Prokuratura chciała aresztować uczestnika Marszu Równości. On mówi, że się bronił

Lubelska prokuratura chciała aresztować mężczyznę, który już po marszu użył gazu w grupie atakujących go osób. Twierdzi, że nie wiedział, że był tam też policjant po cywilnemu. Dziś to uczestnik marszu ma poważny zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza.

Wojciech (imię zmienione) nie zgodził się na rozmowę z nami. Wiemy, że szedł w sobotę w Marszu Równości razem z innymi. Po formalnym rozwiązaniu zgromadzenia wracał do domu, gdy zobaczył grupę narodowców atakującą słownie uczestników marszu. Stanął w ich obronie.

Na miejscu pojawili się umundurowani policjanci. Gdy zaczęli legitymować Wojciecha, zobaczył to fotoreporter, który chciał koledze pomóc. Dziś mówi w rozmowie z TOK FM, że nie rozumiał, dlaczego legitymowano właśnie Wojtka, a nie agresywnych narodowców. Ostatecznie nikt nikogo nie spisał. – Policjanci powiedzieli, że możemy już iść. Na nasze słowa, że nie czujemy się bezpiecznie i że ci atakujący na pewno pójdą za nami, usłyszeliśmy, żebyśmy przeszli na drugą stronę – opowiada fotoreporter.

Na miejscu był "tajniak"

Tak też zrobili. Tyle, że to niewiele pomogło, bo kilka chwil później narodowcy pojawili się ponownie. Obaj mężczyźni próbowali uciekać, ale nie bardzo mieli gdzie. Jeden z nich użył gazu. Jak wynika z jego zeznań w prokuraturze, zrobił to we własnej obronie. Nie wiedział, że na miejscu pojawił się też policjant – „tajniak”, bez munduru. Gaz poleciał również w jego stronę.

Potwierdziła to nam prokuratura. - Z wyjaśnień podejrzanego wynika, że nie wiedział, że ma do czynienia z funkcjonariuszem policji. Powołuje się na okoliczności związane z obroną konieczną. Będzie to podlegało ocenie przez sąd – tłumaczy prokurator. Mówiąc inaczej, sąd - jeśli będzie akt oskarżenia - zdecyduje, czy mężczyzna użył gazu by się bronić czy też nie.

Mimo tych wyjaśnień prokurator postawił mężczyźnie zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza, zagrożony karą do 10 lat więzienia. Zarzut o wiele poważniejszy od tych, które usłyszeli przedstawiciele środowisk narodowych, którzy blokowali Marsz Równości i go zakłócali. Trzydzieści zatrzymanych osób ma odpowiedzieć jedynie za stawianie oporu, utrudnianie policyjnych czynności czy udział w nielegalnym zgromadzeniu. Dostały jedynie dozory policji.
Jedynie dwoje przeciwników marszu ma poważniejsze zarzuty, m.in. posiadania własnoręcznie przygotowanych materiałów wybuchowych, które mogły zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób. Ale i tu zagrożenie karą jest niższe niż w przypadku uczestnika marszu - aresztowanemu małżeństwu grozi do 8 lat więzienia.

Sąd nie zgodził się na areszt

Pan Wojciech, mimo poważnego zarzutu z prokuratury, będzie odpowiadał z wolnej stopy. Sąd nie zgodził się na areszt - zastosowano jedynie policyjny dozór.

Zarzut usłyszał też kolega Wojtka, fotoreporter, który z nami rozmawiał. Odpowiada za to, że przemocą miał utrudniać działania policjantom. – Oczywiście nie zgadzam się z tym zarzutem, ponieważ zostałem znienacka zaatakowany przez tego policjanta, powalony na ziemię, byłem kompletnie zdezorientowany; byłem przekonany, że od tyłu atakują mnie ci kibole. Cała ta sytuacja to dla mnie konsternacja. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że w tym państwie w każdej chwili może być zatrzymany, pod jakimkolwiek pretekstem, można mu przypisać jakiekolwiek zarzuty i przetrzymywać 48 godzin – opowiada fotoreporter.

Marsz Równości w Lublinie przeszedł przez miasto w minioną sobotę. Wzięło w nim udział ponad 1500 osób. Było o wiele spokojniej niż przed rokiem, choć nie obyło się bez agresji ze strony środowisk narodowo – patriotycznych, które próbowały blokować przemarsz. Policja im to skutecznie uniemożliwiła.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (16)
Prokuratura chciała aresztować uczestnika Marszu Równości. On mówi, że się bronił
Zaloguj się
  • Jan Winnicki

    Oceniono 16 razy 12

    Typowe sku...syństwo kulsonów. Psia banda bardzo stara się, żeby społeczeństwo miało o nich jak najgorszą opinię.

  • to-pu

    Oceniono 9 razy 9

    Dwóch osobników w rurkach zaatakowało kilkunastu spokojnie idących kibiców Motoru Lublin. Kiedy policjant pospieszył na pomoc bitym kibicom, został zaatakowany gazem łzawiącym. Tak, to brzmi wiarygodnie.

  • j_p_salomonczyk

    Oceniono 6 razy 6

    Zapewne sytuacja wyglądała tak, że "stróż prawa" (Mam przekonanie graniczące z pewnością, że cudzysłów jest jak najbardziej na miejscu!) napadł razem z kolesiami z wiadomej ferajny z ideologicznie jednej z nim parafii na demonstrantów a gdy dostał w samoobronie gazem to sobie przypomniał, że jest policjantem (Wiadomo kim są policjanci - czego dowodem sprawa Igora Stachowiaka). Oczywiście nie zniżył się do przedstawienia się czy wylegitymowania. Prokurator jak się okazuje też jest z tego środowiska potocznie nazywanego "na pewno prawdziwymi Polakami" (Cudzysłów zamierzony!) i swoje posłannictwo widzi w tępieniu, któregoś tam sortu czy innych takich niegodnych nazywać się "Na pewno prawdziwymi Polakami" czy innymi skrótowo określanych "prawakami".
    Wniosek z tego prokuratorskiego żądania: "Obywatelu gdy napadną cię na ulicy oprychy to nie broń się bo zostaniesz oskarżony o czynną napaść na policjantów."

  • Zygfryd Mamut

    Oceniono 8 razy 4

    Żałosny kraj.
    10 lat możliwego więzienia i 3 miesięczny areszt za to, że człowiek w samoobronie użył środki przymusu bezpośredniego.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 7 razy 1

    Nie wiedział, że to policjant?
    Agresywny, nienawidzi tęczy, a do tego jest po godzinach pracy....Przecież to może być policjant policjant!
    Powiadają, że to tajniak.
    To skąd te zarzuty?
    Gdyby Jarosław przebrał się za transwestytę i skopali by go narodowcy, to pewnie bym nie uwierzył, że nie rozpoznali jego gęby. O drugą taką trudno w Polsce.
    Ale, że w przebierańcu ktoś nie rozpoznał nieznajomego policjanta....

  • tomaszkitlinski

    Oceniono 2 razy -2

    Do tej pory pani red. Anna Gmiterek-Zabłocka promowała dobro na Lubelszczyźnie. Niestety ten artykuł jątrzy; proszę nie dawać mu wiary. Prawda zwycięży! Z wyrazami szacunku, Tomasz Kitliński

  • melanocetus głębinowy

    Oceniono 4 razy -2

    " Jestemmm niewinnyyyy, takie wielkie pały mieliiii, za długie jak dla mnie wiec się broniłemmmm- nawet różowych kajdanek mi nie pokazał aby mnie zachęcić brutallll.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 8 razy -2

    Fasadowsc peerelowskich elit wlasni nabiera soczystych barw w pamietniku Mlynarskiej. Rowniez nabiera nowych barw kampania nie swiruj idz na wybry kojarzonych z postpeerelem i postpeerelowskim swiatkiem. Rowniez mozna zrozumec dlaczego ludzie kojarzeni z elitami tak latwo ulegaly od lat kolejnym wcieleniom partiom wywodzacym sie z UW. Moozna poznac mechanizm manipulacji i latwosci ulegania srodowiskowej grypserze. Uleglosc wobec zla to chyba wlasciwe slowo oddajace charakter tegoo zjawiska.

    Nasza rodzina zaliczała się do grona wybitnie uprzywilejowanych, znajdujących się na samym szczycie polskiej intelektualnej i kulturalnej "piramidy dziobania”. Nawet w największym kryzysie nie brakowało nam dobrego jedzenia, pieniędzy, ani dostępu do leczenia (wśród przyjaciół rodziny było i jest wielu wybitnych lekarzy wszelkich specjalności). Mieszkaliśmy w pięknej, choć nieco zabałaganionej, przedwojennej willi na starym Mokotowie - w jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic Warszawy.

    Chyba nie przesadzę stawiając roboczą tezę, że skoro w moim "oświeconym”, super inteligenckim, oczytanym i światowym środowisku, krzywdzone dziecko było pozostawione samemu sobie, maluchy z domów nie cieszących się przywilejami, jeszcze mniej mogły liczyć na jakąkolwiek pomoc w obliczu przemocy, albo seksualnego wykorzystywania.
    Jeżeli chodzi o mnie, to z dzieciństwa wyszłam poobijana, schorowana i potwornie nieszczęśliwa. Bez umiejętności nawiązywania zdrowych więzi, bez wiedzy o tym jak się bronić przed manipulacją i agresją. Wyszłam dzieciństwa z nawracającą depresją i PTSD.
    "Mój tata to wariat? Świr? Jest w psychiatryku?” pytałam w kółko samą siebie i czułam jak paląca lawa wstydu zastyga w każdej komórce mojego ciała.
    Kiedy chodziliśmy jak zombie po kolejnym pobiciu, zamiast przynajmniej nam wyjaśnić, że tata jest bardzo chory i niczym nie zasłużyliśmy sobie na takie traktowanie, woleli nam wmawiać, że tylko nam się "wydaje”.

    Nikt nie pomyślał, by, przynajmniej na czas nawrotów zabierać dzieci z tego piekła. Nikt nam nie pomógł. Żaden z bywających u nas na co dzień wybitnych intelektualistów, pisarzy, artystów, k...a, żaden z tych wielkich światowej sławy mądrali, którzy wtedy bywali u nas w domu, nie walnął pięścią w stół i nie powiedział naszej matce do słuchu, że jej dzieci nie mogą żyć pod jednym dachem z chorym psychicznie człowiekiem, który stwarza dla nich śmiertelne zagrożenie.
    Przez lata marzyłyśmy by tata przestać być świętą krową, przed którą wszyscy ukrywają konsekwencje tego co wyczynia. Musi zacząć się bać!

  • dlepa

    Oceniono 6 razy -2

    Ciepły Wojciech powinien dostać taka sama karę jak osoba heteroseksualna za napaść na policjanta. W końcu równość musi być.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX