Dramat dziecięcej psychiatrii w Warszawie. Zamyka się ostatni ostry dyżur. Co, jeśli karetka przywiezie pacjenta? "Zaopatrzymy go i odeślemy"

Wraz z końcem marca znika ostatni ostrodyżurowy oddział psychiatryczny w Warszawie. Od 1 kwietnia placówka zmieni profil. Będzie leczyła małych pacjentów cierpiących m.in. na nerwicę lub anoreksję. Ostre przypadki psychiatryczne będą odsyłane do innych szpitali. Najbliższy dla Warszawy i okolic znajduje się w Józefowie. Ale też boryka się z problemami.

Oddział psychiatryczny dla dzieci poniżej 15. roku działa obecnie w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy ul. Żwirki i Wigury. Zatrudnieni tam specjaliści w grudniu ubiegłego roku zrezygnowali z pracy. Okres wypowiedzenia ich umów kończy się za kilka dni. Jak powiedział w rozmowie z reporterką TOK FM Agnieszką Rogal dyrektor placówki Robert Krawczyk, bezpośrednią przyczyną rezygnacji nie była wysokość zarobków. Lekarze po prostu nie wytrzymali fizycznie i psychicznie.

Krawczyk podkreślił, że oddział zajmował się najostrzejszymi przypadkami u dzieci. To między innymi psychoza, próby samobójcze czy problemy po zażyciu środków psychoaktywnych. Oddział liczył tylko 20 łóżek, a zapotrzebowanie - jak mówił dyrektor - było znacznie większe. Z powodu braku miejsc, ponad połowa młodych pacjentów leżała na szpitalnym korytarzu. - To nie jest dobre miejsce do hospitalizowania pacjentów w ostrych stanach psychiatrycznych - powiedział.

- Moi lekarze stwierdzili, że nie są w stanie pracować w takich warunkach, takiego nieprawdopodobnego napływu pacjentów, i nie są w stanie zapewnić im bezpieczeństwa. Nie chcą też swoim doświadczeniem legitymizować tego typu sytuacji - argumentował dyrektor.

Nowa formuła oddziału

Przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia w oświadczeniu opublikowanym przez PAP zapewnili, że dzieci i młodzież do lat 18 będą nadal leczone w tym samym miejscu. Jak podał rzecznik mazowieckiego oddziału Andrzej Troszyński, NFZ rozstrzygnął w środę konkurs na leczenie zaburzeń nerwicowych u dzieci i młodzieży w warunkach stacjonarnych. W efekcie, w szpitalu przy Żwirki i Wigury nadal dostępnych ma być 20 łóżek. NFZ podkreśla, że zabezpieczono na ten cel środki finansowe w wysokości ponad miliona złotych.

Jednak nowy oddział ma zajmować się innymi przypadkami niż do tej pory, co wyjaśnia w rozmowie z TOK FM dyrektor Robert Krawczyk. - Zamyka się oddział opieki psychiatrycznej dla dzieci. Oddział, który przyjmował dzieci w stanie ostrym. Od kwietnia zaczniemy funkcjonować w nowym modelu, zajmiemy się leczeniem pacjentów, którzy wymagają trybu planowego. Będziemy się zajmować anoreksją oraz leczeniem nerwic u dzieci wymagających takiej opieki - wyjaśnia.

Zatem w Warszawie nie będzie już ostrego oddziału psychiatrycznego dedykowanego dla dzieci poniżej 15. roku życia działającego w trybie ostrym. Co się stanie, jeśli rodzice trafią z dzieckiem wymagającym pilnej pomocy do szpitala przy Żwirki i Wigury po 1 kwietnia? - Na nasz oddział nie zostanie przyjęty - mówi dyrektor Krawczyk. - Ale pacjent będzie przez nas zaopatrzony i przewieziony odpowiednim transportem medycznym do ośrodka, który się tym zajmuje, na przykład do Józefowa. Na pewno go nie odeślemy od drzwi - zapewnia.

Przyznaje też, że w przeszłości nieraz zdarzały się już takie sytuacje, że z powodu braku miejsc dzieci były odsyłane do innych placówek. - Niejednokrotnie transportowaliśmy małych pacjentów na Śląsk, na Dolny Śląsk czy na północ Polski. To były wycieczki po 200-300 kilometrów opłacane przez nasz szpital. Taka była sytuacja, ale nikt nigdy nie odszedł stąd niezaopiekowany - przekonuje dyrektor.

Józefów to obecnie najbliższe Warszawie miejsce, w którym przyjmowane są dzieci w ostrym stanie psychiatrycznym, ale ma tylko 32 łóżka i boryka się z tymi samymi problemami, co szpital przy Żwirki i Wigury. 

Problem narastający od lat

Narodowy Fundusz Zdrowia w wydanym w piątek komunikacie poinformował że w związku z "utrudnioną dostępnością do świadczeń psychiatrycznych dla dzieci" w stanach nagłych, taka pomoc może zostać udzielona w oddziałach ogólnopsychiatrycznych. Jednak część szpitali odpowiada, że z powodu braku miejsc to nie będzie możliwe. 

Prezes Zarządu Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii Michał Stelmański, który był gościem TOK FM, mówił, że opiekę psychiatryczną dla dzieci w Polsce zniszczył brak pieniędzy. Podkreślał, że problem nie jest nowy. - Od siedmiu lat rozmawia się o urealnieniu wyceny w psychiatrii dzieci i młodzieży. To unikatowa specjalizacja, a zatem bardzo droga. (...) Protest degradacji tego środowiska był postępujący. Gdyby wycena była realna, lekarze by nie uciekali i nie zamknęłyby się poszczególne odziały, np. w Radomiu i Choroszczy - mówił.

Dodał, że poprawa sytuacji też potrwa latami, bo brakuje nie tylko pieniędzy, ale i lekarzy. Obecnie psychiatrzy nie decydują się na wybieranie specjalizacji psychiatria dzieci i młodzieży.

Przypomnijmy, dzieci i młodzież, które są w kryzysie, mogą skorzystać z telefonów ratunkowych, dzwoniąc m.in pod numer 116111 (Dziecięcy Telefon Zaufania) oraz 800 702 222 (Centrum Wsparcia Dla Osób w Kryzysie Psychicznym).

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (24)
Problemy z psychiatrią dziecięcą. W Warszawie zamyka się ostatni ostrodyżurowy oddział
Zaloguj się
  • janbar22

    Oceniono 2 razy 2

    No i temat "spadł"ze strony głównej gazety.pl - za mało kliknięć, przy sobocie ludzie nie chcą czytać o chorych psychicznie. I jak tu liczyć na zmianę podejścia władzy do tematu?

  • tomaselli

    Oceniono 4 razy 2

    Pokazcie lepiej co sie dzieje w niemieckich szpitalach, jak relacjonuje od kilku dni kanal RTL. Pacjenci sa bici , glodzeni i przywiazywani do lozek !

  • kap_jeden

    Oceniono 5 razy 1

    ależ istnieje całe spektrum terapii: egzorcyzmy, straszenie grzechem pierworodnym, pytania o onanizm i nieczyste myśli przy pierwszej spowiedzi,przelotny pianka z księdzem, a psychiatrzy tylko o wypaczają ta słuszna drogę rozwoju nauki.....

  • julietwhiskey

    Oceniono 7 razy 1

    Dooobra zmiana! Ile milionów "rząd" wyłoży na reklamę "Piątki Kaczyńskiego"? Ile Chytra Baba z Brzeszcz rozdała nagród, "bo się należało"? Ile płaci swoim "podstolinom" grubas z NBP? Ile milionów kradną codziennie PiSiory w formie odpraw na karuzeli stanowisk? Ile ma kosztować kretyński kanał dla żaglówek przez Mierzeję? I tak można bez końca!
    Durny naród...

  • fuka

    0

    Tak jest w kraju, w którym kolejni ministrowie zajmują się głównie dbaniem o życie nienarodzone, życiem prywatnym kobiet. Dobro dzieci już urodzonych nikogo nie interesuje..

  • maz9

    0

    To jest "Piątka Kaczyńskiego". Pieniądze państwowe idą na bogatych, nasze składki zdrowotne do skarbu państwa.

  • janbar22

    Oceniono 2 razy 0

    Marne są szanse na poprawę. Tu nie pokażemy w mediach dzieciaka z łysą główką i nie wzbudzimy litości polityków bo im się inwestycja w psychiatrie zwyczajnie politycznie nie opłaca. To tragiczne ale prawdziwe. W
    Ludzie uważają chór chorych psychicznie za albo niebezpiecznych dziwakow albo samych sobie winnych albo to i to. To.na prawdę nikogo nie obchodzi co się z nimi dzieje. Na koniec coś z życia: specjalista psychiatra,12 lat stażu, klinika w dużym polskim mieście-4 000 pln brutto. Pozdrawiam i chorych i lekarzy.

  • hotin

    Oceniono 6 razy 0

    Ale na pedalskiego latarnika pieniądze będą,bo tak mr. Rabiej z Rafałkiem sobie ustalili!

  • marc.pl

    Oceniono 3 razy -1

    Polacy są w jakiejś pisowskiej hipnozie i zupełnie nie dostrzegają że służba zdrowia jest w całkowitej zapaści finansowej są likwidowane miejsca na oddziałach szpitalnych a nawet całe oddziały, kolejki do lekarzy specjalistów wydłużają się na wiele lat, chorzy na nowotwory są pozostawieni często sami sobie a PiS za miliardy zł. kupuje głosy wyborcze u Polaków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX