwości UE zatrzyma PiS? Była wiceszefowa MSZ liczy na opozycję

Zmiany w ustawie o SN mogą zostać zatrzymane. - To jest decyzja na miarę 30-lecia polskiej wolności. Jest bardzo mało czasu - Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz apeluje do opozycji i Komisji Europejskiej.

Zmiany w ustawach dotyczących sądownictwa to najpoważniejsza przyczyna kryzysu w relacjach między Polską a Komisją Europejską. Bruksela krytykowała m.in. zmianę  przepisów dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego.

Była wiceminister spraw zagranicznych, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz,zwraca uwagę, że krytykowanym przez KE i opozycję zmianom można jeszcze zapobiec; kierując ustawę do Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Trybunał już raz w polskiej sprawie zadziałał. To on wstrzymał wycinkę w Puszczy Białowieskiej. To samo może się, więc stać przy ustawie o Sądzie Najwyższym. 

- To jest też nasz trybunał. My, jako państwo polskie, tak jak wszystkie inne kraje członkowskie się na to zgodziliśmy - mówiła Pełczyńska-Nałęcz w Poranku Radia TOK FM.

Była wiceminister spraw zagranicznych razem z prawnikiem Piotrem Burasem zaapelowali,  na lamach "Gazety Wyborczej" , zaapelowali do polityków polskiej opozycji. By dali KE wyraźny sygnał, że dysponuje ona ostatnim narzędziem mogącym zatrzymać likwidację niezależnego sądownictwa w Polsce. Autorzy apelują też do Komisji Europejskiej, aby je wykorzystała.

W przypadku Puszczy Białowieskiej doszło do zabezpieczenia powództwa, a więc wstrzymania wycinki jeszcze przed wydaniem wyroku. Zdaniem Pełczyńskiej-Nałęcz, to samo powinno się stać w przypadku ustawy o SN. 

Czytaj też: "To walka nie o wolne sądy, tylko o wolne wybory, media i demokrację". Adwokaci o skardze nadzwyczajnej

Sędziowie wycięci jak drzewa puszczy

Zgodnie z unijnym prawem, jedynie KE ma prawo zaskarżyć ustawę o SN do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. - Optymalnie byłoby, gdyby wprowadziła to właśnie z zabezpieczeniem - mówiła w TOK FM była wiceminister. Tryb ten jednak jest możliwy do wprowadzenia tylko w momencie, gdy skutki danej ustawy są nieodwracalne.

Przypomnijmy, sędziowie SN mają przechodzić w stan spoczynku po 65. roku życia, wcześniej mogli pracować do 70. roku życia.

- W przypadku ustawy o SN, skutki będą nieodwracalne, ponieważ natychmiast dochodzi do odesłania na emeryturę około 40 proc. obecnego składu sądu. Oni nie będą już sędziami i nigdy do SN nie wrócą - zauważyła była wiceszefowa MSZ i była ambasador w Moskwie.

- Czyli dochodzi do wycięcia tych sędziów, tak jak wcześniej Szyszko wycinał drzewa w Puszczy - skomentował gospodarz Poranka Radia TOK FM Jacek Żakowski. 

- Skutki będą nieodwracalne dla polskiego sądownictwa. To jest ostatni bastion polskiego wolnego sądownictwa, który zostanie zdominowany przez nominatów politycznych, a tak się stanie, bo tak są te ustawy skonstruowane. Odwrót do stanu sprzed wprowadzenia ustawy nie będzie możliwy. To jest decyzja na miarę 30-lecia polskiej wolności, które będziemy mam nadzieję świętować w 2019 roku - przekonywała Pełczyńska-Nałęcz

Czytaj też: Sędziowie jak drzewa w Puszczy? Sposób na zatrzymania wysłania sędziów SN na emeryturę>>>

- Co ma zrobić Lubnauer, Schetyna, Kosiniak-Kamysz? - dopytywał Żakowski. 

- To nie jest kwestia przyjęcia czegoś na poziomie polskiego parlamentu. Chodzi o zajęcie stanowiska. Jeżeli ktoś się wypowiada w takiej sprawie w Polsce, to słychać to natychmiast w Brukseli. Mamy też poza tym europarlamentarzystów, którzy mogą zabierać głos w samej Brukseli. Mówienie o tym w Warszawie jest w Brukseli słyszalne.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (5)
Europejski Trybunał Sprawiedliwości zatrzyma PiS? Wszystko w rękach opozycji
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX