"W ochronie zdrowia nigdy nie było różowo, ale nie wiem, czy to przyczynek, żeby malować trawę na zielono"

- Mamy 2,5 razy więcej szpitali niż gdzie indziej na świecie, a czy ochrona zdrowia na przykład w Niemczech jest gorsza niż w Polsce? Nie wydaje mi się - stwierdził w TOK FM Jakub Szulc, dyrektor sektora ochrony zdrowia w EY, były wiceminister zdrowia.

Długi szpitali publicznych w Polsce w minionym roku przekroczyły 13 miliardów złotych, ale, jak informowaliśmy w poniedziałek rano w TOK FM, resort zdrowia nie ujawnia tych danych. Na stronie internetowej ministerstwa znajduje się bowiem informacja, że na koniec roku 2018 zadłużenie to wyniosło 12 miliardów 800 milionów. To o około 300 mln zł mniej od kwoty, którą resort podał w odpowiedzi na zapytania dziennikarzy TOK FM i "Dziennika Gazety Prawnej".

Z czego mogą wynikać te rozbieżności? Jak mówił na antenie naszego radia były wiceminister zdrowia, a obecnie dyrektor sektora ochrony zdrowia w EY Jakub Szulc, można to zrzucić na karb kilku rzeczy. Może chodzić nawet o zwyczajne zapomnienie zaktualizowania danych. Drugą, poważniejszą przyczyną - zdaniem naszego gościa - może być jednak chęć ukrycia danych dotyczących nie tyle samych długów szpitali, ale dynamiki wzrostu tego zadłużenia. - Jednak informacja o tym, że wzrosło ono nie o 9 procent, jak wynika ze statystyk ministerstwa, ale o 12 procent to jest duży kłopot - stwierdził Szulc.

Według eksperta dane o wzroście dynamiki zadłużenia są szczególnie niepokojące, gdy zestawi się je z badaniem wykonanym niedawno przez szpitale powiatowe i Szkołę Główną Handlową. W badaniu tym, jak wyjaśnił, przeanalizowano finanse 120 szpitali powiatowych. - I mamy sytuację taką, że o ile w roku 2015 pozytywny wynik finansowy miało blisko 50 procent szpitali z tych 120 przebadanych [czyli te placówki zakończyły rok z zyskiem - red.], o tyle w roku 2018 tych szpitali było już tylko 8 procent - wskazał gość Macieja Głogowskiego.

Rosną koszty szpitali, a przychody nie

Dlaczego tak się dzieje? Jak wyjaśniał Szulc, znacznie wzrastają koszty utrzymania w placówkach, a nie rośnie (przynajmniej nie tak znacznie) poziom przychodów, jakie placówki otrzymują z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ekspert nadmienił też, że najszybciej w ostatnim czasie rosną koszty związane z wynagrodzeniami dla pracowników i współpracowników szpitali.

Szulc przestrzegał, że jeżeli sytuacja się nie poprawi, szpitale będą miały problemy z realizacją swoich zobowiązań: nie będą miały z czego zapłacić dostawcom za leki czy materiały medyczne albo nie będą w stanie wypłacić pensji pracownikom. - Jeśli szpital nie jest w stanie zapłacić za usługi, to jak ma leczyć ludzi? - pytał były wiceminister zdrowia. Podkreślił, że taka sytuacja w oczywisty sposób odbije się na pacjentach i jakości ich leczenia.

Prowadzący Magazyn EKG pytał swojego gościa, czy to normalna sytuacja, że Ministerstwo Zdrowia nie udostępniło jeszcze danych dotyczących zadłużenia za I i II kwartał tego roku, skoro mamy już wrzesień?

- Nie, bo sprawozdania finansowe szpitali trafiają do centrum systemów informacyjnych ochrony zdrowia po zakończeniu każdego kwartału. Te dane na pewno już są, zostały przez szpitale przekazane do Ministerstwa Zdrowia, bo taki jest obowiązek - odpowiedział Szulc, podkreślając jednocześnie, że na tym etapie dane mogą być jeszcze niepełne i podlegać później pewnej weryfikacji, co "nie zmienia jednak faktu, że powinny być dostępne".

- Czy fakt nieujawniania tych informacji może mieć związek z tym, że mamy rok wyborczy? - dopytywał redaktor Głogowski. - Zawsze dla Ministerstwa Zdrowia sytuacja w ochronie zdrowia jest sytuacją trudną. Nigdy nie było jakoś wyjątkowo różowo, ale nie wiem, czy to przyczynek do tego, aby malować trawę na zielono albo nie malować jej w ogóle - skomentował gość TOK FM.

Mamy za dużo szpitali?

Na koniec dziennikarz TOK FM pytał swojego gościa, czy w bieżącej kampanii usłyszał choć jedną poważną propozycję ze strony polityków, która mogłaby rozwiązać ten problem. Szulc wspomniał o zaproponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość funduszu modernizacji szpitali, który miałby wynosić 2 miliardy złotych. - Jednak uważam, że to jest leczenie skutków, a nie przyczyny - ocenił. - Można oczywiście dopompować do tego systemu, ale jeśli działalność się po prostu przestała finansować, to te 2 miliardy w dłuższej perspektywie niczego nie załatwia - dopowiedział.

Zdaniem eksperta, powinno się rozpocząć poważną dyskusję na temat liczby szpitali w Polsce w odniesieniu do liczby mieszkańców. Jak wskazał, średnio w Europie jest jeden szpital na 100 tysięcy mieszkańców, a w Polsce - jeden szpital na 40 tysięcy mieszkańców. - Mamy 2,5 razy więcej szpitali niż gdzie indziej na świecie, a czy ochrona zdrowia na przykład w Niemczech jest gorsza niż w Polsce? Nie wydaje mi się - podsumował Jakub Szulc.

Całej rozmowy z Jakubem Szulcem w Aplikacji TOK FM możesz posłuchać na telefonie

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Zadłużenie szpitali. Jakub Szulc: W ochronie zdrowia nigdy nie było różowo
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    0

    Jest dobrze, a nawet znakomicie, tylko malkontenci narzekają. Prezes na ten przykład sam sobie wyznaczył termin operacji. Można? Można, więc po co narzekać? A dyrektorom zadłużonych szpitali proponuję, żeby zwolnili połowę personelu medycznego, ograniczyli dostęp do takich fanaberii jak tomografy, usg itp. a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyli na etaty dla kapelanów. Od razu się polepszy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX