Jarosław Kaczyński i Lech Wałęsa w sądzie. Wzajemne szpile, słowne przepychanki

Lech Wałęsa do sądu w Gdańsku przyszedł w koszulce z napisem "Konstytucja". Były prezydent został pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego, m.in. za internetowe wpisy dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50 proc. taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Swoje zeznania zakończył Jarosław Kaczyński, trwało one blisko 3 godziny. Prezes PiS tłumaczył się z ostatniej rozmowy z Lechem Kaczyńskim tuż przed katastrofą smoleńską. Zapewnił, że nie nakazywał prezydentowi lądowania za wszelką cenę, drugim wątkiem było to, czy zlecał wrobienie Wałęsy w agenturalną przeszłość, trzeci dotyczył jego zdrowia psychicznego, którego stan podważał były prezydent.

Lech Wałęsa zeznawał jako drugi. Były prezydent odpowiadał na pytania sądu około 30 minut.  - Wszystko co uczyniłem w tych sprawach, o które sąd mnie pyta i będzie pytał uczyniłem w dyskusji politycznej, takie mam zdanie o Jarosławie Kaczyńskim - mówił w Wałęsa. Były prezydent mówił też, że nadal potwierdza i podtrzymuje swoje wypowiedzi o stanie zdrowia psychicznego szefa PiS.

-  Wyrzuciłem braci Kaczyńskich z Kancelarii Prezydenta, bo zaczęli szukać haków; opowiadali, że jestem agentem; chcieli zastąpić mnie jako tego, który budował "Solidarność" - zeznał przed gdańskim sądem Lech Wałęsa.

Czwartkowa rozprawa trwała ponad 8 godzin, z krótkimi przerwami. Wyrok w sprawie ma zapaść 6 grudnia. 

Przepychanka na początek

Do spotkania, pierwszego od wielu lat, doszło w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Wałęsa i Kaczyński  wspólnie czekali przed wejściem na salę rozpraw. Stali obok siebie, ale jak relacjonuje reporter Radia TOK FM, rozmawiali głównie przez dziennikarzy.

- Nie ukrywam, że nie jest to dla mnie okazja miła - mówił prezes PiS. 

- A dla mnie bardzo miła. Bo to mój wielki błąd i pomyłka - wtrącił Lech Wałęsa. 

- Wielki błąd, pomyłka i wstyd. Ale nie będziemy o tym rozmawiać. Lepiej, żebyśmy w ogóle nie rozmawiali - odparł Kaczyński. 

Jednak to nie koniec utarczek słownych między panami. 

- Po co ja pana ministrem robiłem?! - mówił dalej Wałęsa. 

- A po co ja pana prezydentem - ripostował prezes PiS. 

Zanim Wałęsa wszedł na salę sądową, powiedział też, że wszystko, co do tej pory powiedział, podtrzymuje.

- Natomiast trzeba rozumieć, że to było w dyskusji politycznej. Mam prawo mieć takie zdanie, które głosiłem, głoszę i będę głosił. Amen - powiedział laureat Pokojowej Nagrody Nobla.

Wałęsa został również zapytany przez dziennikarzy, czy zdarzało mu się dobrze dogadywać z Jarosławem Kaczyńskim. Stwierdził, że bracia "to byli świetni ludzie", ale tylko "dopóki wykonywali polecenia Wałęsy. Następnie "zaczęli się usamodzielniać i popełniali błędy".

Sąd zaproponował ugodę. Próby jej zawarcia za zamkniętymi drzwiami trwały dwie godziny. Jednak Kaczyński i Wałęsa nie doszli do porozumienia.  - Nigdy nie wydawałem mojemu bratu polecenia lądowania za wszelką cenę. Tematem rozmowy był stan zdrowia mamy - mówił prezes PiS na sali sądowej.  

"Największe samooskarżenie w historii polityki"

Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" określił dialog Kaczyńskiego i Wałęsy przed salą sądową, jako "spotkanie dwóch zgryźliwych panów po latach". - Poczułem lekki dreszczyk, gdy obaj stanęli naprzeciwko siebie. Kaczyński zmierzył postać Wałęsy w koszulce "Konstytucja". Te słowa to wzajemne największe samooskarżenie w historii polityki – oceniał Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" gość Mikołaja Lizuta w audycji A teraz na poważnie w TOK FM.

Jak wspominał Wroński, to Lech Wałęsa wprowadził do polityki Jarosława Kaczyńskiego. - Bez niego może szef PiS zaistniałby, ale miałby dużo trudniej – dodawał dziennikarz "Wyborczej".

W ocenie dziennikarza "GW", słowa Jarosława Kaczyńskiego skierowane do Lecha Wałęsy na korytarzu sądu nie są prawdziwe. - W końcu Wałęsa wygrał dwie tury wyborów, po ciężkiej walce, w rywalizacji na końcu ze Stanisławem Tymińskim. To była dramatyczna konsekwencja kampanii wyborczej, którą Lechowi Wałęsie prowadzili bracia Kaczyńscy, a szczególnie Jarosław – wspominał Wroński.

30 tys zł i przeprosiny 

Proces Kaczyński-Wałęsa rozpoczął się w marcu. Chodzi o wpisy byłego prezydenta w internecie. Wałęsa na Facebooku stwierdził, że "Jarosław Kaczyński wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 r.".

Prezes PiS-u domaga się przeprosin i wpłaty 30 tys. złotych na cele społeczne. Chce też przeprosin za słowa Wałęsy o tym, że "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie". 

Pod koniec września nie udało się przesłuchać ani Jarosława Kaczyńskiego, ani Lecha Wałęsy, ponieważ nie pojawili się w gdańskim sądzie. Lider PiS przebywał w tym czasie w szpitalu. Natomiast były prezydent skarżył się na problemy z sercem i chciał uniknąć stresu.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Historia burzliwe przyjaźni i nienawiści Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Wałęsy
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (16)
Proces Kaczyński - Wałęsa. "Nie jest to dla mnie okazja miła"
Zaloguj się
  • niktwazny126

    Oceniono 7 razy 3

    Jarek sobie pochlebia. Teraz sam "robi" sobie prezydenta, premierów, ministrów, ale Wałęsę na prezydenta wybrali ludzie, Polacy.
    Prezes publicznie oskarżał władze poprzednie o spowodowanie katastrofy. Nie włóczyli go po sądach, żeby nie kopać leżącego, żałobnika po stracie najbliższych. To się i rozpanoszył i już chyba sam się pogubił w tym, kto co spowodował.

  • andrzej wysocki

    0

    Nawet w kanadzie wsrod wiekszosci polonii panuje przekonanie ZE TO JAROSLAW K WYSLAL BRATA DO SMOLENSKA ABY PODWYZSZYC NOTOWANIA PISU I PREZYDENTA.Przeciez wszyscy pamietaja ze mozgiem u blizniakow byk jaroslaw k. I dzieki niemu byl organizowany (niechlujnie ) ten lot.Tez mysle ze moralna odpowiedzialnosc za katastrofe ponosi jaroslaw k.I PLUCIE PISSOWSKICH TROLLI TEGO NIE ZMIENI..I wiem ze nie jestem w polonii odosobniony.
    polonus ottawa

  • gruppe

    Oceniono 2 razy 0

    Panie Prezydencie, dziękujemy za wolność!

  • Peter S

    Oceniono 4 razy 0

    Mistrz ciętej riposty: „To mój błąd i wstyd, bo to ja Was wybierałem”.
    Krótko i na temat, jak nie ten Lech. :)

  • pn-ski

    Oceniono 4 razy -2

    Lądowanie w Smoleńsku to była raczej inicjatywa Błasika.
    Kapitan samolotu poddał się jego rozkazom, zamiast wyprosić z kabiny pilotów, w razie oporu grożąc bronią..

  • Leszek Ła

    Oceniono 3 razy -3

    Mamy w Polsce wałkowaną od wielu lat tragedię Smoleńską , dzisiaj też proces o pomówienia ,a nikt nigdy nie zadał najważniejszego pytania??

    To zapytajmy : dlaczego nie zadzwonił i nie kazał bratu nie lądować? nie kazał lecieć do Moskwy albo wracać?, przecież gdyby Prezydent to powiedział lotnikom na pewno nie próbowaliby lądowania i wykonali polecenie!! musieliby wykonać takie polecenie!! bo to byłoby bezpieczne polecenie w interesie wszystkich pasażerów i załogi!!!! Rozmawiał z bratem na chwilę przed lądowaniem , dlaczego nie kazał mu wracać? albo lecieć do Moskwy? wiedział, że była zła pogoda?, że Premier ledwo wylądował? nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia? ,że mógł radzić to zrobić? i pewnie nie doszłoby do katastrofy?

  • 2bxornot2b

    Oceniono 13 razy -3

    Kazde spotkanie z esbeckim kapusiem nie nalezy do przyjemnych. Glosowalem na LW wierzac iz zerwie z ciagloscia peerelowskiej wladzy i juz pierwszeo dnia dowiedzialem sie o grubej kresce tym razem jeszcze bardziej pogrubionej. Wtedy jeszcze nie rozumialem motywow tego typu decyzji, dezycji ktore klada sie cieniem nad terazniejszoscia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX