Ministerstwo chce szkoleń dla drogowców, żeby było bezpiecznej. Chętnych do ich przeprowadzenia brak

Przetarg mający na celu wyłonienie szkoleniowców ogłoszono już drugi raz. Tymczasem niektórzy samorządowcy, korzystając z ogólnodostępnej wiedzy, sami wdrażają rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo na drogach.

Ministerstwo Infrastruktury chce szkolić samorządowców jak budować i poprawiać infrastrukturę. Ogłoszono przetarg na "ogólnopolskie szkolenia dla samorządowych zarządców dróg w zakresie stosowania inżynieryjnych środków poprawiających bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego".

Ma to być cykl szkoleń na terenie wszystkich województw. Udział w nich weźmie maksymalnie 3 tysiące osób odpowiedzialnych za infrastrukturę drogową w samorządach.

Szkolenie podzielone będzie na część wykładową i warsztaty. Podczas wykładów przedstawione zostaną najnowsze rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo na drogach. Na warsztatach uczestnicy będą mieli za zadanie przedstawić projekt organizacji i uspokojenia ruchu na drodze.

Oferty można składać do 1 kwietnia. To drugie podejście ministerstwa w tej sprawie. Blisko pół roku temu był taki przetarg, ale nikt się nie zgłosił.

Projekt będzie kosztował 5 mln zł. Unijne dofinansowanie dla niego wyniesie 4,25 mln zł. O tym, kto wygra przetarg zadecyduje w 60 procentach zaproponowana cena, a w 40 procentach przedstawiona wstępna koncepcja szkolenia.

Stosuje się mało narzędzi poprawiających bezpieczeństwo

- Trudno mi powiedzieć, dlaczego do przetargu nie zgłosił się nikt chętny do prowadzenia szkoleń. Może lepiej, że nie pojawił się nikt, niż gdyby miało to być szkolenie niskiej jakości. Dla ministerstwa może być to sygnał, że na uczelniach brakuje kształcenia w tym kierunku. A może potrzeba nowej instytucji?- zastanawia się Marcin Chlewicki, prawnik, koordynator prac Komisji Transportu i Infrastruktury w stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze.

W rozmowie z TOK FM podkreślił, że jest zwolennikiem tego rodzaju szkoleń. - To absolutnie pozytywna idea, ponieważ mamy problem z infrastrukturą. Takich narzędzi poprawiających bezpieczeństwo mało się u nas stosuje. A jest ich naprawdę wiele. To np. zwężenie pasów, bo szerokie ulice zachęcają do szybszej jazdy. Kolejne z takich narzędzi to np. uszy Myszki Miki (poszerzenie chodnika przy skrzyżowaniu w celu poprawy widoczności), esowanie jezdni, azyl - wysepka na środku drogi, szykany (dobrze oznakowane przeszkody przy krawędzi drogi wymuszające zmianę pasa) - wymieniał i dodał, że w Polsce  przyjął się właściwie tylko "śpiący policjant", a to rozwiązanie niepozbawione minusów (kierowcy narzekają np. że mogą uszkodzić samochód). - W Warszawie jest też np. jest mało rond, a one też zapewniają bezpieczeństwo, bo nie da się przez nie przejechać szybko - zauważył ekspert.

Zdaniem Marcina Chlewickiego szkolenia z zaplanowanej przez ministerstwo tematyki mogą się okazać szczególnie przydatne.

- Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo na drogach, miękkie działanie może być nawet lepsze niż twarde. Na poziomie przepisów nie da się wszystkiego uregulować. Problemu z przestrzeganiem przepisów nie załatwi się również samymi mandatami. Rozwiązania w infrastrukturze poprawiające bezpieczeństwo są też bardziej akceptowalne dla kierowców niż np. wysokie mandaty - tłumaczył.

Chlewicki podkreślił też, że do poprawy bezpieczeństwa na drogach potrzebna jest zmiana mentalności kierowców i samorządowców.

- W Polsce długo dominowało myślenie z lat siedemdziesiątych, czyli budujemy drogi, liczy się szybkość. Oczywiście drogi są super, ale powodują nowe problemy. Dopiero niedawno mentalnie zaczęliśmy wychodzić z tego etapu myślenia zakładającego tylko, że dróg jest mało i trzeba budować, a zaczęliśmy się zastanawiać nad bezpieczeństwem. Temat bezpieczeństwa ruchu drogowego zaczyna się przebijać. To wielkie pole do popisu, bo u nas dominuje bardzo "inżynieryjne" myślenie. Ciekawy jest przykład Jaworzna, gdzie wprowadzono rozwiązania z myślą o bezpieczeństwie i liczba wypadków zmalała. Odwrotna sytuacja jest Bielsku-Białej, gdzie przy budowaniu dróg nie wzięto tego aspektu pod uwagę - wyjaśniał.

- Warto przekonać drogowców, żeby nie zrzucali winy na pieszych. To niepojęte, jak bardzo w debacie publicznej mamy przesunięty punkt ciężkości. Jakie mniemanie o swoich umiejętnościach mają kierowcy. Potrzebne jest ważenie racji, obecnie pieszy i rowerzysta nie jest tak chroniony jak kierowca - stwierdził.

A może nie robić przetargu?

 - Trudno konkretnie powiedzieć, kto mógłby przeprowadzić takie szkolenie. Dostrzegam kilka problemów: nie ma podmiotu który jest w stanie przeprowadzić takie działania. Problemem może być skala szkolenia. Pytanie czy kwota 5 mln. zł. jest wystarczająca? Odpowiedzią na te wątpliwość, może być unieważnienie pierwszego przetargu w tej sprawie - nikt się nie zgłosił - komentuje Krzysztof Woźniak, który w TOK FM prowadzi audycję Skołowani.

Jego zdaniem, być może  lepszym wyjściem mógłby być scenariusz, w którym Ministerstwo Infrastruktury weźmie na siebie sprawy organizacyjne w postaci rezerwacji miejsc na szkolenia oraz zatrudniania pojedynczych specjalistów, zamiast przez przetarg szukać podmiotu, który wszystkim się zajmie.

- Inną kwestią jest wpływ takiego szkolenia na rzeczywistą zmianę w podejściu do tworzenia bezpiecznej infrastruktury. Wiedza na temat jak to robić, jest dostępna. Przykładem może być oczywiście Jaworzno.  Nie wszystko jest tam cudownie, jednak pokazuje, jaką powinno obrać się ścieżkę i jak ją realizować - dodał Woźniak.

Wystarczy poszukać w internecie

Jak powiedzieli nam drogowcy z wspomnianego wcześniej Jaworzna, poprawę sytuacji na drogach zawdzięczają właśnie rozwiązaniom w infrastrukturze.

- Przestrzegania przepisów lepiej wyegzekwuje dobrze zaprojektowana infrastruktura niż policja. W Jaworznie przebudowaliśmy układ drogowy, uspokoiliśmy ruch, skameralizowaliśmy ulice i dzięki temu zdarza się w mieście ponad dwukrotnie mniej wypadków i kolizji niż przeciętnie w kraju, a skutki wypadków są radykalnie mniejsze. Od 2016 do 2019 mieliśmy 19-miesięczny okres bez wypadków śmiertelnych. W ciągu ostatniej dekady w mieście zginęły 24 osoby podczas gdy statystycznie w mieście wielkości Jaworzna "powinno być" około 100 ofiar w tym czasie - wskazał Tomasz Tosza, zastępca dyrektora ZDM w Jaworznie.

Co ciekawe, drogowcy wiedzę o tym, jak poprawić bezpieczeństwo pozyskali z… internetu. - Skyscrapercity.com (Międzynarodowe forum internetowe dotyczące architektury, urbanistyki i infrastruktury. Opisywane i analizowane są na nim planowane oraz istniejące już inwestycje - red.) to jest prawdziwa kopalnia wiedzy. Zarówno w wątkach polskich jaki i zagranicznych - rekomendował Tosza.

Jak dodał, drogowcy z Jaworzna nie czują potrzeby udziału w szkoleniach. - Ale infrastruktura w polskich miastach jest źle projektowana i prowokuje kierowców do niebezpiecznej jazdy. Możemy przekazać innym nasze doświadczenia - zadeklarował.

Zawód trudny i niebezpieczny

Wojciech Korchut, wykładowca psychologii transportu na SWPS obawia się, że jednorazowe szkolenie może być dla ministerstwa sposobem na przerzucanie odpowiedzialności za bezpieczeństwo na drogach na samorząd.

- Trochę na zasadzie pozbycia się problemu, załatania dziury, powiedzenia "było szkolenie, zrobiliśmy, co do nas należało, teraz musicie sobie radzić sami". I co samorząd ma dalej zrobić? - komentował w rozmowie z TOK FM.

Zdaniem eksperta, skuteczniejszą pomocą ze strony ministerstwa mogłoby być udostępnienie samorządom złożonego z ekspertów z różnych dziedzin zespołu konsultacyjnego, który wspierałby drogowców w konkretnych projektach. W jego skład mogliby wchodzić eksperci z dziedzin takich jak inżynieria lądowa, drogownictwo, psychologia transportu czy socjologia. Wojciech Korchut uważa też, że należy zwiększyć świadomość i kompetencje kierowców zamiast koncentrować się jedynie na stanie dróg. Szczególną uwagę zwrócił na jakość nauczania w szkołach jazdy.

- Szkoły rozlicza się ze zdawalności, a nie za przekazaną wiedzę. Nie uczy się myślenia o następstwach różnych zachowań, przewidywania zdarzeń na drodze. Kładzie się nacisk na technikę, a nie na rozumienie zagrożenia. Umiemy ładnie zaparkować tyłem, ale nie tędy droga - ocenił.

To między innymi kierowców dotyczy zaplanowana na czerwiec, współorganizowana już po raz czwarty przez SWPS konferencja "Psychologia, medycyna i prawo w zawodach trudnych i niebezpiecznych". Zaproszeni są na nią m.in przedstawiciele Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego oraz specjaliści od bezpieczeństwa w ruchu drogowym

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Ministerstwo chce szkoleń dla drogowców, żeby było bezpiecznej. Chętnych do ich przeprowadzenia brak
Zaloguj się
  • konstancjap

    0

    34 bezel
    widac Rydzykowi kwota wydaje sie zbyt niska. On gustuje w wiekszych kwotach

  • 34 bezel

    0

    No bez jaj, nawet Rydzyk nie jest chętny? On każde szkolenie potrafi przeprowadzić.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX