Komunikat IPN o "Burym" wywołał konsternację... w IPN. "Ogłoszenie odbyło się bez naszej wiedzy"

- Postanowienie o zamknięciu prokuratorskiego śledztwa nie może zostać zmienione anonimowym dokumentem. To nie ma nic wspólnego z państwem prawa - mówi nam historyk profesor Rafał Wnuk. Chodzi o komunikat podważający ustalenia śledztwa dotyczące działalności Rajmunda Rajsa "Burego".

Romuald Rajs "Bury" to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci powojennego podziemia niepodległościowego. Wspólnie z podległymi mu żołnierzami i na rozkaz wyższych dowódców w styczniu i lutym 1946 r. spacyfikował kilka prawosławnych wsi nieopodal Bielska Podlaskiego. Partyzanci - jak ustalił pion śledczy IPN w Białymstoku - zamordowali 79 cywilów, w tym kobiety i dzieci.

Do tej pory uznawane były ustalenia pionu śledczego IPN, który stwierdził, że działania te były skierowane przeciwko "określonej grupie osób, które łączyła więź oparta na wyznaniu prawosławnym i związanym z tym określaniu przynależności tej grupy osób do narodowości białoruskiej". "Reasumując, zabójstwa i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa" - podał w konkluzji śledztwa prokurator IPN. Jednak w opublikowanym w poniedziałek komunikacie (pod którym nikt się nie podpisał) ustalenia te zakwestionował sam Instytut. Czytamy w nim, że "w świetle najnowszych badań naukowych informacje z ustaleń końcowych śledztwa w sprawie Burego w wielu obszarach są wadliwe". 

Komunikat IPN o "Burym" i... konsternacja

Treścią poniedziałkowego komunikatu zaskoczeni byli m.in... sami prokuratorzy z IPN. - Przypominam, że postanowienie o umorzeniu śledztwa jest prawomocne, a ustalenia końcowe nie uległy zmianie. Treść opublikowanego w poniedziałek komunikatu nie była konsultowana z pionem śledczym, a jego ogłoszenie odbyło się bez naszej wiedzy - przekazał nam prokurator Dariusz Olszewski, zastępca naczelnika pionu śledczego IPN w Białymstoku (prowadził przed laty śledztwo w sprawie "Burego" i jego żołnierzy z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego).

Jako że komunikat, podważający tezy z prokuratorskiego śledztwa, był anonimowy, poprosiliśmy IPN o informację, kto był jego autorem. To dr Kazimierz Krajewski i Michał Ostapiuk, czyli autorzy artykułu i książki, na które w komunikacie powołano się jako na źródło naukowych ustaleń. - Przecież to jest kompletny absurd. W IPN mówi się o tym, że po prostu zrobiono darmową promocję tej nowo wydanej książce Ostapiuka. Nikt niestety nie przewidział, jakie mogą być tego skutki - mówi nam anonimowo historyk, wciąż związany z Instytutem Pamięci Narodowej.

Zapytaliśmy IPN, czy prezes Jarosław Szarek wiedział, że jego instytucja oficjalnie opublikuje komunikat dotyczący brutalnej zbrodni dokonanej na Białorusinach i podważy w nim ustalenia śledztwa. Nie odpowiedziano nam jednak na to pytanie wprost. "Komunikat stanowi informację IPN o najnowszym stanie badań historyków nad tematem. Zamieszczony został według wewnętrznych ustaleń" - przekazał nam Adam Lewandowski z Biura Informacji i Komunikacji Społecznej IPN.

 

Komunikat bez mocy prawnej

Dr Krzysztof Persak z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, który przez kilkanaście lat pracował w Instytucie Pamięci Narodowej - był m.in. dyrektorem Biura Prezesa IPN - przyznaje, że nigdy nie było takiej praktyki, by komunikatem prasowym czy anonimowym oświadczeniem odpowiadać na wyniki prokuratorskiego śledztwa. - Prokurator przed laty poczynił ustalenia faktyczne i dokonał oceny prawnej tych wydarzeń, oceniając to jako ludobójstwo. Potem sąd w Białymstoku to postanowienie utrzymał w mocy. I tylko ono funkcjonuje w obrocie prawnym, niezależnie od tego, czy z opinią prokuratora się zgadzamy, czy też nie - mówi dr Persak. - Jeśli ktoś chciałby na nowo się tym zająć, to robi się to w ten sposób, że powinno zostać podjęte na nowo śledztwo, dokonane nowe ustalenia i na ich podstawie - nowa ocena prawna i nowe postanowienie. To wynika z Kodeksu postępowania karnego - dodaje nasz rozmówca.

Zapytaliśmy IPN o tę kwestię, a konkretnie o to, czy w myśl Ustawy o IPN badania naukowe mogą stanowić podstawę do podważenia lub zaprzeczenia wynikom śledztwa, a jeśli tak, to na podstawie jakiego przepisu. Tu poinformowano nas, że IPN na razie nie odpowie na to pytanie. "W pełni odpowiemy na nie w późniejszym terminie" - napisał Adam Lewandowski, dodając jednak rzecz niezwykle istotną, że "komunikat nie ma mocy prawnej".

- Nie może mieć mocy prawnej. Postanowienie o zamknięciu prokuratorskiego śledztwa nie może zostać zmienione anonimowym dokumentem. To nie ma nic wspólnego z państwem prawa - mówi nam historyk profesor Rafał Wnuk, od lat zajmujący się tematyką powojennego podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, wieloletni pracownik IPN.

Zdaniem profesora Wnuka, autorzy komunikatu nie dokonali odkrycia żadnych nowych faktów, a jedynie inaczej zinterpretowali znaną już wiedzę, choć i ta interpretacja nie jest nowa. - Ci autorzy już wiele lat temu dowodzili, że za działaniami "Burego" nie stały kwestie narodowościowe. Ich zdaniem, Białorusini zginęli, bo byli kolaborantami komunistycznymi, a podpalenie wiosek to była odpowiedzialność zbiorowa. Różnica jest tylko taka, że dziś tej interpretacji IPN próbuje nadać rangę oficjalnego wykładnika polskiego państwa - tłumaczy prof. Rafał Wnuk.

- Nie zmienia się ocen historycznych określonych wydarzeń w postaci opublikowanego na stronie komunikatu - mówi dr Persak. Pytany, jak odebrał publikację komunikatu odpowiada, że jako akt polityczny, zmierzający do usprawiedliwiania zbrodni. - Ale oceniam to też z drugiej strony jako wyraz skrajnej niekompetencji i amatorszczyzny, jeśli chodzi o aspekt formalny i niezdawania sobie sprawy z konsekwencji publikacji takiego komunikatu - mówi Persak.

"Cyniczne i niemoralne"

Jak tłumaczy, chodzi o konsekwencje w polityce międzynarodowej (choćby wezwanie polskiego ambasadora na Białorusi), ale też kwestie aksjologiczne. - To pokazuje, jakimi wartościami jeden z organów państwa polskiego, czyli IPN, się kieruje. Chodzi mi o wymowę tego komunikatu, w którym relatywizuje się i usprawiedliwia zbrodnie dokonane przez "Burego". Absolutnie kuriozalny jest cytat o tym, że "Bury" mógł "puścić z dymem więcej wiosek, a puścił z dymem tylko pięć". To stwierdzenie cyniczne i niemoralne - dodaje historyk z PAN. I podkreśla, że komunikatu wydanego przez IPN nie można traktować inaczej niż jako oficjalnego stanowiska tej instytucji.

W komunikacie jasno napisano: "Należy wyraźnie zaakcentować, że w świetle najnowszych badań naukowych informacje zawarte w ustaleniach końcowych śledztwa w wielu obszarach są wadliwe". Tymczasem dziś IPN tłumaczy to zupełnie inaczej. "Komunikat tylko informuje o naukowych wydawnictwach dotyczących tematu" - przekazał nam Adam Lewandowski. Dodał też, że w chwili obecnej nie jest planowane podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego śledztwa w sprawie działań Romualda Rajsa "Burego" i jego oddziału.

Zdaniem prof. Rafała Wnuka, dziś próbuje się narzucać jedyną "prawdziwą", ustaloną przez prawicowych historyków wersję wydarzeń. - To oni mają prawo mówić, jak było rzeczywiście, a inni - zdaniem IPN - są mniej wiarygodni. Krótko mówiąc, interpretacje "resortowych historyków" mają być obowiązujące. A to nie ma nic wspólnego z normalnym uprawianiem nauki - dodaje prof. Wnuk.

- "Bury" i jego oddział wymordował kilkadziesiąt osób nieuzbrojonych, cywilów, starców, kobiet i dzieci. Jeżeli ludzie, którzy twierdzą, że "Bury" jest niewinny, uważają, że po takim mordzie można kogoś nazwać niewinnym, to znaczy, że poruszamy się w dwóch całkowicie różnych porządkach etycznych - podkreśla nasz rozmówca.

Zapytaliśmy IPN, czy w myśl opublikowanego komunikatu można przyjąć, że zdaniem IPN Romuald Rajs ps. Bury powinien być uznany za bohatera narodowego. "IPN nie jest od oceny danej postaci i wskazywania, czy też narzucania opinii, że dana postawa jest bohaterską czy nie" - napisał Adam Lewandowski z IPN.

Czy ktoś poniósł lub poniesie konsekwencje?

Wśród pytań, które zadaliśmy IPN-owi, było również takie, czy w związku z opublikowaniem komunikatu (co skutkowało m.in. wezwaniem polskiego ambasadora przez Białoruś) podjęte zostały jakieś decyzje personalne czy dyscyplinarne. Na odpowiedź jednak poczekamy - to konkretne pytanie potraktowano jako wniosek o dostęp do informacji publicznej. IPN na odpowiedź ma czas do 14 dni.  

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (120)
Romuald Rajs "Bury". W IPN nie wiedzieli o komunikacie, który podważa ustalenia śledztwa,
Zaloguj się
  • tomaszwilenski

    Oceniono 18 razy -18

    dobrze zrobil,nie pacyfikowali cywili a wybijali tych co wspolpracowali z Siwietami,a Bialorusini z nienawisci do Polakow masowo nas zdradzali i ich spotykali kwiatami,nie ma co teraz krokodyle lzy lac! Dotychczas na Podlasiu w Hajnowce slychac okrzyki ze ,,Polssza musi zdechnac..",jest nagranie w youtubie.Zreszta pomowmy o Brygadzie Bronislawa Kaminskiego ,,R.O.N.A i pacyfikacji Woli??? czy o 2 legionach bialoruskich SS co pacyfikowali Podlasie od nas i naszych Zydow?? Moze przypomnijmy co wyrabiali zydowscy partyzanci z polskimi dziecmi w Nalibokach?? czy to zbyt wstydliwe dla ,wyborczej" pamieci? :))To byla wojna,a na wojnie gdzie plona lasy tam i kwiaty polne wiedna,nie obejdzie sie bez cywilnych strat. Ziomale robili to co uwazali za sluszne,kolaborantom kara smierci i tyle. Czesc i Chwala Wilenskim Brygadom AK! Czesc i Chwala patriotom Kresowym!

  • bart5554

    Oceniono 16 razy -14

    Bury jest kontrowersyjny. Jednak jest wielu bohaterów, którzy walczyli z komunistami i na których lewacki TOK FM, Wyborcza i inne Onety i tak plują..

  • tam021

    Oceniono 10 razy -10

    Nie zrozumiałeś. Buremu jakiś prokurator IPN postawił w 2005 r zarzut ludobójstwa. Jednak pojęcie ludobójstwa powinno odpowiadać pewnym kryteriom, które tenże prokurator zupełnie zignorował. Zadziałał politycznie poprawnie wbrew faktom. Pacyfikacja komunistycznych jaczejek nijak się ma .do powyższego terminu. Gdyby Bury działał z zamiarem zniszczenia wszystkich Białorusinów we wszystkich wsiach to z pewnością by to zrobił. A jednak tak się nie stało.

  • zuuuraw

    Oceniono 13 razy -9

    Wydarzenia na Podlasiu w 1946 roku były niezwykle skomplikowane. Próba tworzenia prostej narracji opartej o schemat: „źli Żołnierze Wyklęci zadający krzywdę” oraz „biedni i bezbronni Białorusini” jest oderwana od rzeczywistości. Nikt nie neguje historyczności fatalnych wydarzeń z udziałem ludzi kapitana Romualda Rajsa ps. Bury. Trzeba patrzeć jednak na nie w szerokim kontekście tamtych skomplikowanych i trudnych dni. Tekst pt. „Wyklęci-Przeklęci” z „Gazety Wyborczej” tworzy własną historię - mówi w rozmowie z PCh24.pl Bogusław Łabędzki, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny „Inki”, organizator Podlaskiego Rajdu Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK. Temat aktywności żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego na Podlasiu w pierwszych powojennych miesiącach jest ostatnio bardzo głośny. Na wstępie chciałbym zapytać o sytuację polityczną, społeczną i wojskową w północno-wschodniej Polsce po 1944 roku. Czy Białorusini angażowali się w ruch komunistyczny? Czy byli zapleczem dla nowej władzy?
    Byłoby zbyt dużym uproszczeniem stwierdzać, że Białorusini zaangażowali się w działalność komunistyczną po 1944 roku, że to ten okres zdecydował o ich skłonnościach ideologicznych. Ludność prawosławna i białoruska na Białostocczyźnie była zapleczem dla komunizmu już od samego początku istnienia niepodległej Rzeczpospolitej w 1918 roku. Na Podlasiu mieszkańcy małych miejscowości, między innymi Zaleszan, funkcjonowali w ramach jaczejek komunistycznych, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi czy Hromady, działali w zbrojnych oddziałach dywersyjnych. Mamy udokumentowanych wiele przejawów takiej aktywności Białorusinów.
    To nie jest więc tak, że w roku 1944 zaplecze komunistyczne wzięło się znikąd. Ale problem z oddziałami komunistycznymi mniejszości białoruskiej istniał także w czasie okupacji niemieckiej. Funkcjonowały one doraźnie. Partyzanci zazwyczaj na co dzień pracowali w gospodarstwach i mieszkali na wsi, a na czas akcji zbrojnej spotykali się z bronią w ręku. Najczęściej ruch ten skierowany był przeciwko ludności cywilnej oraz przeciw polskim leśniczówkom na terenie Puszczy Białowieskiej, które zawsze były łatwym łupem napaści dla zdobycia broni oraz pieniędzy.
    Istniały oddziały, które dokonywały pacyfikacji polskich wsi. Najsłynniejszą akcją jest pacyfikacja wsi Sobótka koło Bielska Podlaskiego przez oddział dowodzony przez Aleksandra Jurczuka, późniejszego kata więzienia w Białymstoku, który wykonywał wyroki śmierci na żołnierzach podziemia niepodległościowego.
    Oddziały białoruskiej partyzantki wsławiły się złym odnoszeniem do ludności polskiej, a później właśnie z takich formacji stworzono kadry Urzędów Bezpieczeństwa czy więzienia w Białymstoku. Tak formowano również aparat komunistyczny. Rok 1944 i 1945 to rozkwit tego procederu w nowych warunkach. Miejscowym oparciem dla organizacji partyjnej, UB i aparatu represji byli Białorusini, a dopiero w dalszej kolejności Polacy, Żydzi i w mniejszym stopniu Ukraińcy ....

    Cały ciekawy rys historyczny o "Burym", pokazującym prawdziwe tło jego działań : pch24.pl/kapitan-bury--historia-prawdziwa,41394,i.html

  • 141288bs

    Oceniono 8 razy -8

    Prawda jest,ze na podlasiu mieszka dosc liczna grupa bialorusinow - to wsrod nich krazylo powiedzenie, ze ktos z bialoruskiej rodziny jest wazny, bo pracuje > u milicji i u partii >doslownie tak mowiono.I faktycznie, ta grupa narodowosciowa byla bardzo wplywowa na bieg wydarzen na bialostocczyznie.

  • wozdo

    Oceniono 9 razy -7

    dlaczego nie piszecie tak chętnie o Stefanie Michniku czy żydowskich oprawcach w wymiarze sprawiedliwości Polski Ludowej? aaa to wam nie pasuje prawda?

  • lubella69

    Oceniono 1 raz -1

    dziękuję za wykasowanie wpisu na temat zacytowanej konstytucji RP .... szacun! ... ;)

  • tam021

    0

    Widzę, że odkłamywanie bolszewickiej wersji historii boli. Zamiast wpadać w histerię warto zastanowić się nad przyczynami tych wydarzeń i wyjaśnić ich rzeczywisty przebieg. Czy likwidacja komunistycznych szpicli i agentów UB i NKWD zasługuje na miano ludobójstwa? Zapewne były tam też ofiary niewinne a nawet może jakieś dziecko.
    Czy jednak alianci bombardując niemieckie miasta również nie dopuszczali się ludobójstwa? Przecież niewinnymi ofiarami była przede wszystkim ludność cywilna, w tym i dzieci.
    W Zaleszanach rozstrzelano 7 osób należących do komunistycznej jaczejki a 7 zginęło w płomieniach ponieważ nie podporządkowali się zarządzeniom Rajsa. W Wólce Wygonowskiej zginęły 2 osoby próbujące ratować płonący dobytek. W Zaniach, po walce, zginęło 24 Białorusinów. Warto przypomnieć, że we wrześniu 1939 r. znajdował się tam szpital polowy, który opanowali białoruscy dywersanci. Rannych i personel przekazali sowietom, którzy pozbawili ich życia.
    Warto przy okazji przytoczyć wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z 1995r. , który unieważnił wyrok śmierci wydany na Rajsa. Uzasadniano tak:m.in. "..działał w sytuacji stanu wyższej konieczności w sposób zmuszający do podejmowania działań nie zawsze jednoznacznych etycznie.".

  • Oceniono 2 razy 0

    Ciekawe te tematy wojna się skończyła do roboty się nie chciało to chłopcy sio do lasu, trzeba coś jeść A jak nie ma to ukraść Nie ma za co zapłacić to napad na bank i tak miesiąc do miesiąca zanim ich Urząd Bezpieczeństwa nie uspokoił to byli niegrzeczni

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX