Codzienność polskich szpitali. "Oddziały jeszcze funkcjonują, bo lekarze pracują po 200-300 godzin w miesiącu"

- Chcielibyśmy wpłynąć na sposób myślenia lekarzy. Dzisiaj dominującym podejściem jest to, że jeżeli ja nie przyjdę do pracy 50-70 godzin w tygodniu, to mój oddział trzeba będzie zamknąć, a pacjenci zostaną bez opieki - mówił w TOK FM Piotr Pisula, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Brak lekarzy to codzienność polskiej służby zdrowia. Jak mówił w TOK FM Piotr Pisula, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, "zderzamy się z ogromnym problemem braków kadrowych". - Szpitale są niedofinansowane, a jednocześnie muszą zaproponować coś lekarzom czy innym przedstawicielom zawodów medycznych, aby ludzie chcieli tam pracować - powiedział rozmówca Macieja Głogowskiego, przypominając sytuację z Zakopanego, gdzie ze szpitala zwolnił się cały zespół lekarzy z ginekologii. I oddział trzeba było zamknąć. 

Jak podkreślił, często zdarza się tak, że informacje dotyczące zamykania oddziałów z powodu remontów naprawdę oznaczają, że nie ma tam kto pracować. - To, że oddziały jeszcze funkcjonują, wiąże się z tym, że lekarze pracują po 200-300 godzin w miesiącu. To są właściwie dwa etaty - podkreślił Pisula. I przypomniał, że w związku z taką sytuacją związek rezydentów ogłosił akcję "Zdrowa Praca". Inicjatywa ma sygnalizować rządzącym ryzyko protestu lekarzy, bo rząd nie wywiązuje się z porozumienia, jakie podpisał w 2018 roku z rezydentami minister Łukasz Szumowski. Ale akcja ma też pokazać samym lekarzom, jak niebezpieczne jest to, że tak dużo pracują.  - Chcielibyśmy wpłynąć trochę na sposób myślenia lekarzy. Dzisiaj dominującym podejściem jest to, że jeżeli ja nie przyjdę do pracy 50-70 godzin w tygodniu, to mój oddział trzeba będzie zamknąć, a pacjenci zostaną bez opieki. To jest dylemat etyczny, lekarz z jednej strony bardzo chce pomagać pacjentom, ale przez to nie dba o swoje zdrowie, o swoją rodzinę - wyjaśniał gość TOK FM i przypomniał o sytuacjach w polskich szpitalach, kiedy lekarze umierali na dyżurach, ponieważ drugą-trzecią dobę byli w pracy. 

"Zmęczony lekarz dziś ratuje system przed totalną zapaścią"

Prowadzący program Maciej Głogowski, pytał, czy lekarze i personel medyczny rzeczywiście, będąc w pracy, nie śpią dłużej niż 24 godziny. - Oczywiście, że tak. I oczywiście, że leczą wówczas ludzi. Właśnie dlatego, że jeśli oni nie przyjdą do pracy, to nie będzie nikogo - wyjaśniał Pisula. 

- Zmęczony lekarz ratuje ten system przed totalną zapaścią. Nie powinniśmy się zastanawiać nad tym, czy zmęczony lekarz jest lepszy niż brak lekarza, tylko co zrobić, żebyśmy mieli wypoczętych lekarzy. Razem ze swoim środowiskiem staram się wskazywać kierunki, w jakich powinniśmy pójść - podkreślił gość TOK FM. 

Podkreślił, że lekarzom nie chodzi tylko o wyższe płace i lepsze warunki pracy. Alarmują też np. w sprawie warunków szkolenia specjalizacyjnego młodych lekarzy. Przykładem może być endokrynologia - na cały kraj, 16 województw było w tym roku jedynie 14 miejsc z tej specjalizacji. - To bardzo mało - przyznał szef Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Jego zdaniem konieczna jest więc też zmiana organizacji leczenia w Polsce. - Młodzi onkolodzy kończą studia pełni wiedzy o tym, jak leczyć pacjentów, ale mają problem, aby robić to w praktyce, ponieważ na przykład okazuje się, że NFZ nie refunduje najnowszych terapii. Nie ma pieniędzy i dlatego głównym naszym postulatem jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia - podkreślił. 

Rozmowy posłuchasz też na telefonie w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Skomentuj:
Porozumienie Rezydentó OZZL: Oddziały jeszcze funkcjonują, bo lekarze pracują po 200-300 godzin w miesiącu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX