Prawo chroni kontakty rodzica z dzieckiem, relacji wnuków z dziadkami już nie. A to też miłość

Szkoła SuperBabcia SuperDziadek przy fundacji Klanza na poznańskiej Wildzie. Podczas wtorkowych zajęć uczestnicy przypominali sobie zabawy z dzieciństwa

Szkoła SuperBabcia SuperDziadek przy fundacji Klanza na poznańskiej Wildzie. Podczas wtorkowych zajęć uczestnicy przypominali sobie zabawy z dzieciństwa (PIOTR SKÓRNICKI)

"Wnuki dla babci czy dziadka to ostatnia szansa na kontakt, w którym seniorzy są doceniani i nie są oceniani" - mówiła w TOK FM Elżbieta Pomaska, podkreślając, że polskie prawo nie chroni relacji wnuków z dziadkami tak, jak dzieci z rodzicami.

Kto to jest osoba starsza? Definicja jest praktycznie moja, bo nie mogę powołać się na źródła - mówiła w "Magazynie Weekendowym" Elżbieta Pomaska, ekspertka fundacji "Porozumienie bez barier" program "Oswajanie starości", również współzałożycielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka. - Niedawno miałam rozmowę z grupą młodych ludzi na ten właśnie temat.

Wg mojej osobistej definicji osoba starsza to ktoś, kto ma dużo wiedzy, dużo czasu, dużo empatii, bardzo dużą potrzebę bycia potrzebnym, bycia zauważonym, może zaofiarować właśnie czas, atencję, umie słuchać, nie ocenia i te wszystkie dobre rzeczy są zamknięte w nieadekwatnym ciele, które jest po prostu stare i sugeruje, że żadne z tych dóbr nie jest już aktywne

- mówiła Pomaska podkreślając, że to ostatnie jest właśnie najbardziej przykrym aspektem starości - Jako osoba już zdecydowanie starsza widzę wokół siebie ogromne ilości dobrych rzeczy, potrzebnych młodym ludziom, z których z określonych powodów nie może ten młody człowiek, który bardzo tego potrzebuje, korzystać. A dlaczego nie może korzystać? Ponieważ ta relacja z młodą osobą, czy z małym dzieckiem dziadka jest zależna od tego, jak postrzegają to rodzice tego dziecka.

Gdy rodzinna sytuacja się gmatwa, relacje z seniorami komplikują się w dwójnasób

- Dopóki to jest prawidłowa rodzina, są normalne kontakty, odwiedziny, kontynuowane są pewne tradycje, to wszystko jest fajnie - mówiła ekspertka. - W momencie, gdy zdarza się jakaś sytuacja konfliktowa w tej rodzinie lub, co nie daj Boże, rozwód i sąd orzeka o tym, z kim ma być dziecko i jak mają wyglądać kontakty z tą stroną, która opuszcza dom - kończy się to tak, że sąd określa, jakie będą kontakty dziecka z matką i ojcem, orzeczenie nie uwzględnia w ogóle roli dziadków w życiu dziecka.

Babcia to nie "siedzacz z dzieckiem"

- Bycie osobą starszą nie oznacza z automatu, że jest się aniołem - mówiła prowadząc rozmowę Karolina Głowacka. - I sądzę, że zdarzają się sytuacje, gdzie dziadkowie mogą wręcz ingerować w model wychowania rodziców uważając wręcz, że wiedzą lepiej. Czy to się nie zdarza pani zdaniem?

- Wszystko zależy od tego, jak określi się tę relację: czy to będzie ingerowanie czy to będzie współwychowywanie. W tej chwili wygląda to tak, że na ogół obydwoje rodzice pracują bardzo dużo w bardzo trudnych sytuacjach i warunkach i to dziecko jest pozostawione pod opieką babci, ale z kolei trudno oczekiwać, że ta babcia będzie pełniła funkcję tylko tak zwanego siedzacza z dzieckiem... Wydaje mi się, że ta babcia, która jest od rana do późnych godzin popołudniowych z dzieckiem, może uzurpować sobie prawo do tego, że pewne jej sposoby wychowania zostaną zaakceptowane czy dostrzeżone, będą służyły dziecku. To nie może być tylko "mamo, przyjdź i posiedź z dzieckiem".

Miłość babci i dziadka do wnuka jest czymś bardzo innym, niż rodzicielska

- Czy przypadkiem nie jest tak, że babcie/dziadków trochę się wykorzystuje, w sensie, że ja pracuję, mąż pracuje, partner/partnerka i niejako z automatu traktuje się dziadków jako opiekunów. Ja rozumiem, że bardzo wiele osób chętnie będzie się zajmowało wnukami ale wydaje mi się, że nie powinno być to takie domyślne. Przecież osoby starsze mają swoje życie, pasje, plany, wyjścia do kina, teatru i tak dalej - pytała dziennikarka.

- Na pewno tak, ale widzi pani: miłość do wnuka jest czymś zupełnie innym, czego nie jest się w stanie sobie wyobrazić wtedy, kiedy jest się tylko rodzicem a jeszcze nie ma się własnych wnuków - mówiła Pomaska. - Miłość do wnuka jest jakimś wielkim darem i wielką szansą na to, żeby tak naprawdę czuć się jeszcze potrzebnym. Ten kontakt z dzieckiem jest, wydaje mi się, jednym z najlepszych sposobów na to, żeby osoby starsze zachowały pełną sprawność, nie fizyczną, bo nie o taką chodzi. Starsze osoby zazwyczaj pragną częstego kontaktu z wnukami dlatego, że jest to ostatnia szansa na takie bezpośrednie, bliskie, intymne spotkanie z czymś, co już jest dawno, dawno poza nimi. Wtedy są naprawdę potrzebni. Wnuk potrafi sprawić, że ta starsza osoba czuje się naprawdę potrzebna. I doceniana i nie oceniana - mówiła ekspertka.

Bycie dziadkiem/babcią nie trwa długo. Tym bardziej chcemy maksymalnie wykorzystać ten czas

- Często te właśnie osoby trochę młodsze od nas, czyli rodzice dziecka, traktują nas nieco protekcjonalnie, nieco lekceważąco, tak przychylnie lekceważąco, ale jednak: co jest dla większości z nas irytujące i męczące, bo dotyczy tej zewnętrznej otoczki starości a nie tego, co w środku.

Więc wydaje mi się, reasumując, że straszliwie chcemy tę ostatnią chwilę - bo ten czas, kiedy jesteśmy dziadkami, przecież na ogół nie trwa długo - chcemy maksymalnie wykorzystać tak,  jak nie wykorzystaliśmy bycia ojcem czy matką, bo to wszystko, co nas teraz u wnuków wzrusza i bawi, u własnych dzieci nas irytowało i budziło naszą czasami nawet agresję: to jest po prostu inna miłość

- mówiła Elżbieta Pomaska.

- Prawda jest też taka, że z dziadkami można mieć inną komitywę. Mój dziadek, już nieżyjący, po kryjomu dawał mi pierogi z grzybami, choć moja mama bardzo nie lubiła, jak jadałam grzyby, gdyż bardzo martwiła się o mnie a my mieliśmy taką sztamę z dziadkiem. Zdradziłam to wszystko mamie dopiero, kiedy skończyłam 18 lat - wspominała Głowacka.

- Moja mama patrzyła z nieprawdopodobnym zdumieniem na swojego ojca a mojego dziadka, ponieważ pierwszy raz w życiu widziała, jak tyran, człowiek niesłychanie apodyktyczny, niesłychanie rygorystycznie chowający czwórkę dzieci był ubawiony do łez moimi awanturami, pyskówkami, wymuszeniami różnych rzeczy: był niewiarygodnie cierpliwym i cudownym dziadkiem a był tyranem i naprawdę bardzo paskudnym ojcem. Inaczej się zupełnie kocha wnuki, naprawdę - mówiła ekspertka.

Prawo nie dostrzega relacji babci i dziadka z wnukami

- To jak wyglądają te sprawy prawne, jeśli mamy sytuację konfliktową, np. jest po rozwodzie i jedno z rodziców, mając prawo do wychowywania dzieci, utrudnia rodzicom drugiego partnera kontakt z wnukami. Co mogą oni zrobić? - pytała Głowacka.

- W prawie polskim nie istnieje zapis, który regulowałby stosunek wnuków i dziadków po rozstaniu się rodziców - odpowiadała ekspertka

W momencie, kiedy rodzice się rozstają, dziadkowie z jednej lub z drugiej strony mają tylko jedno wyjście: wniesienie do sądu sprawy o zabezpieczenie kontaktu z wnukami. Nie jest to prawo, które zabezpiecza to tak, jak prawo ojca czy matki do dzieci: czegoś takiego niestety nie ma, to są indywidualne wystąpienia i już kilka lat temu, o ile wiem, taki precedens miał miejsce

- mówiła Pomaska. - Dziś zatem nie jest to już precedens, ileś tam tego typu spraw zostało rozpatrzonych przez sąd, który przychylał się do wniosku dziadków o umożliwienie im kontaktu z dzieckiem po rozwodzie rodziców. Uważam, że byłoby to ogromnie korzystne dla dzieci i z punktu widzenia dziecka przełomowe, gdyby nasze prawo pochyliło się nad tym i spowodowało, że dziadkowie nie musieliby indywidualnie o to walczyć. Należałoby to prawo uzupełnić. Prof. Wanda Stojanowska w swojej książce "Rozwód a dobro dziecka", pisała o maksymalnym zabezpieczaniu emocji dziecka, czyli zabezpieczaniu kontaktów, które miało. Jeżeli miało kontakt, bliski i częsty, do momentu rozwodu, to trudno oczekiwać, że po prostu ot tak przyjmie tę informację od rodziców, że teraz babci czy dziadka nie będziesz widywać, bo...

- Albo bez żadnego "bo". Nie, bo nie - mówiła Głowacka

- Co jest jeszcze gorzej...

- Ale na ten moment prawo działa tak, jak działa. Czy na przykład ktoś, kto ma takie kłopoty, może zadzwonić do pani, do Fundacji, jakoś pomożecie?

- Bardzo bym chciała, żeby było gdzieś takie miejsce "15 minut dla dziadka i babci", może nie za każdym razem rozwiązujące te problemy indywidualnie, ale miejsce, gdzie zbiera się też te problemy, ustalając jaka jest ich skala.

- Teraz mi przyszło do głowy, że może przydałby się Rzecznik Praw osób starszych, tak jak mamy Rzecznika Praw Dziecka - mówiła dziennikarka.

- Absolutnie jestem za, to znakomity pomysł, a na razie proszę o kontakty pisemne, nie przyjmuję maili - zakończyła Elżbieta Pomaska.

Całej rozmowy wysłuchasz tutaj:

"Kiedy zrozumiesz, że się starzeję, proszę cię o jedno. O cierpliwość". Dziadek z reklamy Allegro wzruszająco do wszystkich wnucząt

Zobacz także
Komentarze (16)
Po rozwodzie rodziców prawo nie gwarantuje babci i dziadkowi kontaktu z wnukami
Zaloguj się
  • kowalska-kowalska

    Oceniono 6 razy 4

    Przypominam babciom w dniu ich święta, że według min. Rafalskiej emerytki, czyli babcie, powinny „uwolnić kapitał opiekuńczy dla rodziny”.
    Tak więc babcie, święto się skończyło i do roboty!

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 11 razy 3

    "Teraz mi przyszło do głowy, że może przydałby się Rzecznik Praw osób starszych"

    Ja uważam, że przydałby się Rzecznik Praw osób nie będących "tępymi" z wyboru. Czuję się dyskryminowany przez przygłupów, zwłaszcza wszelkiej maści zideologizowanych aktywistów.

  • maura4

    Oceniono 4 razy 2

    Prawo kontaktów z dziadkami nie chroni, ale alimenty od dziadków jak najbardziej .Znajomy mojej babci płacił parę lat alimenty na dorosłą wnuczkę, której nawet nie znał. Sąd zasądził alimenty, bo dziewczyna była biedna, a chciała studiować. On nawet nie był na sprawie, bo ze względu na stan zdrowia, nie był w stanie jechać do innego miasta. To córka jego syna, która urodziła się, kiedy dziadek mieszkał za granicą. Ojciec nie interesował się nią, zresztą od wielu lat nie żyje. Wnuczka zapewne sądziła, że dziadek po wielu latach za granicą przywiózł wielki majątek, a tymczasem o dopracował się tam tylko niezbyt wysokiej emerytury, bo dużo chorował i połowę tej kasy zabierał co miesiąc komornik. Gdyby nie wieloletnia, jeszcze z zagranicy partnerka, z którą mieszka, która przygarnęła go do swojego mieszkania, to nie miałby za co żyć i gdzie mieszkać.
    To trzeba zdecydować się, albo dziadkowie mają prawo do kontaktów z wnukami i obowiązek alimentacyjny w razie czego, albo nie mają prawa, ale też i obowiązku.

  • 66kropek

    Oceniono 8 razy 2

    Istnieje takie stowarzyszenie oszołomów o nazwie Dzielny Tata, otóż kochana pani ekspertko przypuszczam, że tak 70% tych walczących o swoje prawa, najczęściej jest to prawo do kontrolowania życia byłej partnerki, dzielnych ojców nie walczyłoby tak dzielnie i uparcie gdyby nie nieformalne podstowarzyszenie, które można azwać Dzielna Teściowa, składające się z pań, które uważają, że ich synek został przez tą dzi...kę mocno skrzywdzony.

  • tk

    Oceniono 1 raz 1

    A co z Rzecznikiem Praw Osób w Średnim Wieku?

  • brytnej

    Oceniono 3 razy 1

    W kraju, w którym o wszystkim decydują Jarkacz i Zero, żaden rzecznik nic nikomu nie pomoże.

  • student_zebrak

    Oceniono 5 razy 1

    Zupelnie swiadomie ograniczylismy sie do pilnowania dzieci, do zabierania ich na wystep itd, ale nigdy nie uzurpowalismy sobie prawa do decydowania, jak wnuki chowac, karmic...
    W sytuacjach spornych decydujacy glos ma ojciec czy matka. Dlatego nie ma konfliktow. Uzgadniamy prezenty, jedzenie lub niejedzenie....
    To po doswiadczeniach z polsmimi rodzinami - moja i zony. Babcie lubialy sie wpyerdolic z dobrym pomyslem, dlatego nie chce konfliktowac mlodych. Rodzice maja dla wnukow dwa dni, my im pomagamy, na ile pozwoli czas. Zawsze moga liczyc na przypilnowanie, gdy maja jakies plany rozrywkowe. Mamy przyjemnosc jako rodzice i jako dziadkowie.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 7 razy 1

    "Prawo chroni kontakty rodzica z dzieckiem"
    Początek pierwszego zdania i już, nazwijmy to delikatnie, minięcie się z prawdą tego samego kalibru jak twierdzenie, że polskie państwo jest świeckie, co gwarantuje Konstytucja.
    Prawo stanowi o ochronie kontaktów rodzica z dzieckiem.
    Jednak w naszym kraju władze powołane do egzekwowania tego prawa wykazują się często taką indolencją, że trudno dociec, dlaczego jeszcze istnieją.
    Prawdę powiedziawszy, a głównie chodzi niestety o kobiety, to często robią w tej materii co chcą, niezależnie od postanowień Sądu.
    Z sobie tylko znanych przyczyn, źródeł miłości dopatrują się w organie odpowiedzialnym za przetaczanie krwi a nie w organie odpowiedzialnym również za myślenie.
    Głowa im służy chyba wyłącznie do wyglądania oraz obmyślania jak kontakt drugiemu rodzicowi utrudnić, ewentualnie jeśli jest bystra, przy zachowaniu pozorów dobrej woli.

    Nie piszę tu oczywiście o wszystkich paniach. Część z nich ma faktyczne problemy z egzekwowaniem od ojców swoich dzieci postaw jakich należałoby się spodziewać po przyzwoitym człowieku.
    Temat jednak nie tego dotyczy.
    Dotyczy kontaktów dziadków z wnukami.
    Skoro drugi rodzic ma często problem z kontaktami ze swoim dzieckiem, to co dopiero mówić o dziadkach (nierzadko znienawidzonych, byłych teściach?).

  • 2bxornot2b

    Oceniono 4 razy 0

    Karmienie sie snami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Polecamy