Sądem w boiskowych brutali. "Pora, żeby takie ekstremalne sytuacje wyeliminować ze sportu"

- Na świecie sądy oceniają brutalne sytuacje boiskowe i zawodnicy mają świadomość, że muszą wypłacać odszkodowanie - przekonywał w TOK FM prawnik Jacek Masiota. Czy w Polsce może być podobnie?

Poznański adwokat Jacek Masiota chce skierować do sądu pozew po brutalnym faulu w meczu piłkarskim między Huraganem Pobiedziska i Sokołem Pniewy. Piłkarz Marcin Jackowiak miał wtedy połamane kości. Jak wyjaśnił w TOK FM, nie jest to sprawa karna. - A proces cywilny o odszkodowanie. Nawet nie chodzi tutaj specjalnie o jego wysokość, choć mój klient poniósł przy tym niebagatelne koszty. To orzecznictwo sądowe jest od tego, żeby ocenić, czy dany zawodnik, nie tylko piłkarz, przekroczył granice sportowej rywalizacji – przekonywał adwokat

Czytaj także: To będzie precedens. Piłkarz połamany po brutalnym faulu, sąd rozstrzygnie, gdzie są granice takiej gry

Przemysław Iwańczyk dopytywał swojego gościa, czy skutkiem prowadzonej przez niego sprawy nie będzie to, że każdy atak na piłkarskim boisku, który skończy się kontuzją, urazem faulowanego piłkarza, będzie kończył się w sądzie. Jak podkreślił dziennikarz, często trudno jest ocenić brutalność piłkarskiego  faulu.

Mec. Masiota odpowiadał, że w przypadku meczu wielkopolskich drużyn mamy do czynienia z sytuacją ekstremalną. Adwokat przypomniał, że do brutalnego faulu doszło w meczu sparingowym między zespołami z niskiej klasy rozgrywkowej, do tego na samym początku spotkania i w środkowej części boiska. - Ten atak nie był w żaden sposób uzasadniony sportowo. Na świecie sądy oceniają takie sytuacje i zawodnicy mają świadomość, że muszą wypłacać odszkodowanie - mówił prawnik. I przekonywał, że sprawcą ataku był tzw. boiskowy brutal. - Który chwalił się takimi "interwencjami" w mediach społecznościowych. Zachowywał się w sposób nieodpowiedzialny, gloryfikował brutalność – podkreślił mec. Masiota.

Jak dodał, często do groźnych sytuacji dochodzi właśnie w meczach niższych klas rozgrywkowych, a nie na boiskach drużyn grających w najwyższych ligach. - To wynika zapewne z takiego głupiego rozumowania, że piłka może przejść, ale zawodnik już nie. Wtedy atak nie ma żadnego uzasadnienia sportowego czy taktycznego, a chodzi tylko o zdrowie przeciwnika. Pora, żeby takie ekstremalne sytuacje wyeliminować ze sportu – stwierdził Jacek Masiota.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM