Pacjentka po ciężkim udarze urodziła zdrową córkę. Niedługo obie będą już w domu

21-letnia Paulina Kot, będąc w ciąży, w marcu trafiła na SOR szpitala w Zawierciu, gdzie lekarze nie rozpoznali udaru. Pacjentka w ciężkim stanie, po kilkunastu godzinach została przewieziona do Katowic. Kilka dni temu urodziła zdrową córeczkę.

21-letnia pacjentka pomyślnie przeszła leczenie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach-Ligocie, gdzie trafiła ze szpitala w Zawierciu.

O sprawie było głośno w marcu, kiedy w Zawierciu kobieta nie otrzymała natychmiastowej pomocy. Lekarze nie rozpoznali udaru mózgu. Kobieta została przewieziona do szpitala w Ligocie w stanie krytycznym, nie potrafiła mówić ani się poruszać. 

- Mogła się z nami porozumiewać tylko otwierając i zamykając oczy. Zespół nie za bardzo wierzył w tak duży sukces - mówiła neurolog, dr Elżbieta Zych-Twardowska. 

Po 56 dniach na oddziale intensywnej opieki medycznej pani Paulina trafiła na oddział rehabilitacji neurologicznej, gdzie spędziła kolejne 142 dni.

- Kiedy trafiła na nasz oddział, była pacjentką leżącą, z porażeniem wszystkich kończyn. Miała porażone mięśnie twarzy, gardła, języka, nie mogła mówić, połykać. Zdawaliśmy sobie sprawę, jak poważny jest to stan, bo tego typu deficyty neurologiczne, określane przez neurologów jako zespół zamknięcia, u wielu pacjentów stają się zmianami trwałymi – pozostają oni w izolacji od świata zewnętrznego przez wiele lat – powiedziała neurolog dr Elżbieta Zych-Twardowska.

Kilkumiesięczna praca specjalistów, pacjentki i rodziny przyniosła jednak efekty. Kobieta mówi, chodzi i urodziła zdrową córkę. "Stopniowo zaczęła ruszać kończynami, uczyła się siedzieć, wstawać, wreszcie zaczęła chodzić o własnych siłach, z pomocą balkonika, zaczęła też mówić i połykać. Uważam, że to ogromny sukces, którego się nawet nie spodziewaliśmy" – dodała dr Zych-Twardowska.

Kiedy partner Pauliny wspomina moment, kiedy Paulina trafiła do szpitala, określa go jednym słowem: horror. - Patrzyliśmy po prostu, jak ona powoli gaśnie. Teraz jestem szczęśliwy, że udało nam się z tego wyjść - mówił dzisiaj. 

Mała Pola urodziła się 25 września przez cesarskie cięcie, w 37. tygodniu ciąży. Lekarze nie chcieli dłużej czekać ze względu na ryzyko rozwoju zakrzepicy w późnej ciąży. Dziewczynka jest zdrowa.

Szpital w Zawierciu nie rozpoznał udaru

W nocy z 10 na 11 marca Paulina Kot trafiła do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Powiatowego w Zawierciu, będąc w drugim miesiącu ciąży, uskarżając się na ból głowy, trudności z mówieniem i z utrzymaniem równowagi. Po kilku godzinach pobytu na SOR-ze jej stan znacznie się pogorszył, po kilkunastu przewieziono ją do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach.

- Pacjentka była przyjęta w stanie krytycznym, ze wszystkimi konsekwencjami udaru, który się u niej dokonał i musieliśmy stawić temu czoło. Stawiliśmy czoło dosyć typowej sytuacji klinicznej, ale w nietypowym wydaniu – bardzo młodej dziewczyny w ciąży. Z medycznego punktu widzenia o tyle trudnej, że dobierając leczenie, musimy zawsze pamiętać, że leczymy nie jedną, lecz dwie osoby i dobór jakichkolwiek leków musi być bardzo precyzyjny, bo leki mogą destrukcyjnie wpływać na rozwój płodu, a przecież chodziło nam o to, by nie tylko pomóc Paulinie, ale też rozwijającej się ciąży. Dlatego mieliśmy do wyboru jedną piątą tego, czym dysponuje współczesna medycyna – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach kierujący oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii prof. Łukasz Krzych.

Szpital w Zawierciu. NFZ nałożył karę 

Kontrola przeprowadzona później przez śląski oddział NFZ w szpitalu w Zawierciu wykazała, że diagnostyka w przypadku tej chorej była bardzo powolna, brakowało też dokumentacji medycznej, choć akurat tej nocy na izbie przyjęć zawierciańskiego szpitala było zaledwie kilku pacjentów. Na szpital nałożono karę w wysokości 154 tys. zł. Dyrekcja szpitala złożyła zażalenie na tę decyzję do prezesa NFZ.

Postępowanie w sprawie ewentualnego narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel zawierciańskiego szpitala podjął też Rzecznik Praw Pacjenta i prokuratura.

Jak poinformowała we wtorek (1 października) prokurator Katarzyna Żołna z Prokuratury Regionalnej w Katowicach, w ramach tego postępowania planowane jest przesłuchanie kobiety w charakterze pokrzywdzonej. Ma być przeprowadzone po wypisaniu pacjentki ze szpitala. Następnie zaciągnięta będzie opinia biegłych, czy proces leczniczy pacjentki był przeprowadzany prawidłowo. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (25)
Pacjentka po ciężkim udarze urodziła zdrową córkę. Niedługo obie będą już w domu
Zaloguj się
  • rozsadek5

    Oceniono 9 razy 7

    Typowe objawy neurologiczne a oni przebadali jak chorego na grypę
    Wiek nie ma znaczenia, udar może mieć podłoże choroby genetycznej lub innych schorzeń to samo zawał może wystąpić u dziecka jest objawem między innymi wad serca ale nie tylko.
    Coś podobnego spotkało moje dziecko ale nie mam ochoty nawet o tym pisać.
    Niedouczeni lekarze czy leczą książkowo wszystkich jednakowo, czy może jak często się słyszy taka twoja uroda albo za młody/a na to i tamto i badań, skierowań nie potrzeba?
    Cieszę się, że skończyło się szczęśliwie i czekam na wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec winnych.

  • boo-boo

    Oceniono 9 razy 7

    "Szpital w Zawierciu nie rozpoznał udaru"
    Nie szpital tylko konkretny konował.

  • realizmforte2

    Oceniono 4 razy 4

    Polskie szpitale dążą do statusu tych od Matki Teresy - błogosławione umieralnie.
    PS. "Matka Teresa w teorii i praktyce" Hitchens od pierwszych stron swojej książki w bezkompromisowy sposób rozprawia się z silnym na całym świecie mitem i świętymi kłamstwami o działalności Matki Teresy.

  • to_moje_zdanie

    Oceniono 3 razy 1

    Brawo i wyrazy szacunku i podziwu dla Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach :)
    To CUD MEDYCYNY!
    Można? Można! Jedni partaczą, inni leczą :)

  • gabrys13

    Oceniono 7 razy 1

    no bo za 1000zł- 1200zł netto to nie che się nikomu harować w szpitalach. Jęsli dadzą salowym ok 3000 zł na rękę., to nawet 500 plus ich nie odciągnie od roboty. Najlepiej mieć niewolnikó za głodową michę i psioczyć na 500 plus

  • m_k_87

    0

    Przypominam że w szpitalu pracują poza lekarzami również pielęgniarki, położne i fizjoterapeuci którzy pracują na zdrowie pacjenta. Sukces jest zespołowy.
    Nic dziwnego że brakuje personelu - nikt nie chce pracować jako człowiek widmo jak mowa o sukcesach i człowiek do opluwania jak mowa o porażkach (bo wtedy nagle sobie o nich przypomina społeczeństwo i bluzga że np kawki piją ale NIGDY nie przeczytałem atykulu że personel med - lekarze, położne, pielęgniarki lub lekarze i fizjoterapeuci ratowali życie, pomogli itd) zawsze sukces należy do lekarzy a doskonale wiem jako wielokrotny pacjent że na tem sukces pracuje CAŁY personel!

  • tequila57

    Oceniono 4 razy 0

    te 154 tys. zł. pomnożone przez co najmniej 10 powinna dostać pokrzywdzona rodzina

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX