"Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem". Małego żubra odrzuciła matka, teraz opiekunowie karmią go z butelki i... wiadra

Mały żubrzyk ma pięć tygodni. Opiekują się nim ludzie, bo matka go odrzuciła. - Albo miała ciężki poród i jej się ten mały nie spodobał, albo nie miała w ogóle mleka, pokarmu - mówi weterynarz Mieczysław Hławiczka. Przyznaje, że nigdy wcześniej nie spotkał się z podobnym przypadkiem.

Mały żubr mieszka w Pokazowej Zagrodzie Żubrów w Pszczynie. Jest odizolowany od innych zwierząt, ale nie jest sam - towarzyszy mu owieczka. Cielakiem opiekują się Róża Gruszka i weterynarz Mieczysław Hławiczka, bo po urodzeniu został odrzucony przez matkę. 

Opieka nad żubrzykiem to duża odpowiedzialność, mały karmiony jest co trzy godziny. Jak mówi Róża Gruszka, za każdym razem wypija litr mleka. Jak się karmi takiego zwierzaka? - Technika karmienia jest prosta, jak u małych dzieci - karmimy butelką. Ale jest jedna różnica, że potem karmimy z wiaderka - dodaje. 

Mieczysław Hławiczka wspomina, że po urodzeniu matka w ogóle nie karmiła cielaka. - Nie wiadomo, jaka była tego przyczyna. Albo miała ciężki poród i jej się ten mały nie spodobał, albo nie miała w ogóle mleka, pokarmu. Opiekuję się żubrami prawie 50 lat i pierwszy raz  \z takim przypadkiem się spotkałem - podkreśla weterynarz.

Mały żubr nie ma jeszcze imienia. Zostanie ono wyłonione w konkursie, który potrwa do połowy grudnia.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny