Prokuratura o doniesieniach "GW": Birgfellner "nie wyjaśnił, komu miałby przekazać pieniądze"

Prokuratura reaguje na najnowszą publikację dot. taśm Kaczyńskiego. "GW" ujawniła, że Gerald Birgfellner miał zeznać: prezes PiS po otrzymaniu 50 tys. złotych "z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział".

"Przekazałem kopertę, a pan Kaczyński z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział. Gdzieś ok. 20 minut później pan Sawicz wyszedł, jeszcze wydaje mi się, siedział koło pani Basi [zaufana sekretarka Kaczyńskiego], podaliśmy sobie dłonie i ponownie weszliśmy z panem Kaczyńskim do pokoju. Wtedy poinformowano mnie, że podpis został złożony, i wydaje mi się, że wtedy mi tę uchwałę przekazał” - tak Gerald Birgfellner miał zeznawać w prokuraturze w sprawie tego, co działo się po wręczeniu przez niego prezesowi Prawa i Sprawiedliwości koperty z 50 tys. złotych. Szczegóły zeznań opublikowała dziś "Gazeta Wyborcza".

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie skomentował publikację. - Biznesmen na szczegółowe pytania prokuratora nie potrafił udzielić informacji, zasłania się niepamięcią (...) nie wyjaśnił, komu miałby przekazać pieniądze, ani kto miał być tego świadkiem - mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową prok. Łukasz Łapczyński. Powiedział, że zeznania Geralda Birgfellnera są nieścisłe, ogólne i niepełne; budzą wątpliwości i dlatego wymagają szczegółowej weryfikacji i analizy pod względem ich wiarygodności.

O przekazaniu koperty z 50 tys. złotych austriacki biznesmen mówił podczas przesłuchania 13 marca. - Ani za pierwszym, ani za drugim razem nie wyjaśnił, komu miałby przekazać pieniądze, ani kto miał być tego świadkiem - powiedział rzecznik prokuratury.

Według prokuratury utrudnieniem w prowadzeniu postępowania jest fakt, że "zawiadamiający o podejrzeniu przestępstwa oszustwa biznesmen mimo żądania prokuratury nie złożył jak dotąd dokumentów potwierdzających rzekomo kilkumilionowe koszty, jakie miał ponieść w związku z planowaną inwestycją" - powiedział prok. Łapczyński. Dodał, że prokuratura nie dysponuje dokumentami poświadczającymi, że Birgfellner poniósł "jakiekolwiek koszty i został narażony na straty". Austriak nie dostarczył także oryginałów tzw. "taśm Kaczyńskiego". "Biznesmen zeznał, że nie wie, jakim urządzeniem zostały zarejestrowane i gdzie się znajdują" - powiedział PAP prokurator. Birgfellner i jego pełnomocnicy mieli natomiast dostarczyć prokuraturze około 1,5 tysiąca stron innych dokumentów w języku angielskim i niemieckim. "Wymagają one przetłumaczenia przez tłumaczy przysięgłych, a następnie wnikliwej analizy pod kątem ich przydatności dla prowadzonego postępowania" - tłumaczy prok. Łapczyński.

Co zrobi warszawska prokuratura regionalna?

Kolejny termin przesłuchania Geralda Birgfellnera został wyznaczony na początek kwietnia. "Intencją prokuratury jest zebranie wszelkich możliwych dowodów, a także pozwolenie przesłuchiwanemu na przekazanie wszystkich informacji, którymi dysponuje. Dopiero ich rzetelna ocena pozwoli na podjęcie decyzji dotyczącej dalszego toku postępowania" - zaznaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wczoraj (w środę 20 marca) pełnomocnicy Birgfellnera wysłali do warszawskiej prokuratury regionalnej zażalenie na działanie okręgówki, która zajmuje się przesłuchaniami biznesmena. Jak poinformował mec. Jacek Dubois, w rozmowie z reporterem TOK FM, zażalenie zostało wysłane pocztą, więc do kancelarii prokuratury trafi w najbliższych dniach.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
Taśmy Kaczyńskiego. Prokuratura o doniesieniach "GW": Birgfellner "nie wyjaśnił, komu miałby przekazać pieniądze
Zaloguj się
  • wkaspr

    Oceniono 1 raz 1

    Wychodzi na to, że Austriak ma sam przeprowadzić śledztwo, zbierając wcześniej dowody a następnie poddać je ocenie prokuratury, by ta następnie mogła je umorzyć, Bełkot jakiego dawno nie słyszałem. A co do taśm, to skarżący trzyma nimi Kaczyńskiego za gardło i ma świadomość tego, że jak przekaże je prokuraturze , to ze względu na tajemnice śledztwa , nigdy ich potem nie bedzie mógł upublicznić. Brawa dla pełnomocników austriackiego biznesmena.

  • dar61

    0

    Słowem, instrukcje przesuwające śledztwo na po wyborach jesiennych mają jak w banku. Narodowym.
    Za dwa-trzy lata wersja odstąpienia od oskarżania przejdzie w fazę oskarżenia o oszczerstwo.
    Nic nowego pod dobrozmianowym słońcem.

    ****
    PAP ci to czy tokfm.pl?
    '...Jak poinformował mec. Jacek Dubois, w rozmowie z reporterem TOK FM, zażalenie zostało...'
    >>> ...Dubois w rozmowie... [BEZ PRZECINKA]

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX