Youtuber z kanału "Jak to ogarnąć?" odpiera zarzuty o zarabianiu na bezdomnych. "Jestem wystarczająco popularny, chcę pomagać"

Filmy o bezdomnych cieszą się dużym zainteresowaniem widzów. Ludzie dziękują za przestrogę i niestety często widzą w moich bohaterach swój los - powiedział Jacek Kurzątkowski, autor kanału "Jak to ogarnąć?", w którym rozmawia z "niewidzialnymi" ludźmi.

Kanał Jacka Kurzątkowskiego ma ponad 110 tys. subskrypcji. Filmy, jak mówi sam autor, są oglądane przez około 250 tys. widzów każdego dnia. Pytany o to, jak wpadł na pomysł, aby bohaterami swoich materiałów uczynić osoby, których często w ogóle nie dostrzegamy, mówi: "jak to często w życiu bywa - zadecydował przypadek".

- Kiedyś spotkałem Mariana. Bezdomnego, który mieszka gdzieś w okolicach MDM [Śródmieście Południowe w Warszawie - red.]. Siedział sobie pod filarem - przypomniał Kurzątkowski. Zrobił z nim kilka ujęć i zaprosił na rozmowę na kolejny dzień. - Ta rozmowa była bardzo przejmująca. Marian zyskał ogromną sympatię widzów i to przede wszystkim oni poprosili mnie, żeby ten temat kontynuować. W momencie, kiedy zobaczyłem, że losy bezdomnego budzą tak wielką empatię, tak wielkie współczucie i zainteresowanie widowni, wtedy postanowiłem ten temat kontynuować - opowiadał twórca kanału "Jak to ogarnąć?".

Jak wskazał, motywacją do pracy była także jedna z jego córek. - Wzięła mnie pod włos. Powiedziała: "tato, obejrzyj Gonciarza" [Krzysztofa, youtubera - red.]. Obejrzałem wszystkie jego filmy. Kiedy skończyłem, doszedłem do wniosku, że ja też tak mogę i chciałem zaimponować córce - przyznał.

Kurzątkowski nie przypuszczał, że rozmowy z bezdomnymi będą cieszyć się tak dużym zainteresowaniem. Początkowo myślał, że ludzie chcą je oglądać dlatego, aby poczuć się lepiej i cieszyć cudzym nieszczęściem. - Natomiast, jak widzę w komentarzach pod filmami, to ludzie bardzo dziękują za przestrogę i widzą w moich bohaterach swój los - stwierdził.

Hejt jest nieprawdopodobny

Autor kanału "Jak to ogarnąć?" przekonywał, że jego nagrania to nie są tzw. "patostreamy" polegające na epatowaniu ludzkim cierpieniem, by przyciągnąć uwagę odbiorców (co często mu się zarzuca). Podkreślał, że pokazuje bezdomnych m.in. po to, aby przestrzegać innych ludzi przed takim losem. - Skutek może być taki, że osoba która ma w tej chwili 15-20 lat za 20 lat uniknie tego problemu, że zobaczy, czym są narkotyki - mówił.

Kurzątkowski długo tłumaczył się też z zarzutów, że zarabia na bezdomnych. W mediach pojawiały się głosy rozgoryczonych bohaterów filmów, że za nagranie dostawali kilkadziesiąt złotych, a autor dzięki nim zbierał dużo więcej pieniędzy. - Ci bezdomni zgodzili się, żeby świat obejrzał ich los. Mam to nagrane. Występowałem w paradokumentach, do roli trzeba się przygotować przez kilka dni, a płacą za dzień zdjęciowy 200 zł, więc jeżeli ja komuś płacę 50 zł za 10 minutową rozmowę... Poza tym w paradokumentach mój wizerunek jest wykorzystywany przez lata. Taka informacja, że ja więcej zarabiam nie trzyma się rzeczywistości, cały czas muszę do tego dokładać - powiedział Kurzątkowski.  

Twórca kanału "Jak to ogarnąć" przekonywał, że na bieżąco publikuje wykaz środków, które uzyskuje ze zbiórek publicznych i wydaje dla bezdomnych. Zapewniał, że wszystko jest transparentne i łatwo dostępne w internecie. 

Youtuber przyznał, że ilość hejtu, z jaką się spotyka jest nieprawdopodobna. - Ci hejterzy wychodzą z internetu. Stoją pod moim domem, zamawiają prostytutki do mojego mieszkania. To już jest stalking - mówił i zaznaczył, iż już toczą się odpowiednie postępowania w tej sprawie.

- Jeśli ktoś panu zarzuca, że pokazując cierpienie innych ludzi, chce zdobyć popularność, to jaka jest pana odpowiedź? - pytał Kurzątkowskiego Paweł Sulik.

- Ja nie muszę dbać o popularność, bo już jestem popularny. W czasach, kiedy pracowałem w korporacji, bardzo często występowałem w telewizjach na żywo, jeździli ze mną dziennikarze po całym świecie, robili ze mną materiały, które były pokazywane w głównych stacjach. (…) Więc ja nie mam problemu, żeby zależało mi na popularności, bo ja to już mam za sobą - tłumaczył gość.

Co zrobić, gdy spotykamy bezdomnego?

Gdy prowadzący rozmowę Paweł Sulik pytał gościa, po co w ogóle rozmawia z bezdomnymi, ten odpowiedział: "Ja tym ludziom bardzo współczuję, ale też im pomagam". - To jest dla mnie bardzo istotne, żeby był progres w ich życiu. Mogę się też pochwalić dużymi sukcesami, na przykład jednego z moich bohaterów, Grzegorza z Powiśla, niedawno wywiozłem do ośrodka terapeutycznego - opowiadał.

Sulik wskazał, że wiele osób często wytyka bezdomnym, że są "bezdomni na własne życzenie". - Niestety bezdomność często jest cechą charakteru. Wiem, że to brzmi może nawet niestosownie, ale bardzo często jest na własne życzenie - mówił Kurzątkowski. Podkreślił też, że większość bezdomnych, których spotyka na swojej drodze, to ludzie związani z różnymi nałogami, alkoholem lub narkotykami.  

Dopytywany, co należy zrobić, kiedy mija się bezdomnego na ulicy, powiedział, że trzeba "powiedzieć mu, gdzie jest jadłodajnia, gdzie wydają ubrania, gdzie jest noclegownia i miejsce, w którym można się ogrzać". - Choć często okazuje się, że bezdomni doskonale wiedzą, gdzie to jest, ale nie chcą tego korzystać - przyznał.

Kurzątkowski nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, dlaczego na ulicach jest tak wielu bezdomnych. - Są różne instytucje, które się tym zajmują, ale mimo to bezdomni nadal są. Może dlatego, że okoliczności życiowe powodują, że ludzie czasami nie potrafią sobie dać rady z danym problemem. Nie wierzą w siebie, a do tego dochodzą nałogi i to jest główny powód - wskazywał.

Podkreślił też, że - wbrew temu, co myśli wiele osób - bezdomność nie leży w braku pieniędzy lub braku rzeczy materialnych. - Na początku wydawało mi się, że jeśli wezmę bezdomnego do sklepu i kupię mu spodnie, to on będzie bogatszy o te spodnie. Nie, on je sprzeda następnego dnia za trzy piwa pod sklepem - mówił.

 

Jacek Kurzątkowski mówił też o innych swoich filmach i ich bohaterach. Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (7)
Bezdomni. Jacek Kurzątkowski z "Jak to ogarnąć" opowiada o swoim kanale na YouTube
Zaloguj się
  • jezus.chytrus.krulem.polski

    Oceniono 3 razy 3

    Tu więcej informacji o tym kanale: wykop.pl/ramka/4731103/youtuber-pomaga-bezdomnym-czy-zarabia-na-nich-sylwetka-jacka-k/
    Wygląda na to, że ten hejt na prowadzącego kanał, jest uzasadniony. Szkoda, że tokfm nie pocągneo tematu i nie zadali paru pytań.

  • RAFF HELM (MONSTERENERGY)

    Oceniono 7 razy 3

    K...wa ludziom nigdy nie dogodzisz , masz chlopie dar , powolanie dobrze ci z tym to rob to dalej .NIENAWISC ZWALCZAJ DOBREM ????

  • janbar22

    Oceniono 2 razy 2

    P.Kurzatkowski jest przede wszystkim skrajnie naiwny i sprawia wrażenie odciętego od rzeczywistości. W odcinku o berlińskich bezdomnych Polakach mówi o ich etyce którą oni mają do momentu pierwszej kłótni o 5 EURO. Mówi o sobie że jest znany i bez YouTube. ..to już zakrawa na żart, a jeśli on w to wierzy, to mamy do czynienia z problemami emocjonalnymi i to na poważnie.

  • mistermadmat

    Oceniono 3 razy 1

    Jacek to cwaniak kuty na 4 buty poczytajcie internety ,kasa ze zbiórek jest w jego posiadaniu i może robić z nią co mu się podoba i robi to . Kolejna sprawa to pooglądajcie filmiki -Jacuś jest przemądrzały i gardzi swoimi rozmówcami ,zadaje durne pytania , poprawia ich z bezczelną nutą . Nie dajcie się nabrać na cwaniaka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • tomaselli

    Oceniono 9 razy 1

    Znam ten kanal i musze stwierdzic , ze to dobry czlowiek !

  • judorek2

    Oceniono 4 razy -4

    Interesujące. Rok albo dwa temu World Press Photo wygrała fotografia płonącego żywcem mężczyzny, zrobiona chyba w Ekwadorze.

    GW wrzuciła to na jedynkę licząc na klikalność, rozpływała się w zachwytach.

    Można powiedzieć, że autor zdjęcia i GW wykorzystuje cierpienie innych do zdobycia popularności (nagroda) i pieniędzy (odsłony artykułu)?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX