Niemiecki sąd stawia Polsce warunki: dopuścicie naszego ambasadora do procesu albo nie wydamy wam podejrzanego

Takiej sprawy jeszcze nie było. Niemiecki sąd, który decydował o ekstradycji do Polski poszukiwanego w naszym kraju mężczyzny, postawił warunek: polska Prokuratura Generalna ma umożliwić wgląd w postępowanie ambasadorowi Niemiec lub osobie wyznaczonej przez niego.

Chodzi o decyzję wydaną przez Oberlandesgericht z Karlsruhe w Niemczech - jeden regionalnych z sądów powszechnych. Sama sprawa ma związek z Europejskim Nakazem Aresztowania wydanym przez Polskę wobec Łotysza podejrzewanego o popełnienie przestępstw podatkowych. Mężczyzna został zatrzymany na terenie Niemiec, stąd wniosek o jego ekstradycję do Polski.

Na pierwszy rzut oka wyrok wydany 7 stycznia 2019 roku przypominać może słynną sprawę zatrzymanego w Irlandii, również na podstawie ENA, Artura C. Wówczas sędzia, która decydowała o jego ekstradycji, zapytała Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy można wydać podejrzanego do kraju, co do którego zachodzi obawa o przestrzeganie praworządności, a co za tym idzie naruszenia prawa do niezawisłego sądu. TSUE przyznał, że taką ekstradycję należy wstrzymać, jeśli takie ryzyko się pojawi. Sprawa ta stała się głośna - podkreślano, że może mieć wpływ na decyzje sądów również w innych krajach. 

Do tego wyroku odniósł się również sąd w Karlsruhe, który nie tylko przeprowadził zalecony przez TSUE dwustopniowy test, który w założeniu ma odpowiedzieć na pytanie, czy oskarżony ma szansę na sprawiedliwy proces. Poszedł o krok dalej i zrobił coś, czego nie zrobił nikt wcześniej - stwierdził, że zgodzi się na wydanie Łotysza polskiemu wymiarowi sprawiedliwości po warunkiem, że polski Prokurator Generalny umożliwi wgląd do postępowania ambasadorowi Niemiec w Polsce lub osobie przez niego wyznaczonej. Taka osoba miałaby możliwość brania udziału w postępowaniu przed polskim sądem oraz mogłaby odwiedzać i kontaktować się z Łotyszem w przypadku jego skazania.

"Sprawy zaszły bardzo daleko" 

- Z punktu widzenia jakości państwa to oczywiście źle - komentuje w rozmowie z TOK FM prof. Robert Grzeszczak, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista w zakresie prawa Unii Europejskiej, prawa międzynarodowego publicznego i prawa konstytucyjnego. - Sprawy zaszły bardzo daleko. Kwestia praworządności i reformy sądownictwa w Polsce są bardzo dobrze znane środowiskom prawniczym w Europie - dodaje. 

Wyjaśnia też, jak należy rozumieć tę decyzję. - Niemiecki sąd mówi mniej więcej tak: nie mamy do końca wiary, że sąd, który będzie sądził Łotysza, będzie w pełni niezależny, a skład orzekający - niezawisły. Dlatego stawiamy warunek: Prokuratura Generalna w Polsce musi wyrazić zgodę i zabezpieczyć możliwość wzięcia udziału w samym procesie przed sądem polskim, jak i zapewnić możliwość kontaktu w wypadku osadzenia podsądnego w areszcie, albo dla Ambasadora Niemiec, albo pełnomocnika Ambasady, albo wskazanej przez ambasadę innej osoby - tłumaczy i przyznaje, że mamy do czynienia z precedensem.

- Zastanawialiśmy się w kręgu prawników europeistów, co w praktyce zostanie po wyroku w sprawie Artura C. A to jest nowa rzecz, która może być używana przez inne sądy. Niemiecki sąd wpadł na ciekawy pomysł - mówi nam prof. Grzeszczak i dodaje, że decyzja sądu w Karlsruhe jest wynikiem dania zielonego światła na takie działania przez TSUE. Jak mówi, to efekt lawiny, którą zapoczątkowała swymi pytaniami irlandzka sędzia. 

Obca ingerencja?

Na pytanie, czy taka decyzja niemieckiego sądu nie może być odbierana jako próba ingerowania w działanie polskiego wymiaru sprawiedliwości, odpowiedział prof. Grzeszczak odpowiedział zaś:-  Nie, cnota krytyki się nie boi. Nie chodzi tu przecież o możliwość współdziałania czy opiniowania działania sądu, a o obserwowanie procesu i kontakt z Łotyszem. 

Ekspert podkreśla, że ambasador, lub jego przedstawiciel, nie miałby formalnej roli procesowej. A w związku z tym, nie utrudniałby, ani nie przedłużał samego procesu.

Czy tak się stanie? To zależy od decyzji prokuratora generalnego. Jeśli nie zgodzi się on na udział przedstawiciela ambasady niemieckiej, Łotysz nie zostanie nam wydany i od takiej decyzji państwu polskiemu nie przysługuje możliwość odwołania czy zaskarżenia. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (89)
Niemiecki sąd stawia Polsce warunki: dopuścicie naszego ambasadora do procesu albo nie wydamy wam podejrzanego
Zaloguj się
  • ubudubu4

    Oceniono 16 razy -4

    Czyli Niemcy zauważyli że w Polsce sądy są opanowane przez mafię sędziowską, kliki koleżeńsko-kolesiowskie ....
    Brawo, reforma skorumpowanych sądów będzie wymuszona przez UE....i tak to Lustitutia sporządziła sobie bicz na samych siebie......

  • kgbltd

    Oceniono 8 razy -4

    niemcy po zjednoczeniu wydaliły z zawodu 70% sedziów komuchów
    najwyzy czas ukrac za to to niepraworządne państwo

  • m2417

    Oceniono 7 razy -3

    SAsAS

  • shtalman

    Oceniono 6 razy -2

    A co na to wszyscy studenci prawa, którzy dzielnie wkuwają podstawy trójpodziału władz i maksymy prawa rzymskiego wypisanych na budynku Sądu Najwyższego w Wawie? A później taka spasiona galaretowata świnia równa Zeru mówi że to bajdurzenie i domaga się wolskiego porządku, a po drodze doprowadza do śmierci Blidy

  • bokaj

    Oceniono 4 razy -2

    Wstyd jak sto pieronów!
    Zero ze złości znowu zrobi w majty. Zawsze widać jak popuszcza, kiedy mu facjata rumienieje. Obsługa nie nadąży z pampersami...

  • anders76

    Oceniono 8 razy -2

    A Mazowiecki tak sie staral, zeby przekonac Europe do polskich sadow i nie wyszlo.

  • deejay444

    Oceniono 1 raz -1

    A durne lemingi pieją z zachwytu...

  • jack4yp

    Oceniono 1 raz -1

    Jak długo moderatorzy bedą tolerowali wyzwiska @shtalmana?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX