Grzechy szkolenia młodych piłkarzy w Polsce. "Wychowujemy małych cesarzy, a nie liderów"

Polską piłką kieruje głównie strach przed porażką, a sukces jest mierzony tylko wynikiem. Wiadomo, że w profesjonalnym sporcie to zrozumiałe, natomiast takie podejście nie sprawdza się w szkoleniu młodzieży - mówił w TOK FM Paweł Wilkowicz, dziennikarz sport.pl.

Dokładnie tydzień temu polscy młodzi piłkarze w kiepskim stylu - strzelali bramki tylko słabiutkiej reprezentacji Thaiti – odpadli w mistrzostw świata do lat 20 rozgrywanych w naszym kraju. Dzisiaj ich nieco starsi (poniżej 21 lat) koledzy rozpoczynają walkę w mistrzostwach Europy. W kontekście tych ważnych wydarzeń dla młodzieżowej piłki nożnej Paweł Wilkowicz, dziennikarz sport.pl, przeprowadził głośny wywiad z Richardem Grootscholtenem, Holendrem, byłym szefem akademii piłkarskich Zagłębia Lubin, Feyenoordu i Sparty Rotterdam. Rozmowę okrzyknięto w sieci jako kompendium wiedzy o błędach, jakie popełniane są w szkoleniu młodych piłkarzy.

Lepiej wychowywać, niż przepłacać

Wnioskami po tej rozmowie podzielił się też z Przemysławem Iwańczykiem w audycji "Przy niedzieli o sporcie" w TOK FM. - Grootscholten wskazywał, że polską piłką kieruje głównie strach przed porażką, a sukces jest mierzony tylko wynikiem. Wiadomo, że w profesjonalnym sporcie to zrozumiałe, natomiast takie podejście nie sprawdza się w szkoleniu młodzieży – wyjaśniał Paweł Wilkowicz i dodał, że trenerów w grupach młodzieżowych powinno się oceniać za to, ilu piłkarzy zrobi karierę, przedostanie się do zawodowego futbolu, a nie za konkretne punkty czy awanse do wyższych lig.

Wilkowicz podkreślił, że w swojej pracy Holender wyznawał zasadę, że lepiej wychować sobie młodego piłkarza z okolic miasta, w którym jest akademia piłkarska, niż przepłacać za transfery zawodników. - Od dawna wiemy, że to jest najlepsza droga w piłce. Jednak w naszym futbolu jest wiele teorii, ale są pewne problemy w zmienianiem ich w praktykę – mówił dziennikarz sport.pl.

Mali cesarze zamiast liderów grup

Jak wyjaśniał Wilkowicz, w Polsce wychowywanie dzieci pod kloszem stało się kulą u nogi społeczeństwa. - Chronimy je przed wszystkimi wyzwaniami. Wiadomo, że trzeba się nimi opiekować, ale jeżeli maluchy w kaskach i ochraniaczach jeżdżą rowerem po placu zabaw, który jest wyłożony miękką nawierzchnią, to chyba poszliśmy o krok za daleko – podkreślał Paweł Wilkowicz. Bo szkolenie piłkarza, to także wychowywanie młodego człowieka. - Nie da się mieć dziecka chronionego przed podejmowaniem decyzji, które nagle na boisku ma podejmować je w mgnieniu oka i stać się liderem grupy – mówił dalej dziennikarz sport.pl. Zwracał też uwagę, że przez postawę wielu rodziców młodych piłkarzy zmierzamy do tego, żeby "wychowywać sobie małych cesarzy". - I wtedy każdy chce grać po swojemu, a nie w drużynie. Rodzice przychodzą na treningi i chcą tylko zobaczyć, jak gra ich dziecko, a jeżeli prezentuje się słabiej od innych, to trochę ich to wewnętrznie uwiera – tłumaczył Wilkowicz.

System sam nie naprawi problemów

Dziennikarz w kontekście szkolenia młodzieży wspominał swoją rozmowę z jednym z członków sztabu Adama Nawałki, byłego selekcjonera reprezentacji Polski. - My wiemy, skąd brać przepisy na dobre szkolenie. Wiemy, że maja je Niemcy, Holendrzy czy Hiszpanie. Jednak, gdy taki przepis trafia do Polski, to nasz trener – jak niedoświadczony kucharz – od razu zaczyna zmieniać składniki. Wtedy to "danie" nie wyjdzie – mówił Wilkowicz. I dodał, że w naszym kraju "lekceważy się siłę codziennego rzemiosła" w treningu. - Wskazywał na to Łukasz Smolarow, jeden z asystentów Piotra Stokowca, trenera Lechii Gdańsk. W Polsce próbujmy wynaleźć system szkolenia, który oplecie cały kraj i nas uzdrowi. Zapominamy przy tym, że na każdym treningu trzeba wykonywać pracę na 100 procent, po prostu należy się nauczyć elementów grania w piłkę – podkreślał dziennikarz.

- Tak naprawdę dopiero po 2012 roku udało nam się znów jakoś przyciągnąć dzieciaki do piłki. Dopiero od kilku lat nasz system szkolenia ma głowę, dwie ręce i nogi, a my wymagamy, że on zacznie tańczyć. Najpierw musi nauczyć się chodzić – barwnie podsumował Paweł Wilkowicz.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
Grzechy szkolenia młodych piłkarzy w Polsce. "Wychowujemy małych cesarzy, a nie liderów"
Zaloguj się
  • mer-llink

    Oceniono 2 razy 2

    Bo w Polsce nieustaniie króluje archaiczna "Polska Myśl Trenerska", kultywowana przez panów Gmochów, Strejlałów, Engelów ....
    To zawsze była "szkoła" parafiańska, ciemnogrodzka i niefektywna. Ale za to zapewniała synekury promotorom "Polskiej Mysli Trenerskiej". No i jak był grajdołek, tak pozostał. A nawet się pogłębił .

    Ów przykład z naszymi trenerami zmieniającymi sprawdzone recepty, dodającymi "nasze, rodzime" składniki jest klarowym przykłądem "POlskiej Mysli Trenrskiej": a co jakiś tam ciapaty Holender, albo szwargotliwy Herman będzie nam na kursach FIFA mówił, jak my sami wiele lepiej wiemy, co naszym Orłom u skrzydeł przywiesić. To dokładny portret Piechniczków, Strejlałów, Gmochów i Engelów.

  • getz54

    0

    Nie da się ciągle zyc legendą największego i jak dotąd jedynego trenera tej dyscypliny sportu, pana Kazimierza Górskiego. Nikt przed nim i nikt po nim nie osiągnął samodzielnie takiego sukcesu. Jego podziwiali i od niego się uczyli jego ,,futbolu totalnego,, Helmut Schon, Rinus Michels, Ferruccio Valcareggi. Polska się zmieniła po 1989r. PZPN dokładnie od 100 lat pozostaje skansenem myśli trenerskiej, skamieliną organizacyjną, towarzyską, zarządcą majątku agroturystycznego jakim jest polska liga od najnizszej klasy rozgrywkowej do ekstraklasy. Wybranie Grzegorza Laty na prezesa tego stowarzyszenia było jak wybór Polskiej Partii Przyjaciół Piwa do Sejmu. Ponurym zartem historii. PZPN został zaimpregnowany na wieki przez PZPR i jego PRL. Poborowi grali z przymusu w klubach wojskowych, milicyjnych, robotnicy w górniczych, stoczniowych, studenci mieli swój AZS, wieś LZS. Tak było w ZSRR i wszystkich jego koloniach. Dla ułatwienia w uzyskiwaniu wyników dla partii podzielono sport na zawodowy i amatorski. I jako amatorzy pod kazdym względem, pozostaliśmy w sporcie do dzisiaj. W kazdej dyscyplinie. Trafi się po drodze jakiś Boniek, Lewandowski, Jędrzejczak, Małysz, Kowalczyk, jak samorodek albo trufla. Po lekcjach WF na korytarzu, w naszym klimacie, nie ma kogo szkolic, nie ma kto szkolic, nie ma na czym szkolic. Trenerzy nie znając języków obcych nie jezdzą na staze, seminaria do zagranicznych klubów. Uznają starą zasadę czy się stoi czy się lezy ...... nie chcą się wysilac za nędzne grosze. Lepiej było zrobic zrzutkę i iśc do ,,Fryzjera,, no i przy okazji zarobic u bock'a za dobrze wytypowany wynik. PZPN jest archaiczny jak ZBOWiD, Polski Związek Działkowców, Polski Związek Wędkarski, na twarzach delegatów na Zjazd PZPN widac wyryte piętno Polskości. Ujmuje ich lokalna polszczyzna, którą się posługują, ludowe stroje, Pumy, Nike, Adidasa, które przywdziewają na okolicznośc Zjazdu PZPN. To wazny okres w ich pospolitym zyciu. Intrygi, donosy, szantaze, tworzenie koalicji nie ,,za,, tylko zawsze,, przeciw,,. Taki działacz sam nie zje ale innemu tez nie da, takie współczesne liberum veto, to co Polacy potrafią najlepiej. W tej sytuacji najlepiej uwierzyc zbiorowemu urojeniu, ze znowu Polacy nic się nie stało, .....to się niestety cały czas dzieje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX