"Na początku ludzie myśleli, że to spisek, potem okazało się, że taka była oficjalna linia". O tym, jak "wygaszano" polską kolej w latach 90.

Jak w latach 90. "wygaszano popyt" na pociągi i dlaczego wpuszczenie na tory innych firm niż PKP może pomóc samemu państwowemu przewoźnikowi - o tym w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim opowiadał Karol Trammer, autor książki "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej".

Gość Grzegorza Sroczyńskiego opowiadał o funkcjonującej tuż po transformacji ustrojowej polityce "wygaszania popytu" na pociągi. - Na początku ludzie myśleli, że to jakiś spisek, natomiast potem okazało się, że taka była oficjalna linia na kolei. Orzeczono, że jej czas minął – mówił Karol Trammer.

Opisywał, jak ograniczano, a finalnie likwidowano lokalne linie. - Rozkomunikowywano pociągi, czyli tak zmieniano godziny dojazdów pociągów z mniejszych miejscowości do większych, żeby nie dało się do nich przesiadać. Przesuwano przyjazdy składów do miast powiatowych z 7.45 na 8.05, tak żeby uczniowie nie mogli zdążyć na lekcje rozpoczynające się o 8 rano i musieli wybierać inne formy transportu. Co więcej, w rozkładach jazdy przestano uwzględniać ośmiogodzinny dzień pracy, czyli dało się dojechać do zakładu pracy, ale nie było możliwości wrócić po skończonej pracy – wymieniał autor książki "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej".

Wygaszano. Żeby uniknąć protestów

Jak dodał Trammer, w taki sposób stopniowo, w ciągu 2-3 lat, "wygaszano popyt na kolei, żeby nie wzbudzać protestów społecznych". - Wszystko w ramach "balcerowiczowskiego" podejścia do reform, że pozbywamy się tego, co jest nierentowe. Tylko że na kolei po masowej likwidacji połączeń lokalnych, które miały pozwolić jej wyjść z kryzysu, zakładanych efektów nie osiągnięto. Bo likwidując linie "boczne" zmniejszono rentowność na głównym ciągu – przekonywał gość Grzegorza Sroczyńskiego. I używał barwnego porównania do rzeki: "Gdybyśmy zlikwidowali dopływy Wisły, takie jak Narew czy Bug, to Wisła w końcu też przestanie płynąć". 

Trammer przypominał, że w 1985 roku PKP realizowało rocznie miliard podróży. - A w 2005 roku, 20 lat później, tych podróży było cztery razy mniej. I to jest właśnie skutek wygaszania popytu. My nadal w tej kwestii odbijamy się od dna – podkreślił autor książki "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej".

Weźmy przykład z... Czechów

Grzegorz Sroczyński zwrócił uwagę na to, że na liniach łączących duże miasta np. Wrocław, Warszawę czy Gdańsk, gdzie w pociągach można spotkać m.in. polityków, tabor jest coraz nowocześniejszy i da się wygodnie podróżować. Ekspert przyznawał mu rację, ale jednocześnie podkreślał, że na głównych ciągach komunikacyjnych oferta nie jest tak bogata, jak w innych krajach. - Nam wydaje się, że liczba połączeń jest duża, ale mamy kilkugodzinne przerwy bez połączeń. Tydzień przed podróżami koleje blokują możliwość kupienia biletu. Okazuje się, że społeczeństwo chce jeździć, tylko kolei nie jest w stanie nas obsłużyć – ocenił.

Jego zdaniem przyszedł czas, kiedy powinno się wpuścić do Polski innych przewoźników. Karol Trammer podkreślał, że chęć ochrony interesów państwowego przewoźnika prowadzi do tego, że ludzie przestają korzystać z kolei. Jako przykład dobrych rozwiązań podał Czechy. - W 2011 roku na głównej trasie z Pragi do Ostrawy państwowy przewoźnik Ceske drahy dopuścił do ruchu dwie inne firmy. Liczba połączeń między tymi miastami wzrosła niemal dwukrotnie, przy tym Ceske drahy nie zlikwidowały swoich kursów. Zaczęła się walka na ceny biletów, komfort jazdy. Po sześciu latach liczba dojeżdżających z Ostrawy do Pragi wzrosła czterokrotnie – wyliczał. 

Według eksperta takie rozwiązanie niesie wiele korzyści dla całej sieci kolejowej. - Na trasie między Ostrawą a Pragą przestano dotować kursy pociągów państwowego przewoźnika, bo okazało się, że i bez tego są one rentowne. Dzięki temu udało się przesunąć pieniądze i rozwijać peryferyjne regiony – wyjaśniał Karol Trammer i dodał, że podobne rozwiązanie mogłoby się sprawdzić także w Polsce. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (176)
Tak "wygaszano" koleje w latach 90. "Cały czas odbijamy się od dna"
Zaloguj się
  • siekieraaxe

    Oceniono 12 razy 8

    MŁODZI HISTORYCY
    zapraszam na srodkowe nadodrze.
    Opiszcie to jak za wolnej Polski, znikneło 800 km dróg zelaznych
    i klkaszset stacji.
    Opiszcie ile kosztowła cesarskie Niemcy ich budowa...
    To sie przyda podczas dyskusji o odszkodowaniach.
    Podejzewam ze Niemcy, których ogladłąem na likwidowanych
    szlakch wokół Lubska ,Zagania, Swiebodzian itd , dawno to zrobili.
    Jeszce pare lat, zniszct y sie dokumnety, i bedzie sie opowiadac ZE TO SOWIECI WYWIEZLI...

  • 2bxornot2b

    Oceniono 23 razy 7

    Dzis juz nie dowiemy sie wszystkiego: kto? dlaczego? doprowadzal do sabotazu panstwa.

  • a.ba

    Oceniono 21 razy 5

    Po tylu latach uwielbienia dla Wielkiego Schładzacza - wyborcza napisała prawdę - jestem szczerze zaskoczony ….

  • pomaranczowoczarny

    Oceniono 8 razy 4

    Zobaczcie ilu ludzi "pracowało" na kolei i nadal pracuje, mnóstwo związków zawodowych i przywilejów. O ile linie regionalne fajnie się prezentują to dalekobieżne linie poza tym wyśmianym pendolino i kilku innym nowym pociągom prezentuje się nadal źle. Do tej pory nie da się zarezerwować dowolnych miejsc w pociągu, przypuszczam że optymalne wykorzystanie miejsc to fikcja gdzie wykupienie biletu na 1-2 stacje może zablokować miejscówkę na cały przejazd. Jedynym plusem to zrobienie po wielu wielu latach zamkniętych obiegów w klopach.
    Remonty torów trwają wiecznie i tak naprawdę wydaje się, że zamiast iść do przodu staramy się dorównać do lat 70?
    Tak naprawdę to jedynie te złe poprzednie rządy zmieniły coś w wizerunku kolei ale nie na tyle na ile było to możliwe.
    Wracając do tamtych czasów to sami kolejarze rozkradali kolej wożąc ludzi za pieniądze do swojej kieszeni a nie do kasy przewoźnika.

  • westgreg

    Oceniono 3 razy 3

    Gdybyż początkiem polskich reform po upadku komuny wiedziano o globalnym ociepleniu tyle, co dziś, sytuacja polskich kolei byłaby znacznie lepsza.

  • justas32

    Oceniono 17 razy 3

    Ciągle słyszę o "interesie społecznym". Czy naprawdę tak trudno zrozumieć że żeby opłacać "interes społeczny" trzeba mieć pieniądze ? A państwo na skraju upadku ich nie miało ! Ostatnio jechałem przez pół Polski prawie pustym pociągiem - to jest patologia opłacana z moich podatków ...

  • wroclawianka9

    Oceniono 2 razy 2

    Po co "gość Sroczyńskiego" zasugerował, że "styl" dla kolei wymyślił Balcerowicz? Czyżby chciał tym nazwiskiem zamazać rzeczywiście odpowiedzialnych, podejmujących decyzje? Mówi : "taka była oficjalna linia na kolei". Kto ją tworzył? I tak dobrze, że gość nie zrzucił na Żydów. Bo wiadomo -spisek. A koleje Regionalne- Wielkopolska, Dolnośląska, to inny, lepszy świat. Samorządy potrafią. Więc niech ekspert uważa z radami o wpuszczaniu obcych przewoźników. Za 20 lat się okaże że "gość Sroczyńskiego" wykończył PKP :)))

  • blumkwist

    Oceniono 4 razy 2

    ...w ten sposób "wygaszano" większość polskiego przemysłu, czy takie działy przetwórstwa rolniczego jak cukiernictwo... a efektem miało być to co pan Trammer obecnie proponuje dla PKP...czyli wpuszczenie zachodniego kapitału. Pewnie taki był deal z ekipą której gospodarczą twarzą był Balcerowicz. Może kiedyś się dowiemy - nawet na łamach GW - jak celowo niszczono polską gospodarkę...oczywiście w konkluzji dowiemy się, że wszystko to odbywało sie w trosce o nasze dobro...

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 8 razy 2

    "Wygaszano"

    Nie wiadomo kto? To może niech pan redaktor się dowie i doprecyzuje kto wygaszał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX