Kopalnie nie płacą za nadgodziny. Górnicy mówią, że są zmuszani do podpisywania nieprawdziwych oświadczeń

Górnicy z kopalń Piekary i Bobrek twierdzą, że są zmuszani do podpisywania niezgodnych z prawdą oświadczeń związanych z ewidencją czasu pracy. Spółka Węglokoks Kraj dołącza do oświadczeń rejestry, z których wynika, że górnicy nie mieli żadnych nadgodzin.

Reporterka TOK FM Daria Klimza dotarła do rejestrów dziennych (pracy), z których wynika, że dołączane do oświadczeń rejestry miesięczne czasu pracy z ostatnich trzech lat mogą być niezgodne ze stanem faktycznym. Wynika z nich, że nadgodziny w dni robocze nie zdarzają się. Górnicy mogą wnosić do oświadczeń uwagi, ale tego nie robią. Sprawa dotyczy kopalń Bobrek w Bytomiu i Piekary w Piekarach Śląskich.

- Człowiek dla świętego spokoju to podpisał, żeby nie mieć problemów. Po co te problemy? Zauważyłem parę nieścisłości, ale nikt z tym nic nie zrobił. Podpisałem. Nie było wyjścia - mówi jeden z górników. - Nie zapoznałem się dokładnie z treścią. Uważam, że to nie jest w porządku. Albo podpiszesz, albo cię będą zwalniać. Chodzi o to, że musimy przyjść wcześniej, pobrać narzędzia, ale to nie jest już wliczone w nasz czas pracy – tłumaczy jego kolega.

- Po to jest robione, że gdybym chciał skarżyć kopalnię za nadgodziny, to już nie mogę tego zrobić, bo podpisuję jakby wyrok na siebie. Przykładowo mogę nie podpisać, ale nie wiadomo jakie konsekwencje tego będą. Podpisałem, koledzy też podpisują – mówi kolejny z pracowników. Inny dodaje: -To jest po to, żeby nie wszcząć sprawy o nadgodziny. Ponoć drogie odszkodowania szły, ponoć – wzdycha.

Firma się zabezpiecza. Żeby nie płacić

Rzecznik Węglokoksu Paweł Cyz nie ukrywa, że chodzi o zabezpieczenie się przed ewentualnymi roszczeniami. W ostatnich latach spółka z tytułu nadgodzin musiała wypłacić byłym pracownikom około miliona złotych odszkodowania. To tyle, ile firma wydaje rocznie na działalność prospołeczną. - Niestety w ostatnim czasie zmagamy się z falą pozwów sądowych, gdzie emerytowani górnicy wykazują, że byli w pracy dłużej niż faktycznie pracowali na dole - mówi Paweł Cyz.

Wyjaśnia w rozmowie z reporterką TOK FM, że w części przypadków górnicy przyjeżdżali wcześniej do zakładu, bo tak mieli ustawiony przewóz, odbijali karty przy wejściu, co nie zawsze oznaczało podjęcie pracy "na dole". Jednak w sądach mieli podstawy do tego, by domagać się odszkodowania. Zdaniem rzecznika korzystają z tego kancelarie prawne, które zachęcają górników do wystąpienia na drogę sądową. - Chcąc powstrzymać te praktyki, zaproponowaliśmy stronie społecznej zmianę regulaminu pracy - tłumaczy. Czas pracy liczony jest teraz nie od chwili przekroczenia bramy kopalni, a jest związany z przebywaniem "na dole", czyli od zjazdu do wyjazdu.
Cyz zapewnia, że górnicy nie poniosą konsekwencji, jeśli oświadczeń nie podpiszą lub wniosą do nich uwagi.

Innego zdania jest mecenas Joanna Wyciślok, która zajmuje się także górniczymi roszczeniami związanymi z nadgodzinami.

W ostatnim czasie zgłosili się do niej górnicy, którzy podpisali oświadczenia dotyczące ewidencji czasu pracy. - Z oświadczeń wynika, że nie wnoszą uwag co do swojego czasu pracy. Co więcej, do tych oświadczeń został załączony wykaz, że przez ostatnie lata nie przepracowali ani jednej godziny w nadgodzinach, co jest sprzeczne z innymi dokumentami znajdującymi się w rękach pracodawcy. Z informacji, które przekazują mi górnicy, wygląda to tak, że po wyjeździe z dołu kopalni, całymi grupami są proszeni o podejście do kadr i podpisanie dokumentu w jednym egzemplarzu. Nie dostają nawet kopii tego, co podpisują - mówi mecenas Joanna Wyciślok.

Według prawniczki górnicy są zastraszeni. Chociaż nikt im nie powiedział, że mogą stracić pracę, jeśli dokumentu nie podpiszą, to oni boją się także o utratę premii, przeniesienie na inny oddział. Mecenas posiada dokumenty, z których wynika, że nadgodziny są wpisane w rejestrach dziennych w kopalni Piekary, chociaż miesięczne zestawienia - za ostatnie lata - wykazują co innego.

Związki zawodowe: Nie otrzymaliśmy niepokojących sygnałów

O oświadczeniach wiedzą przedstawiciele związków zawodowych. Krzysztof Duda z Solidarności w Węglokoksie tłumaczy, że są one dobrowolne i w przypadku niepodpisania nie są przewidziane żadne konsekwencje. - Rozumiem, że pracownicy mogą się obawiać, że pracodawca wyciągnie jakieś konsekwencje, jeśli tego nie podpiszą. Ale jeśli byłaby taka sytuacja, mogą się zwrócić do nas. Na razie nie mieliśmy takiej interwencji - zapewnia. Wyjaśnia, że pod koniec czerwca, za zgodą związków zawodowych, został zmieniony regulamin pracy. - Teraz jest dokładnie rozgraniczone w regulaminie pracy, co jest pracą na zakładzie, a co jest wejściem na zakład pracy. Teraz, według regulaminu, wejście na zakład pracy nie jest czasem pracy - tłumaczy.

Mówi, że zdarzały się sytuacje, gdy pracownicy przychodzili do pracy dwie godziny wcześniej, bo tak akurat dojeżdżał ich autobus i czekali na zjazd. Tłumaczy, że górnicy w nadgodzinach, czyli więcej niż 7,5 godz., mogą pracować tylko na wyraźne polecenie swojego przełożonego. Soboty i niedziele są także liczone jako nadgodziny. Najwięcej nadgodzin, według związkowca, mają osoby z kadry kierowniczej, ponieważ oprócz pracy pod ziemią, ich stanowisko wymaga także odpowiednich przygotowań związanych z bezpieczeństwem pracowników na dole.

- Jak ktoś mówi, że na kopalni nadgodzin nie ma, to po prostu kłamie - podkreśla pan Adam, który w górnictwie przepracował 22 lata. Wygrał z zakładem w sądzie sprawę o nadgodziny. Był kierownikiem zmiany w kopalni Piekary, zdarzało mu się nieraz, że w ciągu jednego dnia przepracował dwie dniówki. W pracy musiał pojawiać się dużo wcześniej przed zjazdem, a wychodził z niej dużo później od swoich podwładnych.

- Kopalnia potrzebuje węgla i ktoś musi pracować. Pięć nadprogramowych dniówek przepracowuje się lekko w ciągu miesiąca. W sobotę i niedzielę też nieraz trzeba przyjść. Są jakieś zaległości w wydobyciu i ktoś musi fedrować - relacjonuje. Mówi, że były i takie przypadki, że dyskietka została "odbita", choć pracownik nie skończył pracy. - Nie są to sytuacje nagminne i bardzo częste, ale bywają. Musisz zostać dłużej, kolega ci odbije dyskietkę, a ty sobie zostań, aż skończysz - wspomina.

Oświadczenia w kopalni Bobrek i Piekary podpisało już około 2 tys. pracowników, na około 2,5 tys. zatrudnionych w firmie.  

Kopalnia Piekary najprawdopodobniej z końcem tego roku zostanie przekazana do likwidacji.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (48)
Kopalnie Piekary i Bobrek. Górnicy mówią, że są zmuszani do podpisywania niezgodnych z prawdą oświadczeń dot. ewidencji czasu pracy
Zaloguj się
  • miromaz

    Oceniono 22 razy 16

    O, CIULE! a za poprzedniej władzy żeście się DARLI, że was się nie da zastraszyć!
    Hahaha.

  • Mr. X

    Oceniono 22 razy 16

    No to teraz wiecie jak wygląda współpraca związku zawodowego (Solidarność) z PiSowską władzą.
    Jeśli ktoś sądzi, że dzisiejsza Solidarność to ta sama co w roku 1980 czy nawet w 1989 roku.
    To jest niepoprawnym optymistą.

  • kibolzpoznania

    Oceniono 16 razy 10

    Jeśli kogoś pracodawca robi w .... to się zmienia pracę. To jest twój wybór , że podjąłeś pracę w kopalni. Cały czas ta PRL śpiewka.

  • albrecht_kalba

    Oceniono 8 razy 8

    Jak tam węglokopy? Dobrze Wam pod dojną zmianą? Tak przyzwoicie i po katolicku? Zadowoleni? No to uśmiechać się i podpisywać.

  • malkontent58

    Oceniono 13 razy 7

    nareszcie dotarło to waszych zakutych dekli, że robiliście netto ok. 3-4 godzin, a za pozostały czas całe społeczeństwo dopłacało ciężkie miliardy. Poza tym: wasze nieroby związkowe też były ślepe i głuche? czy jak zawsze pseudodziałacze związkowi byli w cichej zmowie tak z zarządem kopalni, jak rządzącymi w Polsce

  • Bss Bss

    Oceniono 17 razy 7

    Jakie to miłe! Gornicy i ich milosc do pisu....

  • wagadudu

    Oceniono 12 razy 6

    No to macie problem, bo nikt wam nie współczuje, odwieczne pupilki władzy - czy czarnej czy czerwonej.

  • norbertrabarbar

    Oceniono 7 razy 5

    Jako Ślązak popieram gnębienie górników
    - fizol ma do końca życia czuć, że mógł się uczyć.

  • ibanalyst

    Oceniono 13 razy 5

    bardzo dobrze. Kopidoły to jedne z największych grup pasożytniczych w Polsce oprócz rolników i słuźb mundurowych. Jak się wam nie podoba to wypie...dalać

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX