Aktywiści ogłaszają sukces. Szczęśliwy finał historii wolnych krów z Deszczna

Sukcesem obrońców krów zakończyły się w czwartek wieczorem rozmowy w ministerstwie rolnictwa. Jak poinformował nas ich uczestnik prof. Andrzej Elżanowski z Polskiego Towarzystwa Etycznego, jeszcze dziś (w piątek) powiatowa inspekcja weterynaryjna ma uchylić decyzję o ubiciu i utylizacji stada, co ostatecznie rozwieje wątpliwości co do ich przyszłości.

Stado ma trafić do gospodarstwa rolno-środowiskowego "Rezerwat Czarnocin", gdzie będzie służyć za "żywe kosiarki", i to już po pierwszych badaniach, czyli najprawdopodobniej za kilka tygodni. Według ustaleń z z ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim, krowom nie grozi już pobyt w państwowym gospodarstwie, w którym byłyby trzymane w oborach, czyli w warunkach, do których nie są przyzwyczajone.

Kolczykowanie i badanie krów powinno się rozpocząć, gdy tylko zelżeją upały. Według prognoz - w najbliższy poniedziałek. - Przy zaganianiu stada do miejsca badania nie będą brały udziału quady - cieszy się prof. Andrzej Elżanowski z Polskiego Towarzystwa Etycznego. Jak podkreśla, to ważne, ponieważ udział pojazdów w akcji naraziłby półdzikie krowy na stres i mógłby nawet doprowadzić do stratowania cieląt w momencie, gdy zwierzęta zaczęłyby uciekać.

Transportem zwierząt ma zająć się Witold Bieschke, właściciel gospodarstwa, do którego trafią krowy. - Wszyscy wygrali - skomentował w rozmowie z nami. - Ekolodzy, którzy wyciągnęli sprawę na światło dzienne, rząd, który ocalił te krowy i opinia publiczna, która żyła tą sprawą - dodawał rolnik. 

PTE w komunikacie podziękowało za poparcie i pomoc w sprawie krów prezydentowi Andrzejowi Dudzie, prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i szefowi Rady Mediów Narodowych Krzysztofowi Czabańskiemu.

Historia krów z Deszczna

Chodzi o liczące 170-180 sztuk dzikie stado bydła, które od wielu lat żyje na wolności w woj. lubuskim, wypasając się na polach rolników. Są to zwierzęta niezarejestrowane, nie mają właściciela i nie są pod opieką weterynaryjną. Inspekcja weterynaryjna podjęła decyzję, by stado wybić. Sprawa zrobiła się głośna na całą Polskę. Losem krów zainteresował się nawet prezydent Andrzej Duda
 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
Aktywiści ogłaszają sukces. Szczęśliwy finał historii wolnych krów z Deszczna
Zaloguj się
  • agroreporter

    0

    Krowy mają właściciela, jest nim pan Paweł Skorupa. Ma on kolczyki i kolczykownice i chce zakolczykować i zarejestrować swoje bydło. Nie ma mowy o oddaniu za darmo stada bydła. Jak pan z Czarnocina chce stado brać, to musi za nie zapłacić. Część bydła jest zarejestrowana, resztę sztuk trzeba dorejestrować. Może to zrobić tylko pan Paweł Skorupa, bo tylko on wie, który cielak czy jałówka pochodzi od której krowy. Wszystkie krowy są zwykłymi gospodarskimi krowami, a nie żadnymi zdziczałymi. Są na sprzedaż. Pomóżcie jutro trzymać krowy rolnikom gdy będą je kolczykować.

  • redlarska

    0

    Krowy mają właściciela, jest nim pan Paweł Skorupa. Ma on kolczyki i kolczykownice i chce zakolczykować i zarejestrować swoje bydło. Nie ma mowy o oddaniu za darmo stada bydła. Jak pan z Czarnocina chce stado brać, to musi za nie zapłacić. Część bydła jest zarejestrowana, resztę sztuk trzeba dorejestrować. Może to zrobić tylko pan Paweł Skorupa, bo tylko on wie, który cielak czy jałówka pochodzi od której krowy. Wszystkie krowy są zwykłymi gospodarskimi krowami, a nie żadnymi zdziczałymi. Są na sprzedaż.

  • Mitch Stan

    0

    Państwo jest chore,ministrowie są z lapanek,i nie wiedzą co zrobić bez telefonu od Kaczynskiego-chyba wiecie którego.
    Głupie krowy kiwaja głowami ,i jedna drugiej się pyta,co jest grane.
    Ale się dzieje w państwie Duńskim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX