"Deportacja to nie zabawa". Aktywiści apelują do Straży Granicznej o wstrzymanie deportacji dzieci

Blisko 2 tysiące osób podpisało petycję do Straży Granicznej przeciwko deportacji dzieci. "Wiele z nich, wydalanych przymusowo z Polski, spędziło tutaj większość swojego życia. Ich deportacja to łamanie Konwencji o Prawach Dziecka" - przekonują autorzy dokumentu.

Petycję "Stop deportacji dzieci", skierowaną do komendanta głównego Straży Granicznej przygotowało Stowarzyszenie Interwencji Prawnej. Jest dostępna online, może ją podpisać każdy.

W treści dokumentu znajdziemy historie kilku dzieci, które zostały deportowane. Jedną z nich jest 11-letnia Petimat (imię zmienione), wydalona z Polski wraz z mamą i rodzeństwem do kraju pochodzenia. Dziewczynkę i jej rodzinę deportowano, mimo wysokiego ryzyka, że ojciec, przed którym uciekali, będzie się ponownie nad nimi znęcał. Obecnie - jak czytamy w petycji - nie ma z nimi kontaktu.

Z kolei 2-letniej Malice (imię zmienione) nakazano deportację mimo obaw, że po powrocie do kraju pochodzenia zostanie odebrana matce przez rodzinę ojca, zgodnie ze zwyczajem, panującym w jej kraju. Podobnych historii jest więcej.

 

Dzieci cudzoziemskie w Polsce trafiają m.in. do ośrodków strzeżonych, choć takie sytuacje w ogóle nie powinny mieć miejsca. Mieszkają z rodzicem/rodzicami w zamknięciu. Nie mają możliwości wyjścia z ośrodka, nawet na spacer lub do pobliskiego sklepu. Ośrodek jest otoczony drutem, w oknach są kraty.
- Jest jedynie coś w rodzaju "spacerniaka" - mówi Natalia Gebert z Inicjatywy "Dom Otwarty". W ośrodku rodziny czekają na decyzję, co dalej: czy dostaną zgodę na legalny pobyt w Polsce, czy też nie.

Życie w takim zawieszeniu może trwać miesiącami. Jest to sytuacja trudna, zwłaszcza dla dzieci. Zdarza się, że w obawie przed deportacją pojawia się u nich syndrom rezygnacji. To stan, gdy dziecko - wiedząc, co je czeka i bojąc się tego - przestaje mówić, jeść i pić. Widmo deportacji to dla niego olbrzymia trauma.

"Deportacja to nie zabawa"

Aktywiści działający w Polsce na rzecz migrantów podkreślają, że nie można ignorować wpływu deportacji na psychikę najmłodszych i na ich dalszy rozwój. Nie należy też zabierać dzieci z ich dotychczasowego środowiska, które dobrze znają.

"Deportacja to nie zabawa. Polska Straż Graniczna, podejmując podobne decyzje, łamie przepisy Konwencji o Prawach Dziecka, która każe zawsze na pierwszym miejscu stawiać dobro dziecka. Nie zgadzamy się na to, żeby państwo polskie krzywdziło w ten sposób dzieci znajdujące się pod jego ochroną, odbierając im - nierzadko - jedyny dom, jaki znają" - czytamy w petycji Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

Jej autorzy wskazują, że Straż Graniczna deportuje dzieci i ich rodziny na Ukrainę, gdzie trwa konflikt zbrojny. Deportuje też do Rosji, gdzie wciąż wobec osób z Czeczenii dochodzi do aresztowań i poważnych naruszeń praw człowieka.

Natalia Gebert z Inicjatywy "Dom Otwarty" podkreśla, że procedura ubiegania się o legalny pobyt w Polsce często trwa nawet kilka lat. - Przez ten czas dzieci żyją w Polsce, chodzą do polskich przedszkoli i szkół, mają polskich kolegów, polskie koleżanki czy przyjaciółki, "wrastają" w Polskę. Wyrywanie ich i zmuszanie do powrotu do kraju, którego niektóre z nich mogą w ogóle nie pamiętać, jest właśnie rażącym naruszeniem praw dziecka - mówi Natalia Gebert.

Stowarzyszenie Interwencji Prawnej apeluje do polskich służb o zmianę praktyki podejmowania decyzji w sprawach dzieci. Podkreśla, że takie decyzje muszą uwzględniać ich wpływ na kilku - czy kilkunastolatka. "Nie wyrywajmy dziecka z jego 'małego świata', w którym znalazło bezpieczny dom i nowych przyjaciół" - apelują autorzy petycji.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (4)
"Stop deportacji dzieci". Aktywiści napisali petycję do Straży Granicznej
Zaloguj się
  • Daniel Kepinski

    0

    Zajmijcie się polskimi dziecmi które co roku trafiają do adopcji zagranicznych gdzie są sprzedawane do burdeli i na części zamienne

  • Van der Seck

    Oceniono 5 razy -1

    Najpierw dziecko, potem znajdzie sie na doczepke mamusia, tatus i pol wioski jako rodzina... A pozniej - jak to powiedzial dyktator Kaddafi: zeby podbic Europe, nie potrzebujemy broni - wystarcza brzuchy naszych kobiet." Wiec nie. Dziekujemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX