Co się stało z Naszą Klasą? Gdzie się podziało Gadu-Gadu? Sprawdzamy, gdzie są dziś dawni giganci polskiego internetu

Ilu spośród twoich znajomych nie ma konta na Facebooku? Wielu z nas musi się długo zastanawiać, nim wskaże taką osobę. Szacuje się, że w Polsce z serwisu Marka Zuckerberga korzysta blisko 19 mln internautów. A jeszcze niespełna 10 lat temu porównywalne szczyty popularności nad Wisłą osiągały portale takie jak Nasza Klasa czy komunikator Gadu-Gadu. Sprawdziliśmy, co się z nimi dzieje dziś.

Polacy nie gęsi, własnego Facebooka mają

Geneza Naszej Klasy wydaje się przypominać początki Facebooka. Ot, grupka studentów informatyki z Uniwersytetu Wrocławskiego pod przewodnictwem Macieja Popowicza w 2006 roku tworzy bardzo niepozorny portal, który już po kilku dniach zyskuje tysiące użytkowników. Po upływie kilkunastu miesięcy projekt, którego budżet startowy wynosił 200 zł, generuje milionowe zyski.

Jednak przyczyny założenia obu serwisów odstawały od siebie. W 2003 Mark Zuckerberg, tworząc Face Masha, będącego protoplastą znanego nam Facebooka, bazował na grze "hot or not". Użytkownik otrzymywał zdjęcia dwóch dziewczyn i miał zdecydować, która jest atrakcyjniejsza. Potem dodawane były kolejne funkcje, takie jak możliwość dołączania opisów czy wrzucanie większej ilości obrazków.

Nasza Klasa czerpała natomiast z popularnego ówcześnie w Stanach Zjednoczonych serwisu Classmates. Umożliwiał on znalezienie dawnych znajomych ze szkolnych lat i zainicjowanie rozmowy. Doskonale wpasowywało się to w trend panujący w Polsce w pierwszej dekadzie XXI wieku. Odnawianie kontaktów z podstawówki, liceum czy wojska było w dobrym stylu i na czasie. Trend niezwykle pozytywnie wpłynął na popularność Naszej Klasy. W zaledwie trzy miesiące portal zgromadził 100 tys. użytkowników. Szczyt popularności osiągnął w 2010 roku, gdy na "naszkę" wchodziło 14 mln Polaków.

Postapokaliptyczny obraz serwisu

Co zobaczy ktoś, kto postanowiłby po latach wrócić na portal? Z jednej strony jest pełno. Na pierwszy rzut oka spora liczba profili i niezmieniona szata graficzna pozwala na sentymentalną podróż w czasie. Jednak Nasza Klasa od dobrych paru lat nazywa się inaczej - dziś jest to już nk.pl. Kolejne rozczarowanie może nas czekać, gdy zerkniemy na profile naszych znajomych i sprawdzimy ich ostatnie aktywności. Są to zwykle życzenia urodzinowe wrzucone w latach 2011-2013. Martwe konta zamieniają serwis w cmentarzysko.

Ktoś, kto spóźnił się na "naszoklasomanię" i założył konto na portalu dopiero w 2019 roku, będzie musiał chwilkę dłużej poklikać, żeby zorientować się w sytuacji. Ja po kilku minutach znalazłem garstkę moich kolegów z podstawówki (zaledwie czterech; nie wykluczam, że tylko tylu znanych mi rówieśników korzystało z Naszej Klasy). Dawno niezmieniane zdjęcia profilowe oraz ostatnie wpisy sprzed 8 czy 9 lat świadczą, że moja grupa wiekowa (dwudziestolatków czy, jak kto woli, generacji Z) nie korzysta już z tego portalu.

Nie udało nam się niestety uzyskać od Onetu (który wykupił Naszą Klasę w 2015 roku i zmienił jej nazwę na nk.pl) informacji, ilu użytkowników korzysta z "naszki". Według serwisu Alexa (strony Amazona) witryna jest na 281 miejscu pod kątem popularności w Polsce. Na początku tego roku była na pozycji 224, co pokazuje, jak pikujący spadek zalicza nk.pl.

Wydawać by się mogło, że aktywnymi użytkownikami są  najczęściej osoby starsze, które niechętnie podchodzą do technologicznych nowinek, a nk.pl darzą sentymentem. Jednak, jak przekonuje nas Monika Czaplicka, autorka książki "Zarządzanie kryzysem w social mediach" i szefowa agencji social media Wobuzz, główną populacją naszej klasy są ludzie bardzo młodzi. Jest tak głównie dlatego, że serwis oferuje pewną pulę gier on-line. Posiadające minimalne wymagania sprzętowe twory mają banalnie prostą rozgrywkę i są albo całkowicie darmowe, albo wprowadzają system mikropłatności. Oznacza to, że nie trzeba zapłacić, aby w grę grać. Aczkolwiek, większość produkcji korzystających z tego modelu jest zaprojektowana w taki sposób, aby ukończenie poszczególnych etapów było niemalże niemożliwe bez zasilenia wirtualnej postaci orężem, który kosztuje kilkanaście, bądź kilkadziesiąt złotych.

Nie oznacza to jednak, że na "naszce" nic, poza grami, się nie dzieje. Serwis wciąż oferuje chociażby tworzenie forum oraz grup. Te drugie zrzeszają osoby o konkretnych zainteresowaniach (fani kotów, książek, itp.), fora natomiast umożliwiają dyskusje na określone tematy. O tym, że faktycznie ktoś z tego korzysta, świadczy na przykład oburzenie portalowiczów po zmianie wyglądu profili... w 2018 roku. Żeby było śmieszniej, dyskusja wciąż trwa. Ostatni wpis w "zdenerwowanym" wątku został zamieszczony w marcu 2019.

Co się stało z Naszą Klasą?

Powodów upadku "naszki" jest kilka. Jedną z pierwszych kontrowersyjnych decyzji było wprowadzenie płatności. Mowa tu nie tylko o wspomnianych wyżej grach on-line. Użytkownicy dostali np. opcję wysłania wirtualnego tortu za nieco ponad 10 zł. Potem uciążliwe były coraz to bardziej nachalne reklamy. Gdy trafiłem na nk.pl w 2019 roku, pośród zalewu fakeowych kont na grupach trudno było mi znaleźć prawdziwych użytkowników. "Chętne na sex dziewczyny w Twojej okolicy" reklamowały się nawet na grupie poświęconej psom. Wszystko to sprawiło, że serwis z familijnej cyberprzestrzeni zamienił się w mieszankę korporacyjnego portalu i wirtualnego zbiorowiska najgorszych typów promocji.

Najdotkliwszą jednak nowością było wprowadzenie "śledzików". Funkcja umożliwiała dodawanie mikroblogów, co w założeniu było bardzo przydatną nowinką. Okazało się jednak, że nieszczęsne wpisy zajmowały wszystkim użytkownikom bardzo dużą powierzchnię ekranu. Wyłączenie tego nie było intuicyjne, więc pierwsze "antyśledzikowe" łańcuszki pojawiły się już po kilku dniach. Portal próbował przekonać swoich użytkowników do mikroblogowania, po roku poddał się i funkcję wyłączył. Niesmak po "śledziku" jednak pozostał, a część użytkowników z jego powodu opuściła "naszkę".

Jak zaznacza Monika Czaplicka, ostatnim i najistotniejszym gwoździem do trumny okazał się, rzecz jasna, światowy tryumf Facebooka. Globalna platforma nie tylko zrzeszała ludzi ze wszystkich krajów, ale stanowiła także ogromną bazę potencjalnych klientów. Dzięki możliwości samodzielnego reklamowania się, Fb stał się nie tylko portalem użytkowników, ale także poligonem biznesowym.

"Hey, klikash?"

Drugim gigantem polskich raczkujących w XXI wieku social mediów było Gadu-Gadu. Założone w 2000 roku przez GG network nie osiągnęło takiego sukcesu jak Nasza Klasa, ale również zyskało w Polsce status kultowego. Jeszcze 8 lat temu z "gadulca" korzystało 7 milionów internautów. W sumie wysyłanych było ponad 300 milionów wiadomości, a dziennie powstawało 500 nowych kont.

Na początku 2018 roku komunikator zaliczył poważny kryzys wizerunkowy. Polski internet obiegły podejrzenia, że na GG roi się od pedofilów. W relacjach ludzi, którzy zakładali konta, zmieniali swój wiek na dziecięcy i wabili potencjalnych przestępców, przodował serwis wykop.pl. Portalowicze utrzymywali, że pierwsze propozycje pojawiały się ledwie kilka minut po założeniu konta. Jako pierwszy zweryfikować sprawę postanowił portal bezprawnik.pl. Szybko stwierdził, że komunikator daje pole do tworzenia, jak to określił, "festiwalu pedofilów". Gadu-Gadu sprawą obiecało się zająć. Jak utrzymuje Magdalena Pach, koordynatorka HR i Biura Zarządu GG, dziś komunikator posiada specjalne filtry umożliwiające znajdowanie kont zakładanych w celu wykorzystywania seksualnego nieletnich. Tacy użytkownicy są natychmiastowo blokowani, a policja oraz prokuratura niezwłocznie powiadamiane o przestępstwie. Magdalena Pach apeluje jednak do użytkowników "gadulca", aby pomagali serwisowi i własnoręcznie zgłaszali takie przypadki. 

Gadu-Gadu - (nie)ostatni milion?

Dziś serwis na pierwszy rzut oka wydaje się być bardziej sentymentalną ciekawostką, aniżeli użytkowym komunikatorem. Popularność serwisu, paradoksalnie, zabiła zbyt duża ilość funkcji. Wprowadzona na przełomie 2009 i 2010 roku wersja nr 10 umożliwiała m.in. wspólne gry ze znajomymi czy tworzenie galerii użytkowników. Platforma zbyt odbiegła od swojego podstawowego celu - prostego w obsłudze narzędzia umożliwiającego szybką komunikację. Ciągle unowocześniane GG stawało się zbyt zagmatwane dla użytkowników. Najistotniejsza funkcja, jaką był banalny w obsłudze komunikator, przysłoniła masa zbędnych gadżetów. Monika Czaplicka przypomina jednak, że podobnie jak w przypadku Naszej Klasy, największą konkurencją okazał się być Facebook, a także serwowany przez niego Messenger. Ponownie, większe zasięgi i bardzo przystępny komunikator wyparły Gadu-Gadu.

Podobnie jak w przypadku np.pl, nie udało mi się odnaleźć znajomych na GG, natomiast opcja losowania rozmówcy wydała mi się świetna dla ludzi, którzy mają za dużo wolnego czasu. Nie oznacza to jednak, że serwis jest opustoszały - wręcz przeciwnie. Jak podaje biuro prasowe GG, na serwis loguje się aż milion użytkowników miesięcznie. Zapewnia przy tym, że cała baza klientów została odświeżona i pozostały jedynie konta aktywne. Przy zmianie właściciela w 2018 roku wszystkim zostały wysłane nowe formularze zgód wynikające z przepisów RODO. Aby kontynuować użytkowanie z serwisu, należało zaakceptować nowy regulamin. Pozwoliło to na "odsiew" martwych kont i w efekcie, jak przekazało nam biuro prasowe Gadu-Gadu, uniknięcie stworzenie "e-cmentarzyska".

Co ciekawe, z komunikatora korzystają głównie ludzie w przedziale wiekowym 18-24. Niemniej istotną grupą użytkowników GG stanowią firmy. Przedsiębiorcy doceniają między innymi brak awaryjności i łatwy dostęp do archiwum. Jak zaznacza Monika Czaplicka, wciąż można znaleźć sporo sklepów, gdzie jedną z dostępnych form kontaktu sprzedawcy z klientem pozostaje komunikator ze słoneczkiem.

Co dalej z Gadu-Gadu?

Komunikator w marcu 2018 roku kupiła firma England.pl, zajmująca się transferami gotówki pomiędzy Anglią a Polską. Potencjalną przyszłość GG kreślił spot reklamowy z lutego 2019 roku - młoda dziewczyna zostaje losowo sparowana z atrakcyjnym chłopakiem i zaczyna z nim rozmawiać. Była to więc jasna sugestia powstania nowego nadwiślańskiego portalu randkowego. Spekulacjom, jakoby Tinder czy Badoo były aplikacjami, z którymi miałby konkurować "gadulec", stanowczo zaprzecza biuro prasowe GG. Wskazuje natomiast, że serwis wprowadzi specjalny panel dla firm, który umożliwi przedsiębiorcom komunikowanie się z klientami. Ponadto, serwis ze słoneczkiem chce wprowadzić nową usługę fintechową, nie zdradza jeszcze jednak szczegółów.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Historia Naszej Klasy może nie zakończyć się happy endem. Serwis, jak przekonuje Monika Czaplicka, próbuje zmienić swoją pozycję dzięki grom online. Maciej Popowicz, będący głównym prowadzącym projekt, szybko stał się jednym z najmłodszych polskich milionerów i dziś jest CEO w Ten Square Games projektującej gry mobilne. GG natomiast wciąż żyje i ma ambicje, aby w przeciągu najbliższych lat nie zostać reliktem przeszłości. 

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (85)
Nasza Klasa i Gadu-Gadu - co się z nimi dzieje teraz?
Zaloguj się
  • koenzymq10

    Oceniono 20 razy 18

    nikt nigdy nie mówił "naszka". nieobyty w temacie,spó cz źniony 10 lat gimbazista se wymyślił. my zawsze mówiliśmy "en ka". no ale gimbaza wtedy s.r.a.ł.a jeszcze w pieluchy mówiąc "da da da da"

  • kinlej

    Oceniono 19 razy 13

    "gdy na "naszkę" wchodziło 14 mln Polaków"

    Co ku...? Kto tak mówi?

  • marudna.maruda

    Oceniono 19 razy 13

    Nie mam konta na fejsiku i dobrze mi z tym. Nasza Klasa była potrzebna- na wtedy. Dzięki niej odnaleźli się ludzie, którzy znikli z naszego życia z prozaicznych powodów- nie mieliśmy telefonów komórkowych, a wielu z nas nawet stacjonarnych, po latach szkolnych i studenckich rozbiegliśmy się po Polsce, po świecie. Nasze kontakty ożyły dzięki NK, spełniła swoją rolę i znika. A Fb trwa, bo coraz więcej ekshibicjonistów, chcących "się pokazać" i zaistnieć. Doceniam Fb jako źródło informacji o wydarzeniach, ale tylko tyle. Plotki mnie nie interesują.

  • tomaselli

    Oceniono 13 razy 11

    Nasza-Klasa byla fajna, ale zaczeli byc coraz bardziej nachalni , a nawet roscic sobie prawa do naszych prywatnych fotografii zamieszczanych tam , wiec adieu. Na FB nie mialem konta i nie bede mial. nie potrzebuje kilku tysiecy "przyjaciol" i eksponowania swojej prywatnosci, ktore to dane FB sprzedaje , badz ubolewa, ze nie dopilnowal , gdy zostana skradzione przez gangi handlarzy danymi osobowymi.FB tez sie niedlugo skonczy.

  • shogun152

    Oceniono 7 razy 7

    Ludzie narzekają na zbytni "ekshibicjonizm" na portalach typu fb, a sami piszą komentarze w których koniecznie muszą wspomnieć o tym że ONI fb nie posiadają. Całkiem ciekawa sytuacja.

  • yosemitesam

    Oceniono 7 razy 7

    Nasza klasa była świetnym wynalazkiem dla pokolenia 30+ i starszych. Pozwoliła odnaleźć znajomych ze szkolnych lat, powymieniać numery telefonów i maili, organizować spotkania "po latach".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX