Pożar sortowni śmieci w Studziankach. Rok temu samorząd wydał decyzję (bezskuteczną) o jej zamknięciu

Czterdzieści zastępów straży pożarnej z całego województwa podlaskiego gasiło pożar sortowni odpadów w podbiałostockich Studziankach. To już szósty pożar w tym miejscu. Samorządowe władze województwa od lat próbują zakończyć działalność firmy.

Zgłoszenie o pożarze wielkiej hałdy odpadów, która miejscami miała około 20 metrów wysokości, strażacy otrzymali przed godziną 20 w środę. Ogień objął około 4 tysiące metrów kwadratowych powierzchni. W kluczowych momentach akcji brało w niej udział blisko 40 zastępów straży pożarnej.

Dogaszanie może potrwać kilka dni

W czwartek rano pożar hałdy udało się opanować, ale na miejscu wciąż pracują strażacy. Jak podaje nasz reporter Jakub Medek, dogaszanie pogorzeliska może potrwać nawet kilka dni: śmieci trzeba rozgarniać, przelewać wodą i zasypywać piaskiem.

Strażacy mają w tym wprawę, bo - jak podkreśla Medek - to szósty pożar w sortowni w Studziankach na przestrzeni ostatnich kilku lat. Do największego doszło w 2012 roku, wtedy gaszenie trwało osiem dni. Powołani w śledztwie prokuratury biegli uznali, że przyczyną było umyślne podpalenie. Sprawców nie udało się jednak ustalić i śledztwo umorzono.

Władze województwa podlaskiego od lat walczą z instalacją odpadów w Studziankach. Decyzję o jej zamknięciu urząd marszałkowski podjął rok temu. Została ona podtrzymana przez Ministerstwo Środowiska. Ale właściciel składowiska (należy do prywatnej firmy) odwołał się do sądu, a ten sprawą jeszcze się nie zajął.

W sądzie czeka też na rozpatrzenie sprawa kary dla właściciela magazynu, wymierzonej przez wojewódzki inspektorat ochrony środowiska. Za niewłaściwe użytkowanie sortowni i magazynu, również w kwestii przepisów przeciwpożarowych, inspektorat naliczył spółce blisko 90 tys. kary dziennie, liczonej od lutego ubiegłego roku.

Płonące wysypiska

Pożar w Studziankach nie jest jedynym, do jakiego doszło w ostatnich dniach. W niedzielę płonęło wysypisko w Ostrowie Wielkopolskim. W akcji także brało udział około 40 zastępów. To pokazuje, że wracamy do sytuacji sprzed roku, kiedy mieliśmy do czynienia z plagą pożarów śmieciowych magazynów. W całej Polsce spłonęło kilkadziesiąt takich miejsc, m.in. w Warszawie, Siemianowicach Śląskich, Zgierzu czy Trzebini.

W efekcie do atmosfery uwolniło się wiele szkodliwych substancji - np. dioksyny, furany, metale ciężkie, wielopierścieniowe węglowodory. Tylko po pożarze śmieci w Zgierzu trujący dym dotarł do co najmniej dziewięciu miejscowości. Zanieczyszczone powietrze to zagrożenie dla ludzi. Lekarze zwracają uwagę m.in. na zwiększone ryzyko zachorowań na nowotwory.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny