Martyna Wojciechowska nie jest już najlepiej zarabiającym dyrektorem w NBP. Sama wystąpiła o obniżenie pensji

Martyna Wojciechowska była do niedawna najlepiej zarabiającym dyrektorem w NBP. Już nie jest. "SE" informuje, że dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji zarabia blisko 3,5 tys. złotych mniej.

Pod koniec lutego dowiedzieliśmy się, dzięki opublikowanym przez NBP danym, że najwięcej spośród dyrektorów w banku centralnym zarabia Martyna Wojciechowska.

Pensja szefowej Departamentu Komunikacji i Promocji wynosiła 49 563 złotych brutto. Teraz zarabia mniej.

"SuperExpress" poinformował, że Martyna Wojciechowska sama wystąpiła o obniżenie uposażenia. Jej zasadnicza pensja od marca ma wynosić 23 100 złotych, a nie jak było do tej pory 26 500 złotych.

Przypomnijmy, z danych opublikowanych w lutym wynika, że druga z bliskich współpracowniczek prezesa Adama Glapińskiego - Kamila Sukiennik - zarabia 42 760 złotych brutto. Zajmuje stanowisko dyrektora gabinetu prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Jako pierwsza o wysokich zarobkach współpracowniczek Adama Glapińskiego informowała "Gazeta Wyborcza".

Narodowy Bank Polski długo bronił się przed ujawnieniem zarobków pracowników. Prezes Glapiński wielokrotnie powtarzał, że wysokie zarobki to standard w bankowości, za poprzednich władz pensje były na podobnym poziomie. Krytykował też media za uwagę, jaką poświęcają paniom Wojciechowskiej i Sukiennik. Mówił, że mamy do czynienia z "haniebnym pastwieniem się nad dwiema kobietami, matkami".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Pensja Martyny Wojciechowskiej. Dyrektorka zarabia mniej
Zaloguj się
  • getz54

    Oceniono 2 razy 2

    Wspaniałomyślny gest pani Martyny wzruszył mnie bardzo. Prawie się rozpłakałem. Gdy pielęgniarki rozpoczynają strajk głodowy za 100,- pln podwyzki, nauczyciele walczą o 1000,- pln. ona dobrowolnie obniza sobie pensję az o
    3.500,- zeta. Ale dalej nie wiem czy pani Martyna zasługuje nawet na tak niską pensję 23.100,- pln Nauczyciele dyplomowani posiadają często podyplomowe studia, kursy profesjonalne. Byc moze pani Martyna oprócz studiów z rusycystki posiada jakies podyplomowe specjalistyczne wykształcenie, nawet nie prestizowej zagranicznej uczelni, ale naszego UJ, czy UW, lub UMK, nawet uczelni KUL z Alabamy, albo szkoły radioamatora z Torunia jak pan Misiewicz, studiujący u niego zwykła prawo. Zazwyczaj w firmach płaci się za wiedzę, umiejętności poparte doświadczeniem i certyfikatami, za kompetencje, jak widac w NBP niekoniecznie. Ciekawy
    jestem czy przy okazji pani Martyna zmniejszyła swoje wynagrodzenia wynikające z zasiadania w radach nadzorchych BFG, byc moze KNF czy gdziekolwiek ? Tam tez potrzeba profesjonalistów niekoniecznie po rusycystyce. Co zrobi teraz jej kolezanka pani Kamila ? Czy tez zostanie filantropką ? O ile przebije ofertę pani Martyny ? Jak im tą godną naśladowania postawę zrekompensuje ich kochany Glapcio ? Tak pani Martyno, wywołała pani burzę, trzeba jednak było zaczekac spokojnie az kadry NBP zgodnie z ustawą wręczą pani nowe warunki płacy, i wtedy się pochwalic.

  • Bogopol

    Oceniono 2 razy 2

    Laaaał, szacun wzruszyłem się do łez. Jak ta bidula przeżyje do pierwszego...?

  • Władysław Hajduga

    Oceniono 2 razy 2

    To jakieś 20 tys zł za dużo. Chciałbym poznać jej zakres obowiązków. O świadczeniach dla Glapińskiego nie wspomnę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX