"To Wacuś od Kowalskich jedzie traktorem. Nie widzisz go, bo ma dopiero 7 lat". Ekspertka o problemie pracy dzieci

Około 150 mln dzieci na świecie jest zmuszanych do pracy. - Tą najbardziej widoczną jest żebranie dzieci romskich. Widzimy to każdego dnia, nie powinniśmy dawać im pieniędzy - mówiła w TOK FM Irena Dawid Olczyk, prezeska Fundacji La Strada.

12 czerwca na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Sprzeciwu wobec Pracy Dzieci, ustanowiony w 2002 roku przez Międzynarodową Organizację Pracy utworzoną przy ONZ w celu ograniczenia wyzysku najmłodszych. Ich praca - w skali światowej - stanowi bardzo duży problem. Według danych UNICEF aż 150 mln dzieci na świecie jest zmuszana do pracy. Międzynarodowa Organizacja Pracy podaje z kolei, że prawie połowa dzieci, które pracują, wykonuje czynności zagrażające ich zdrowiu i prawidłowemu rozwojowi fizycznemu.

Z danych wynika też, że 60 procent dzieci jest zatrudnionych w rolnictwie i hodowli bydła, 7 procent w przemyśle, a 26 procent w sektorze usług. Wiele z nich pracuje ze względu na trudną sytuację w rodzinie, nie otrzymując za wykonane czynności żadnego wynagrodzenia.

- Dramatyczne jest to, że niektóre dzieci wcale nie są zmuszane. Po prostu robią to, co dorośli uważają za słuszne. A dziecko możemy wychować zarówno do pracy w seksbiznesie, jak i do pracy w kopalni - mówiła w TOK FM Irena Dawid Olczyk, prezesa Fundacji La Strada zajmującej się przeciwdziałaniem handlowi ludźmi i niewolnictwu.

Jako przykład podała sytuację rodziny, w której zmarła matka. - Zostaje ojciec z synem i córką. Ojciec zgadza się, żeby córka pracowała w agencji [towarzyskiej]. Dziewczyna ma 16 lat. Wszystkie pieniądze idą do ojca, a jej "zastępczą matką" staje się właścicielka tego biznesu - mówiła. Cała sytuacja miała miejsce w Polsce. Dziewczynka - jak dodała aktywistka - ostatecznie została zabrana z agencji przez policję, ale po ukończeniu 18 roku życia wróciła do niej. - Uważała, że kobieta, która daje jej pracę, jest dla niej dobra. Po drugie, to praca, w której ona odnosiła sukcesy. (…) A po trzecie, rodzina dalej potrzebowała tych pieniędzy - opowiadała.

Praca dzieci na wsi

Według Ireny Dawid Olczyk dużym problemem jest praca dzieci na wsiach. - Jedna z pań opowiadała mi, że przeprowadziła się na wieś. Stoi ze swoją nową sąsiadką, a tu jedzie traktor - sam. Była przerażona, szybko chciała gdzieś dzwonić. Po czym sąsiadka mówi: "spokojnie, to Wacuś od Kowalskich. Nie widzisz go, bo ma siedem lat i nie chodzi jeszcze do szkoły" - wspominała na antenie TOK FM.

Dopytywana, ile takich dzieci jest w Polsce powiedziała wprost: "nie mamy pojęcia". Zaznaczyła, że na wsi nikt nie nazywa wyżej opisanych zjawisk "pracą". Mówi się po prostu o pomaganiu rodzicom przez dzieci. - Ale, co ważne, te dzieci nie mają kursów BHP. One są w niebezpieczeństwie i stwarzają niebezpieczeństwo - zaznaczyła ekspertka.

Jedną z rzeczy, które - jak mówiła - ogranicza pracę najmłodszych, jest szkoła. - Na szczęście raczej nie jest już tak, że dzieci nie idą do szkoły z powodu wykopków. To się poprawiło i obowiązek szkolny jest traktowany poważnie - stwierdziła.

Praca romskich dzieci

Kolejny duży problem to żebranie romskich dzieci, czyli - jak mówiła prezeska fundacji - praca, na którą patrzymy niemal każdego dnia. - Też wcale tego jako pracy nie traktujemy, choć w rzeczywistości jest tak, że duży przychód dla rodziny romskiej robi właśnie dziecko, bo dzieciom dajemy pieniądze chętniej. I tu już niestety my jesteśmy winni - wskazywała.

Światowy Dzień Sprzeciwu Wobec Pracy Dzieci ma zwrócić uwagę całego świata na konieczność walki z tym problemem w sposób aktywny i przemyślany, a także ochrony wszystkich niepełnoletnich przed wyzyskiem i cierpieniem.

Irena Dawid Olczyk, dopytywana, co możemy robić, aby zapobiegać takim sytuacjom, wskazała, że nigdy nie należy dawać pieniędzy dzieciom romskim. - Jedynie rodzicom lub starszym. Jeśli korzystamy z usług seksualnych, powinniśmy sprawdzać, czy one [dziewczyny - red.] są pełnoletnie - powiedziała, zaznaczając, że niestety często zdarza się, że nie są.

W skali globalnej z kolei, ekspertka radziła sprawdzać, czy firmy, od których kupujemy na przykład ubrania, spełniają warunki i - jeśli szyją w zakładach poza Europą - posiadają specjalne atesty.

Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (13)
Dziś Międzynarodowy Dzień Sprzeciwu wobec Pracy Dzieci. Ekspertka mówi o pracy dzieci na wsi i żebraniu na ulicy
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 3 razy 3

    Pieniędzy nie należy dawać żebrakom nigdy - ani dzieciom, ani dorosłym.

  • menel13

    Oceniono 2 razy 2

    Każdy miastowy siedmiolatek marzy o jeżdżeniu traktorem.

  • awonek

    Oceniono 2 razy 2

    W czasie wykopków w wiejskiej szkole nie było lekcji, a kto nie miał gospodarstwa, to przychodził do szkoły i brał udział w pracach społecznych. Prezesa chyba z miasta.

  • window_licker

    Oceniono 3 razy 1

    Bylem w 5 klasie szkoły podstawowej jak wtedy już Policja zatrzymała mnie na drodze publicznej ciągnącego Ursusem c330 przyczepę pachu i doczepiony z tyłu wóz z piachem... :)

    ... problemem było tylko wycelowanie tyłem w bramę łamiąc dwa dyszle no ale:)))

  • ryslew2061

    0

    Chyba zdajecie sobie sprawę, że historia "o Wacusiu" jest zmyślona? Po pierwsze - banalne (tzw. przysłowiowe) nazwisko, po drugie - imię rzeczonego siedmiolatka. Mało kto nazwałby współczesne dziecko Wacusiem. A w rodzinie prostych, wiejskich Kowalskich to całkiem wykluczone. Tam raczej spotkamy Dżastinów, Brajanów, Dżordży, a nie Wacków. No i ten wiek - hasło "siedmiolatki na traktory" to jednak przegięcie zbyt grubą nicią szyte. Zmyślać exempla owszem - znana metoda w dyskursie, ale "znaj proporcją, mocium pani".

  • bellum-omnium-contra-omnes

    0

    Ekspertka w kwestii pracy dzieci to tzw. dziecio-roba.
    Żyje dziko, rozmnaża się przez samo-nadanie, ujawnia w TOK FM.
    Brawo!

  • timtimtim

    0

    Praca dzieci to normalna sprawa w kapitalizmie. Podstawą jest przecież wyzysk człowieka przez człowieka.

  • sir_luksik

    Oceniono 6 razy 0

    Z tym traktorem to trochę na wyrost. Sam jestem z miasta ale za małego co roku jeździłem na całe lato do rodziny na wieś. Największą frajdę miałem właśnie z jazdy traktorem podczas żniw. Raczej nie cierpialem z tego powodu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX