"Protest wisi na włosku". Od rozmów w resorcie zdrowia zależy, czy w maju nie zabraknie diagnostów i rehabilitantów

Fizjoterapeuci i rehabilitanci szykują na maj protesty. Od dzisiejszych rozmów w resorcie zdrowia zależy, czy do tego protestu dołączą pozostałe zawody medyczne, w tym m.in diagności laboratoryjni. Chodzi o obiecane podwyżki, na które resort dotychczas nie znalazł pieniędzy.

Rozmowy mają się zacząć w Ministerstwie Zdrowia w południe. Ewentualny protest przedstawicieli zawodów medycznych to poważny problem. - Służbie zdrowia grozi paraliż. To ma być spotkanie ostatniej szansy - mówi Waldemar Malinowski, szef Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

W rozmowie z reporterką TOK FM podkreśla, że realną groźbą jest to, iż "pacjenci nie będą mieli gdzie się leczyć". Przekonuje, że bez dodatkowych pieniędzy, szpitale powiatowe nie będą miały jak i za co leczyć chorych.

Na ruch resortu zdrowia czekają jednak nie tylko szpitale. Podwyżek domagają się przedstawiciele zawodów medycznych, np. diagnostów. - Protest wisi na włosku - zapowiada Iwona Kozłowska z Krajowego Związku Pracowników Diagnostyki Medycznej. Jak tłumaczy, w przypadku protestu wykonywane będą jedynie badania ratujące życie. Inne trzeba będzie zapewne odwoływać.

Na maj protest zapowiedzieli już fizjoterapeuci. 7 maja mają chcą oddawać krew, a to oznacza nieobecności w pracy. Konsekwencją będzie na przykład odwoływanie zaplanowanych zabiegów. Jeśli na wzięcie udziału w majowej akcji zdecydują się wszyscy fizjoterapeuci, w szpitalach i przychodniach zabraknie 60 tysięcy pracowników.

Fizjoterapeuci domagają się 1600 złotych brutto podwyżki. Argumentują, że po 10 latach pracy fizjoterapeuta otrzymuje wynagrodzenie na poziomie 2200-2400 zł brutto.

Pogotowie strajkowe w szpitalu w Rybniku 

Groźba strajku wisi nad szpitalem w Rybniku. Fiaskiem zakończyły się także czwartkowe (25 kwietnia) negocjacje dotyczące podwyżek płac w wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rybniku. Związki zawodowe ogłosiły pogotowie strajkowe.

Rozmowy trwały blisko pięć godzin i jak mówi Piotr Rajman z "Solidarności" porozumienie było bliskie. Związkowcy domagają się podwyżek płac o 800 zł brutto. Dyrekcja zaproponowała podwyżki o 250 zł dla części personelu, dla pielęgniarek o 100 zł. Na takie zróżnicowanie nie zgodzili sie jednak związkowcy, którzy byli skłonni podpisać częściowe porozumienie, jeśli wszyscy otrzymaliby teraz po 250 zł więcej.   

Do poniedziałku czekają na stanowisko pracodawcy. W ramach pogotowia strajkowego oflagowali budynek, planują też pikiety i akcje protestacyjne.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny