Los krów z Deszczna nadal niepewny. "To, że teraz nie trafiły do rzeźni nie oznacza, że się tam nie znajdą"

- Nadal nie mamy pewności, co się stanie ze stadem krów z Deszczna. Choć teraz nie trafiły do rzeźni, to nadal taki los może im grozić - przekonywała w TOK FM mec. Karolina Kuszlewicz.

Chodzi o liczące 170-180 sztuk dzikie stado bydła, które od wielu lat żyje na wolności w woj. lubuskim, wypasając się na polach rolników. Są to zwierzęta niezarejestrowane, nie mają właściciela i nie są pod opieką weterynaryjną. Inspekcja weterynaryjna podjęła decyzję, by stado wybić. Sprawa zrobiła się głośna na całą Polskę. Losem krów zainteresował się nawet prezydent Andrzej Duda. Po interwencji ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego zadecydowano, że stado krów z Deszczna nie trafi do uboju, a będzie odizolowane w jednym z państwowych gospodarstw.

Los krów nadal niepewny

Jednak jak przekonywała w TOK FM mec. Karolina Kuszlewicz, prawniczka, która zajmuje się ochroną praw zwierząt, nadal nie jest pewne, czy życie tych krów nie jest zagrożone. - Gdy padały te polityczne deklaracje, to poczuliśmy ulgę, bo te krowy stały się symbolem walki o prawo do życia zwierząt gospodarczych. Teraz okazuje się, że nadal nie jest pewne, co się z nimi stanie. To, że teraz nie trafiły do rzeźni wcale nie oznacza, że za dwa lata tam się nie znajdą - mówiła.

Jak wyjaśniała, nikt nie chce rozmawiać ze stroną społeczną o tym "enigmatycznym gospodarstwie", gdzie mają trafić krowy. Nie jest też pewne, czy potem nie zostaną przekazane rolnikom, z rąk których mimo wszystko mogą zostać skazane na ubój. - Decyzja o zabiciu wciąż jest w mocy. My nadal nie wiemy, jaki będzie los tych krów. Jak trafią do rolników, to nikt nie dowie się, co się z nimi stało - oceniła prawniczka.

Jest alternatywa dla krów

Wskazywała też, że istnieje alternatywa, która dawałaby pewność co do losu zwierząt. - Mogłyby trafić do rezerwatu w Czarnocinie w Zachodniopomorskiem. Tam gospodarz ma ogromne połacie łąk i używałby krów jako naturalnych kosiarek. To byłoby dla nich rewelacyjne miejsce. Nadal byłby prawie wolne, ale zapewniono by im opiekę weterynaryjną czy wiaty na zimę - przekonywała mec. Kuszlewicz.

Gospodarz mówił kilka tygodni temu w TOK FM, że jest gotów ponieść koszty związane z transportem czy badaniem weterynaryjnym krów. - Nie potrafię tego zrozumieć. Jest oferta z naprawdę dobrego miejsca, a procedury nie są wszczynane. Jeśli krowy tam trafią, to dopiero wtedy będzie można mówić ostatecznie o szczęśliwym zakończeniu tej historii - podkreślała prawniczka.

Krytykowała też inspekcję weterynaryjną za wydanie decyzji o wybiciu stada. - Powołano się na unijne przepisy, ale zastosowano je w mocnym uproszczeniu. Mówią one o "zniszczeniu" zwierząt gospodarskich, gdy zachodzi ryzyko dla bezpieczeństwa żywności. Ale one mają być naturalnymi kosiarkami, nigdy nie trafią do obrotu, do produkcji mlecznej czy mięsnej. Dlatego mają prawo do życia – mówiła ekspertka.

Krowy z Deszczna to fenomen 

Mec. Kuszlewicz przekonywała, że krowy z Deszczna to fenomen w skali kraju. - Ich sytuacja jest szczególna, one zostały zaniedbane przez człowieka, ale paradoksalnie, dzięki temu są pewnie najszczęśliwszymi krowami w Polsce. Znają łąki, słońce, ich młode wychowują się z matkami. Swoje życie spędzają w godności - podkreślała prawniczka.

Podobną opinię wydała ostatnio prof. dr hab. prof. Uniwersytetu Adam Mickiewicza w Poznaniu Hanna Mamzer, która osobiście oglądała stado. - Takie życie udomowionych zwierząt jest absolutnym fenomenem. Z etycznego punktu widzenia, a także z punktu dobrostanu zwierząt, konieczne jest zapewnienie im dalszego życia - napisała.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (12)
Wolne krowy z Deszczna. Ich los nadal jest niepewny
Zaloguj się
  • eldemon

    Oceniono 1 raz -1

    No i gitara, w warszawskich restauracjach stanieją steki z 'argentyńskiej" wołowiny.

  • pn-ski

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystkie krowy kończą w rzeźni, chyba, ze są chore. Te nie maja świadectwa zdrowia, wiec zostaną "utylizowane".
    Znaczy, do dołu z wapnem.

  • ja_prostak

    Oceniono 3 razy 1

    skoro dzikie łosie mogą sobie żyć po lasach , to dlaczego nie krowy

  • topjar

    Oceniono 1 raz 1

    170-180 krów
    tak się zastanawiam w jakim ja żyje kraju zadanie dla jednej osoby jest od kilkudziesięciu dni nie do ogarnięcia,
    potem się dziennikarze kloca z policją czy na demonstracji było 30000 ludzi czy 100000.
    Naprawdę wydaje się że nie trzeba by tu używać drona, czy zamawiać zdjęć z satelity.
    Obrońcy praw zwierząt i dziennikarza żenada w sumie żyjemy w Państwie teoretycznym więc ja przebijam stado ma około 200 sztuk.

  • safelogica

    Oceniono 2 razy 2

    Założę się, że krowy padną ofiarami polityki i strategii informacyjnej PIS. Wyciszyć i wystrzelać, sprawcy będą bezkarni, nie po to PIS zdobywał sądy i prokuratury

  • spyderman2

    Oceniono 2 razy 2

    pisiury podstępnie je ubiją swoim podłym zwyczajem

  • konigin

    Oceniono 2 razy 2

    Pisuarom trzeba patrzec na rece, bo ciemny lud kupi kazda scieme, a oni cichaczem zrobia to co zamierzali.

  • cezar85

    Oceniono 3 razy 3

    z miłości do natury i w obronie życia, w końcu trzeba będzie je wysłać do ubojni - jak to mawiają pis'uary

  • lesnojeziorska

    Oceniono 5 razy 5

    Kryształowosrebrny kazał mówić, że ratuje, ciemny lud zapomni, a krowy wtedy obedrą żywcem ze skóry na jego polecenie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX