Strajk nauczycieli. Propozycje rządu? "To wrzucenie granatu na sam koniec"

Strajk nauczycieli rozpocznie się najprawdopodobniej 8 kwietnia. Związkowcy nie przyjęli bowiem piątkowych propozycji rządu. - To jest po prostu nieodpowiedzialne zachowanie rządu - mówiła w Wyborach w TOK-u Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej.

W piątek (5 kwietnia) rząd przedstawił związkowcom nowe propozycje, opierające się na podwyższeniu pensum. Obecnie wynosi ono 18 godzin. Propozycja rządu przewiduje, że pensum byłoby podnoszone cyklicznie co roku - wraz ze wzrostem wynagrodzeń aż - do osiągnięcia pułapu 22 lub 24 godzin przy tablicy w 2023 roku.

W wariancie podwyższenia pensum do 22 godz. podwyżki dla nauczyciela dyplomowanego mają być realizowane stopniowo. W 2023 roku miałby on zarabiać oponad 7,5 tys. złoytych. W wariancie pensum 24 godzin w 2023 roku miałby on z kolei zarabiać ponad 8 tys. złotych.  

Granat rzucony na ostatni dzwonek?

Związkowcy nie przyjęli propozycji rządu. Ich zdaniem nie rozwiązuje ona żadnego problemu. 

 - To jest takie wrzucanie granatu na sam koniec. Nie obliczalny jest czas komletnie stracony przez rząd, żeby na koniec położyć (na stole - red.) zgoła zupełnie inną propozycję, która widać, że zaskoczyła związki zawodowe - mówiła posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska, zaznaczając, że według Nowoczesnej warto podejmować temat nowelizacji Karty Nauczyciela, ale nie można tego robić na trzy dni przed planowanym strajkiem. - Nie można na ostatni dzwonek rozpoczynać tak ważnej dyskusji o tak kluczowej zmianie w oświacie, w polskiej szkole. To jest po prostu nieodpowiedzialne zachowanie rządu - podkreśliła. 

- To wygląda tak, jakby rząd nie chciał rozwiązać żadnego problemu, tylko chciał przerzucić odpowiedzialność za strajk na nauczycieli. Do tego, że rodzice nie mają co zrobić z dziećmi w poniedziałek, doprowadził rząd - dodała. 

Strajk nauczycieli. ZNP jest już pewne, że protest zacznie się w poniedziałek. "Niedzielne rozmowy to tylko ostatni gest"

Prowadząca program, Dominika Wielowieyska, pytała posła PiS, Karola Karskiego, co powie rodzicom, którzy nie będą mieli jak zaopiekować się swoimi dziećmi podczas nauczycielksiego strajku. 

- To jest kwestia także odpowiedzialności związkowców. Szkoły mają także obowiązek zapewnienia dzieciom możliwośći pobytu w szkole, odpowiednich zajęć. Takie są przepisy. Można także strajkować, ale to nie powinnoo ograniczać możliwości przebywania w szkole - stwierdził polityk.

Dodał, że związkowcy ZNP są sfrustrowani, ponieważ do tej pory, to nie oni uzyskiwali dla nauczycieli podwyżki. Jego zdaniem robiła to tylko oświatowa "Solidarność". - Jeśli patrzymy na dzialłaność ZNP, to widzimy, że jest to aktywność stricte polityczna 

"Zwiększenie pensum to żadna podwyżka"

Dariusz Rosati z PO zaznaczył, że wyraźnie widać, jakie priorytety polityczne przyświecają polityce PiS, to jest kupowanie głosów za nasze pieniądze, pieniądze polityków. 

- Zwiększanie pensum i odpowiednie zwiększanie wynagrodzeń, to nie jest to żadna podwyżka, bo jest to po prostu wynagrodzenie za większy wymiar pracy. Sytuacja jets bardzo trudna dla rządu w tej chwili, bo rząd nie ma pieniędzy, porozdawał je na prawo i lewo na prezenty wyborcze dla różnych grup społecznych, ale akurat nauczycielom nie miał ochoty dać wyższych wynagrodzeń - zaznaczył.

Strajk nauczycieli. Część szkół może być zamknięta, co mogą zrobić rodzice? Poradnik

Z kolei Dariusz Standerski z Wiosny Roberta Biedronia dodał, że problem nauczycieli pokazuje "coś o wiele głębszego". - To jest koloejny przykład, kiedy rząd PiS nie potrafi rozmawiać z grupami zawodowymi, nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Dzisiaj mamy protest nauczycieli, w maju będziemy mieć protest osób z niepełnosprawnościami, lekarze-rezydenci zapowiedzieli protesty na czerwiec. Kolejne grupy zawodowe reagują na to, że rząd nie chce z nimi rozmawiać, realizować ich postulatów. W piątek mam wrażenie, że byliśmy świadkami próby popnizenia nauczycieli, kiedy oni próbują dojść do porozumienia, a Beata Szydło serwuje im zwiększenie pensum, co wbrew temu, co mówi minister Dworczyk doprowadzi nieuchronnie do zwolnień nauczycieli - tłumaczył. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (81)
Strajk nauczycieli. Propozycje rządu? "To wrzucenie granatu na sam koniec"
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 22 razy 10

    Zalewska i Szydło robią wszystko, żeby podnieść nauczycielom i tak już wysokie ciśnienie. Jeszcze miesiąc temu o przyłączeniu się do strajku mówiło o wiele mniej szkół i nauczycieli. Wraz z każdym kolejnym rewelacyjnym pomysłem najlepszej ze zmian w kraju mlekiem i miodem płynącym gotowość do strajku deklaruje coraz więcej pedagogów. A dwie elokwentne i zadowolone z siebie panie nie mają czasu na zajmowanie się nauczycielskimi problemami. One już szykują kreacje na podbój tej złej Europy, z uchodźcami, z homoseksualistami, z ograniczoną władzą kk.

  • getz54

    Oceniono 20 razy 8

    Do rozmów z nauczycielami Kaczyński wyznaczył dwie największe nieudaczniczki w swojej partii. Szydło, po porazce 1:27 w Brukseli, od grudnia 2017r. na świadczeniu przedemerytalnym z kancelarii Sejmu, nic nie robi, za nic nie odpowiada, tylko generuje niewyobrazalne koszty swojego utrzymania. Zalewska, prowincjonalna nauczycielka z prowincjonalnego miasteczka, zamieszana w okradanie kontenerów PCK z uzywaną odziezą, rozkradanie produktów zywnościowych dla ubogich i wykorzystywanie ich do swojej kampanii wyborczej. Nie potrafiła przeprowadzic reformy szkolnictwa. Ba, nie tylko nie przeprowadziła reformy, ale doprowadziła do największego protestu nauczycieli od czasów Bolesława Chrobrego. Te dwie tragiczne postacie, Szydło i Zalewska będą teraz przynosiły nam wstyd w Brukseli. Ale to w tej partii normalne. Hofman i jego koledzy to pokazali, ze Polak potrafi, Karski pokazał jak rozwalac po pijaku hotelowe melexy, Legutko udowodnił, ze polski profesor to tylko zart kabaretowy. Szydło miała juz swoją premierę w parlamencie, sama na siebie zagłosowała, stąd ten wynik 27:1 a nie 26:0, dlatego kwiaty dostała na lotnisku od szefa, pocałunek w rękę od Macierewicza,
    słowa podziwu od Waszczykowskiego. Kochani ci ludzie nie mogą nas reprezentowac w europarlamencie. Dosyc juz tej polityki wstydu w wykonaniu bolszewików. Nauczyciele pokazali ze mozna, jak do nich dołączą wkrótce lekarze, pracownicy zawodów medycznych, budzetówka, pracownicy cywilni MON, sądów i prokuratur, moze się zrobic z tego powtórka z 1980 roku. Od czegoś trzeba zacząc.

  • Wilk Stepowy

    Oceniono 14 razy 8

    Czy autor startuje w konkursie na jak największą liczbę literówek? Gdzie jest jakiś korektor?

  • ola-blue

    Oceniono 10 razy 6

    No to teraz kolej na pracowników kultury zwanych "dziadami kultury", pielęgniarki, ratowników medycznych, pracowników pomocy społecznej, rolników, kolejarzy, personel obsługi w administacji publicznej, sprzedawców - i przedstawicieli innych zawodów, tyrających cięzko za wynagrodzenie równe lub bliskie średniej krajowej. Niech PiS - zamiast DAWAĆ wolskim wyborcom i klechom - przywróci godność i podniesie z kolan ludzi pracy w Polsce. A może kacperkowe związki oderwą się od włażenia w kaczy kuper, rozejrzą się dookoła i dostrzegą wreszcie to, do czego zostały powołane???

  • felekstankiewicz

    Oceniono 12 razy 6

    Role sie odrwocily."Komunistyczny"ZNP pelni pelni teraz role,Solidarnosci,Tej prawdziwej,natomiast "Solidarnosc" zachowuje sie jak CRZZ.NAUCZYCIELE TRZYMAJCIE SIE!!!!Nie dajcie sie wystrychnac na dudka,ani wydudkac na strychu

  • kaczyzmowi_stop

    Oceniono 13 razy 5

    Pisbolszewikom nie wolno wierzyć. To kłamcy, oszuści, kombinatorzy, zaczadzeni władzą i bezczelni bezkarnością. Dziś we Wrocławiu zbierana jest żywość dla potrzebujących. Pomyślałem o Zalewskiej i jej rozdziawionej gębie w uśmiechu.

  • jael53

    Oceniono 10 razy 4

    Zwiększenie pensum to jest faktycznie obniżka płacy. To się nazywa sztuka negocjacji.

  • endrju1521

    Oceniono 12 razy 4

    Szybko licząc :

    nauczyciel za cztery lata 8000 miesięcznie, to lekarz 50000 miesięcznie...

    ...jeszvcze 10 lat takich rządów i będziemy drugą Wenezuelą ! ! ! ! !

  • cim_cum

    Oceniono 5 razy 3

    Te 8 tysięcy jest tak samo prawdziwe jak to, że dzisiaj średnia pensja w szkole (wg PiSu) to 5,2 tys. Urzędnicy i politycy pisowscy po prostu kłamią i oszukują. Przeraża mnie to, że ci ludzi za chwilę będą nas reprezentować w Brukseli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX