Prof. Markowski o wierze w art. 5 NATO: Prędzej nasi chłopcy będą gdzieś na Półwyspie Koreańskim

jagor
07.07.2017 11:02
A A A
"Poczucie zażenowania", "dość prowincjonalna satysfakcja" - tymi słowami scharakteryzowali wystąpienie prezydenta USA w Warszawie goście Jacka Żakowskiego w godzinie publicystów w Radiu TOK FM.

Prof. Wiesław Władyka, Tomasz Wołek oraz prof. Radosław Markowski, zgodnie mówili, że starali się odnaleźć w wystąpieniu Donalda Trumpa jakieś pozytywy. - Cały świat usłyszał o Polsce i Powstaniu Warszawskim, to jednak towarzyszyło mi poczucie zażenowania - mówił m.in. prof. Władyka.

Prof. Radosław Markowski "wytknął" swojemu poprzednikowi, że ten skradł mu określenie "żenada", ale i odczucie, że przemówienie Trumpa było tak napisane, żeby podłechtać naszą dumę narodową.  

Sprawny historyk i wybitny aktor

- Prof. Władyka skradł mi dwa (określenia) żenada i poczucie, że to przemówienie zostało napisane przez historyka i odczytane sprawnie przez wybitnego aktora. To pokazało, co amerykańska strona myśli o tym, jak można nas połechtać, co wybrać z naszej historii, żeby nam sprawić przyjemność. W związku z tym wybrano skąpanie nas we krwi i inne takie rzeczy, które są najbardziej negatywnymi skutkami naszej fatalnej polityki. Nie było tam żadnych innych, pozytywnych przykładów, które można by Polakom przypomnieć - zwrócił uwagę prof. Radosław Markowski.

"Magiczny" art. 5

Politolog przestrzegł też przed zbytnią wiarą w skuteczność artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, o którym podczas niemal dwugodzinnych przemówień, Donald Trump wspomniał między wierszami.

Wbrew temu, co my Polacy myślimy o artykule piątym, to prędzej nasi chłopcy będą pod tym artykułem gdzieś na Półwyspie Koreańskim, albo na Bliskim Wschodzie, niż cokolwiek innego, co będzie w obronie Polski. O tym się nie dyskutuje. To co, osiągnął prezydent USA, jest to że pokazał światu - także islamskiemu - że Polska jest absolutnym, zafascynowanym i kochającym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. To jest pokazanie się światu jako - nie chciałbym wykrakać - bezrefleksyjny, bezkrytyczny sojusznik

- powiedział w "Poranku Radia TOK FM" prof. Markowski.

Z koeli w ocenie Tomasza Wołka, który także nie krył dość krytycznej oceny wystąpienia Donalda Trumpa na Placu Krasińskich, Polska musi rozmawiać z każdym prezydentem USA, bez względu na to kim jest, bo USA pozostają supermocarstwem. 

Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego brzmi:

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi
Zobacz także
  • 1
Komentarze (112)
Zaloguj się
  • dwa_grosze

    Oceniono 9 razy 5

    No coz, takich juz Polska ma profesorow na ludowych 'uniwersytetach' :)
    Z pewnoscia by chcial, zeby Trump podal zlote jaja na platynowej tacy.

  • jackreacher

    Oceniono 5 razy 5

    To sa takie wiadomosci z cyklu tata Marcina powiedzial...

  • ahoj12

    Oceniono 4 razy 2

    To ze nie nalezy byc bezkrytycznym,bezrefleksyjnym sojusznikiem to prawda.
    Tylko nalezy ta zasade stosowac takze w stosunku do innych (Niemcy, Francja).
    I nie ma to nic wspolnego z wywyzszaniem sie podnad miare.
    Kto siebie nie szanuje tego nie szanuja inni

  • niebieskozloty

    0

    Szkoda,że ten specjalista od polityki i miłośnik matek syryjskich nie oświecił wcześniej słuchaczy jak mało wartościowy jest ten art.5 wtedy gdy w Brukseli Trump był oskarżany,że "zadał poważny cios NATO” nie opowiadając się jednoznacznie w swoim wystąpieniu w Brukseli za art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego i nie podtrzymując zobowiązań Stanów Zjednoczonych wobec sojuszników.

  • benek231

    Oceniono 10 razy 0

    Obecnosc Art.5 w Traktacie to niewatpliwie dobra rzecz - jest sie z czego cieszyc.

    Czy w przypadku zaatakowania Polski przez Rosje inne panstwa NATO odpowiedza Rosji tym samym - nalezy miec taka nadzieje, ze poczuja sie zobligowane do wywiazania sie ze zobowiazan.

    Jednak szanse na to beda tym wieksze im blizsze beda zwiazki Polski z tymi krajami. Obrona czlonka rodziny wydaje sie oczywistoscia.
    Pytanie tylko czy o Polsce mozna powiedziec, ze jest czlonkiem europejskiej rodziny(?)

  • vomiting_frog

    0

    Spraw jest kilka dwie najważniejsze są takie:
    1) Jesteśmy krajem w którym jak jeden nieudacznik życiowy spyta drugiego z grzeczności jak ci leci to niechybnie rozmowa z braku własnych osiągnięć skończy się tym że pod Wiedniem to dokopaliśmy Turkom na a pod Grunwaldem to już w ogóle. Po drodze będzie "wspaniałe" XX lecie międzywojenne (w którym ich przodkowie pewnie bez butów chodzili) Dywizjon 303 i Husaria oczywiście w innych bitwach. W zasadzie to na tym żeruje ta cala odzież patriotyczna. Natomiast problem polega na tym ze to są osiągnięcia Polaków ale nie tych dwóch konkretnych bo ci najczęściej nie mają żadnych do pochwalenia się poza wyłudzeniem 500+. Oczywiście inna opcja to ze nikt nie zapyta jak ci leci. Natomiast to jest takie przykrywanie dumą narodową własnego nieudacznictwa, duma narodowa jest ważna i tak dalej ale to nie przykrywka na poprawę samopoczucia dla nieudacznika bo faktu bycia nieudacznikiem nie zmienia. Więc takie głodne kąski w wykonaniu Trumpa będą łykać jak karpiki.
    2) NATO jest sojuszem obronnym który broni swoich członków swoją duma i godnością natomiast co się stanie jak ktoś powie sprawdzam nie wiadomo. NATO działa jak leki robiące dzień dzisiejszy piękny ale tabletek może zabraknąć.
    Już sama decyzyjność paktu jest problematyczna. USA to najsilniejsza armia ale nie ma rezerw to jest armia która walczy cały czas co oznacza że ma dostępną około jednej trzeciej jednostek liniowych i te są w boju bo reszta albo dopiero wróciła z wojny i sprzęt remontuje modernizuje i uzupełnia stany osobowe etc a druga połowa z reszty za chwile na wojnę pojedzie i intensywnie ćwiczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX