Porażka antyszczepionkowców. Sejmowe komisje po burzliwym posiedzeniu mówią "nie" ich projektowi

Sejmowe komisje zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny opowiedziały się w czwartek za odrzuceniem obywatelskiego projektu, który przewiduje likwidację obowiązku szczepień ochronnych.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Wniosek o odrzucenie projektu po tym, jak głos zabiorą eksperci, złożyli: Alicja Chybicka (PO) i Tomasz Latos (PiS). Za odrzuceniem projektu opowiedziało się 55 posłów połączonych komisji. Przeciw były dwie osoby, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Początkowo posłanka Chybicka postulowała natychmiastowe odrzucenie projektu. Argumentowała, że zagraża on życiu i zdrowiu Polaków. Akcentowała też, że jest niezgodny z nauką. Poseł Latos także opowiedział się za odrzuceniem, ale po wcześniejszym przeprowadzeniu dyskusji, by wykorzystać szansę do przekazania wiedzy o szczepieniach. Ostatecznie oboje zaproponowali, by głosowanie odbyło się po tym, jak głos zabiorą eksperci.

Głosowanie poprzedziły wypowiedzi m.in. szefa GIS Jarosława Pinkasa, prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych Grzegorza Cessaka, prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Andrzeja Matyji, Ewy Augustynowicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH oraz rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca.

"Ludzie bez warsztatu, mają wiedzę z internetu"

- Kolejny raz możemy pokazać wszystkim Polakom, że żyją w bezpiecznym kraju, bo mamy obowiązkowe, dobre, racjonalnie wdrożone szczepienia – powiedział główny inspektor sanitarny.

Czytaj także: Likwidacja obowiązku szczepień? Żakowski: Nie każdy idiotyzm nadaje się do debaty!

Wskazał, że na komisji towarzyszy mu grupa naukowców, ekspertów, którzy mają wiedzę i są autorytetami akademickimi. Po drugiej stronie – jak mówił – "stoją ludzie, którzy nie mają najmniejszego warsztatu, mają wiedzę pozyskaną z Internetu". - To są ludzie, którzy budują spisek, którzy nie potrafią analizować prawdziwej, rzetelnej wiedzy opartej na dowodach naukowych – ocenił Pinkas. Wskazał, że specjaliści zebrali kompendium wiedzy o tym, co najbardziej interesuje Polaków.

Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych podnosił, że wymagania dla szczepionek są ściśle określone. Pozwolenie na ich stosowanie wydawane jest po badaniach i analizach dotyczących m.in. jakości, skuteczności i bezpieczeństwa. Cessak akcentował, że w każdym przypadku pozwolenie na dopuszczenie do obrotu jest wydawane po ocenie stosunku korzyści do ryzyka, na podstawie dokumentacji zawierającej dane zebrane w czasie prac rozwojowych nad produktem i badań klinicznych.

Szef URPL przypomniał, że obowiązujące wymagania dla szczepionek stosowanych u ludzi określone są w monografiach, które określają szczegółowy proces wytwarzania, etapy jego kontroli, zakres kontroli i metody badań. Kontrola – jak podniósł – dotyczy nie tylko substancji czynnej, ale wszystkich materiałów stosowanych w procesie wytwarzania szczepionek. Monografia określa również odczynniki, które mogą być stosowane w procesie ich wytwarzania, oraz substancje pomocnicze w nich zawarte, dla których są rygorystyczne limity, co gwarantuje bezpieczeństwo stosowania produktu przez pacjenta.

- Wszystkie szczepionki po wprowadzeniu do obrotu są monitorowane pod względem bezpieczeństwa. Te, które zawierają nowe substancje czynne (…), podlegają dodatkowemu monitorowaniu – podkreślił.

Zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Izabela Kucharska, odnosząc się do kwestii Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych, tzw. NOP, wskazała, że jest on obecnie zdefiniowany "może niezbyt trafnie" jako każde zaburzenie stanu zdrowia, związane ze szczepieniem, które wystąpiło w okresie czterech tygodni po podaniu szczepionki. Typowe odczyny to – jak podnosiła – zaczerwienienie i bolesność w miejscu wkłucia czy podwyższona temperatura.

Wskazała, że populacja poddawana szczepieniom jest liczna, dlatego każdego roku rejestruje się do 3 tys. NOP. Zaznaczyła, że ciężkie odczyny, skutkujące hospitalizacją dziecka, występują w kraju średnio w trzech do pięciu przypadków na rok.

"W szczepieniach jest aluminium i rtęć"

Ze strony wnioskodawców jako ekspert głos zabrała Dorota Sienkiewicz, która przedstawiła się jako doktor nauk medycznych, ze specjalizacją z pediatrii i rehabilitacji medycznej, pracująca w klinice w Białymstoku. - Nie jestem przeciwnikiem szczepień, jestem za szczepieniami bezpiecznymi, bez substancji toksycznych. W szczepieniach jest aluminium i rtęć – powiedziała.

Szef GIS skomentował, że jest zdumiony tym, co usłyszał. - Trudno powiedzieć, że jest pani doktorem, bo żeby zostać lekarzem (...), trzeba zdać egzamin z chemii, który jest na pierwszym roku. To, że w szczepionce, w adjuwancie, znajduje się atom rtęci czy też glinu, nie świadczy, że jest tam metaliczna rtęć lub też metaliczny glin – powiedział. - To, że w soli kuchennej (NaCl) jest chlor, nie znaczy, że trujemy się chlorem, który jest gazem bojowym, silnie toksycznym. To jest ta sama relacja – kontynuował. Zaznaczył, że ilość substancji w szczepionkach jest minimalna. - Wszystko to, co jest adjuwanetem, z reguły jest usuwane w krótkim okresie czasu. Więcej glinu dostarczamy sobie, gdy nasza kanapka jest zapakowana w folię aluminiową – stwierdził.

Jako ekspert wnioskodawców głos zabrała także Katarzyna Bross-Walderdorff, która, jak powiedziała, "reprezentuje siebie i swój gabinet prywatny, ukończyła medycynę w Monachium, nie posiada specjalizacji". - Reprezentuję pacjentów, leczę dzieci z powikłaniami poszczepiennymi i tylko jedną rzecz chciałam powiedzieć: przerażające jest to, że szczepione są w Polsce noworodki, nawet jeśli rodzą się z wagą 1500 gram, dwa miesiące przed terminem – mówiła.

Przewodniczący komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz w reakcji na jej wypowiedź, stwierdził, że "chce jej prywatnie poradzić", że gdyby zdecydowała się na jakąś specjalizację, to poleca pediatrię – "niełatwą, ale do zdania", bo wtedy, jak dodał, "miałaby merytoryczne przekonanie"

Teraz projekt wraca znów do Sejmu.

Członkowie rządu Prawa i Sprawiedliwości, minister zdrowia Łukasz Szumowski i szefowa resortu rodziny Elżbieta Rafalska, krytykują pomysł zmiany przepisów. Opowiedzieli się za utrzymaniem obowiązku szczepień.

W poznańskim szpitalu zmarła 14-miesięczna dziewczynka

Posłowie nad kontrowersyjnym projektem pracują w chwili, gdy w Polsce rośnie liczba przypadków zachorowań na odrę. Ogniska choroby stwierdzono w powiecie pruszkowskim, w Kwidzynie i Toruniu.

Wśród osób, które zachorowały jest m.in. 6-osobowa rodzina z dziećmi, które nie były szczepione przeciwko odrze. Choć od 1975 roku jest to szczepienie obowiązkowe.

Do tragicznego wydarzenia doszło w Poznaniu. 14-miesięczna dziewczynka, która nie była zaszczepiona przeciwko pneumokokom, zmarła na sepsę. Dziecko trafiło do szpitala w bardzo ciężkim stanie.

- Na oddziale intensywnej terapii robiono wszystko, aby uratować dziewczynkę, ale pojawiła się sepsa, z którą mocno osłabione dziecko nie poradziło sobie. Dziecko nie było szczepione. Miało to bardzo duży wpływ na chorobę i jej przebieg, dlatego, że szczepienia stanowią barierę ochronną - mówi lek med. Grażyna Bittner ze Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera. 

Szczepienia przeciwko pneumokokom są obowiązkowe od 2017 roku.

W internecie pojawił się wpis znachora Jerzego Zięby, który zarzucił lekarzom, że przyczynili się do śmierci dziecka. W tej sprawie Wielkopolska Izba Lekarska złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez homeopatę.

Zobacz także: W Hiszpanii i Finlandii nie ma obowiązku szczepień. "W Polsce to by się nie sprawdziło">>>

Która szczepionka jest najbardziej niebezpieczna? "Żadna"

Zobacz także
  • Kolejny przypadek odry w Polsce. Zachorował uczeń z Włodawy (woj. lubelskie) Zamykanie granic przed odrą? Ekspertka: To problemu nie rozwiąże
  • Dziecko chore odrę Nowe fakty ws. zakażeń odrą pod Warszawą. Dwie osoby trafiły do szpitala, dwadzieścia jest pod obserwacją
  • Jacek Żakowski Jacek Żakowski: Jeśli antyszczepionkowi idioci wezmą górę, ceną będą epidemie
Komentarze (27)
Porażka antyszczepionkowców. Sejmowe komisje po burzliwym posiedzeniu mówią "nie" ich projektowi
Zaloguj się
  • Orry Main

    Oceniono 7 razy 5

    Bardziej bzdurnego pomysłu chyba jeszcze nie słyszałem , oni chcą zapobiegać epidemii dopiero wtedy gdy ta już wybuchnie . Przez tyle lat niebyło epidemii odry właśnie dzięki szczepieniom i jeśli do "anryszczepionkowców " nic nie dotarło pomimo ostatnich zachorowań to znaczy że sejm powinien dyskutować ale o tym żeby tych idiotów gdzieś zamknąć bo są oni groźnuejsi od odry

  • justas32

    Oceniono 5 razy 3

    To dobrze że dzieci antyszczepionkowców nie będą zaszczepione !!! Geny ich kretyńskich rodziców szybciej wymrą razem z nimi i na świecie zostaną tylko ci mądrzejsi ...

  • swekom

    Oceniono 5 razy 3

    Nie powinno się przyjmować nieszczepionych dzieci do przedszkoli i szkół państwowych. Do Australii nawet nie wpuszczą takich dzieci.

  • wlodzimierz.il

    Oceniono 2 razy 2

    Odra została do nas przywleczona z Ukrainy gdzie brak jest szczepień na tę chorobę.
    Wśród Ukraińców szerzy się tam teraz epidemia bo Ukraina od czasu tzw. Majdanu i przyjęcia orientacji na Zachód, zapadła się cywilizacyjnie.
    Mamy efekty niefrasobliwości przy ich sprowadzaniu.

  • justas32

    Oceniono 2 razy 2

    Moim zdaniem antyszczepionkowcy mają prawo nie szczepić swoich dzieci !!! Ale jeżeli ich dziecko zachoruje albo zarazi chorobą inne dzieci - to niech płacą za leczenie dzieci i ew. odszkodowania dla innych z własnej kieszeni ...

  • tadian

    Oceniono 3 razy 1

    Selekcja naturalna. Niech umieraja

  • oloros11

    Oceniono 1 raz 1

    dlaczego nikt otwarcie nie powie ze ruchj antyszczepionkowy to sa katolicy ktorzy nie chca aby zmieniac plan bozy!!!
    ksiadz mowil ze szczepionki robia z plodow usunietych w czasie aborcji !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy