Podwójny rocznik nastolatków idzie do - niewymarzonej - szkoły średniej. Jak ich wesprzeć?

Rusza rekrutacja uzupełniająca dla uczniów, którzy nie dostali się do żadnej szkoły. Psycholożka przekonuje, że niedostanie się do wymarzonej szkoły średniej to wcale nie koniec świata. - To jest po prostu wejście w życie innymi drzwiami niż te, które sobie zaplanowaliśmy - zapewniała. Jak wesprzeć uczniów z tzw. podwójnego rocznika?

W związku z podwójnym rocznikiem tysiące uczniów - w pierwszym etapie rekrutacji - nie dostały się do żadnej szkoły średniej. W Warszawie i Poznaniu to ponad 3 tysiące osób, w Krakowie - 2,5 tysiąca. 

W wielu miastach ci, którzy mieli więcej szczęścia, do wczoraj mieli czas na ostateczne złożenie dokumentów. Dziś z kolei (w czwartek 25 lipca) wywieszone będą listy przyjętych i tym samym - ruszy rekrutacja uzupełniająca. 

Jak podał w czwartek wiceprezydent Kielc Marcin Różycki, w jego mieście wolnych jest nieco ponad 1000 miejsc. Po godzinie 12 listy mają wywiesić też placówki we Wrocławiu, a po 15 - w Warszawie. Specjalną konferencję w tej sprawie już na godzinę 13 zwołała Renata Kaznowska - wiceprezydent stolicy zajmująca się edukacją. 

Z dotychczasowych wyliczeń warszawskiego ratusza (po pierwszym etapie rekrutacji) wynika, że liczba wolnych miejsc w szkołach wynosi około 2,4 tys. Jednak tylko mniej niż jedna trzecia z tej sumy w liceach, a to te szkoły cieszą się największą popularnością wśród uczniów.

>> CZYTAJ TAKŻE: Wiceprezydent Warszawy: 1 września nie wszystkie dzieci będą wiedziały, do jakiej szkoły idą

Młodzież z tzw. podwójnego rocznika nie ma i nie miała łatwo. Perspektywa trudnej rekrutacji zarówno młodym, jak i ich rodzicom od dłuższego czasu spędzała sen z powiek. - Od dwóch lat, non stop im mówiono, że to [rekrutacja - red.] będzie straszne, że nie dostaną się do żadnej szkoły, że muszą się uczyć, bo jak nie wykażą się dobrymi stopniami, to nici z ich planów - mówiła w TOK FM Elżbieta Zubrzycka. Podkreśliła, że w wielu polskich szkołach (i domach) wciąż pokutuje motywowanie poprzez strach, który - zdaniem naszego gościa - nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.

W trudnej sytuacji były nie tylko dzieci z podwójnego rocznika, ale też ich rodzice. Jak wskazała Zubrzycka, oni również żyli w strachu, próbowali pozyskać jakieś informacje od nauczycieli, ale oni także byli "pogubieni". - Nie potrafili powiedzieć, co się będzie działo, jak prawidłowo wypełniać ankiety do szkół. Od rodziców teraz słyszę, że dzieci nie były informowane, nie wiedziały, jak będzie działał system rekrutacyjny. Gdyby wiedziały, to inaczej by to przygotowali - opisywała psycholożka.

Nie dostałeś się do szkoły. Co dalej?

Co robić, kiedy marzyliśmy o liceum ogólnokształcącym, a dostaliśmy się na przykład do technikum hotelarskiego? - Nie można cały czas myśleć, że sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest najgorsza i że nic dobrego w niej nie ma. Nie można budować w sobie poczucia bycia ofiarą - przekonywała rozmówczyni Hanny Zielińskiej.

Jak dodała psycholożka, nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam przyszłość. Za parę lat może się okazać, że doświadczenie nabyte w tej "niechcianej" przez nas szkole może nam się bardzo przydać. - Poza tym, jeśli człowiek trafia do szkoły, do której naprawdę nie chce pójść, to może ją w przyszłym roku zmienić - zaznaczyła Zubrzycka.

- A może ten rok pozwoli nam rozejrzeć się w życiu i zobaczyć, że interesuje nas coś zupełnie innego, niż myśleliśmy (…). Nikt nie mówi przecież, że trzeba mieć konkretnie tyle i tyle lat, kiedy się zdaje maturę. Można przez ten rok porobić inne rzeczy - dopowiedziała psycholożka.

Wielokrotnie podkreślała też, że rozwój kariery zawodowej wcale nie musi zależeć od tego, jakie studia bądź szkołę średnią skończyliśmy. Aby się o tym przekonać, wystarczy - jak mówiła - rozejrzeć się wśród członków swojej rodziny oraz przyjaciół, i zobaczyć, ilu z nich pracuje w wyuczonym zawodzie.

"Nie bójmy się przełamywać schematów"

- Jeśli trafiamy nie do takiej szkoły, do jakiej chcieliśmy to i tak bądźmy dumni, że do niej trafiliśmy. Bądźmy dumni z tego, że zdobędziemy doświadczenia, o których nam się nie śniło. Bądźmy zadowoleni, że możemy sięgnąć do takich obszarów, do których inni nie sięgną - przekonywała.

Zubrzycka wielokrotnie apelowała też do rodziców dzieci z podwójnego rocznika, aby nie bali się przełamać pewnego schematycznego myślenia mówiącego o tym, że tylko dobra szkoła da ich pociechom dobrą przyszłość. Może być wprost przeciwnie.

- Ja bym nigdy nie powiedziała, że sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest beznadziejna. To jest po prostu wejście w życie innymi drzwiami niż te, które sobie zaplanowaliśmy - stwierdziła ekspertka. I podkreśliła, że w dorosłym życiu takich sytuacji będzie znacznie więcej.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (37)
Podwójny rocznik. Rekrutacja. Psycholog o wsparciu
Zaloguj się
  • bojowniczka_hybrydowa

    Oceniono 5 razy 3

    "Nie bójmy się przełamywać schematów"!
    Nieważne,. córeczko, że planowałaś, że kiedyś zostaniesz lekarzem. Że pilnie się uczyłaś od pierwszej klasy i miałaś zamiar robić to nadal. Nieważne. Przełamujemy schematy. Zostaniesz sekretarką. Cieszymy się!

  • pan.szklanka

    Oceniono 7 razy 3

    Za kilkanaście lat zobaczymy w statystykach samobójstw i depresji schodek przy tym roczniku, co może nie jest zbyt humanitarne, ale za to stanowić będzie ciekawy temat do badań naukowych.

  • rejestracjanowegokonta

    Oceniono 2 razy 2

    to, że dorośli pracują w innych zawodach niż wyuczonych to akurat nie pocieszenie a beznadzieja. Pokazuje to poważny problem edukacji, który się cały czas ignoruje. Nie jest Pani kochana rozwiązaniem wpadnięcie do losowej szkoły ze stwierdzeniem, a spróbuj, a nuż ci się spodoba. Brakuje u nas systemowych rozwiązań, żeby młodzież lepiej kierować. W niektórych krajach w szkołach organizuje się nie wiem targi zawodów w innych mądry system od młodego kieruje dzieciaka do właściwej szkoły wg jego zdolności (tak np. w Niemczech). A co jest u nas? Wszyscy mają pęd na liceum. Technika już 20 lat temu straciły na opinii. I co się z tym robi? Nic. Obydwie ostatnie reformy edukacji w ogóle tego problemu nie widziały. Dziś widzimy na rynku pracy istotne braki w poszczególnych zawodach. To właśnie skutek ignorowania tego, o czym tu mówię. Co ja się wywodzę, mało kto złapie o co chodzi.

  • zalosnyjestes

    Oceniono 4 razy 2

    Psycholożka po analizie śmierci nurkini stwierdziła, że przecież nic takiego się nie stało, to tylko przyspieszenie tego co nieuniknione. Dziękuję za uwagę.

  • jar_i_mir

    Oceniono 1 raz 1

    Po niewymarzonej szkole pójdą na niewymarzone studia, a później do niewymarzonej pracy. Straszne. Tyle tylko, że na tym życie polega.

  • junk92508

    Oceniono 3 razy 1

    I już wysyp trolli że zawsze tak było...

    nie- nie zawsze- tam gdzie w zeszłym roku wystarczyło 160 teraz potrzeba było 190..

    kilkadziesiąt dzieci które miały 160-190 I zasługiwały na tą szkołę tej szansy nie dostały...

    I to dotyczy dziesiątek tysięcy dzieci które rok wcześniej byłyby w szkołach jakie chciały -Zalewska i PiS im to odebrały

  • m.arco

    Oceniono 5 razy 1

    To straszne! Wszyscy uczniowie z całej Polski nie zmieścili się w jednej szkole! S(Z)KANDAL!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX