Samo pierwszeństwo nie uratuje pieszych? "Musimy się szanować i współpracować"

Zawsze znajdzie się 1 procent uczestników ruchu drogowego, którzy nie będą przestrzegali przepisów. Sami piesi powinni zadbać o swoje bezpieczeństwo - przekonywał w TOK FM Janusz Popiela ze Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych.

Od początku 2019 roku do 1 grudnia na przejściach dla pieszych doszło do prawie trzech tysięcy wypadków, w których zginęło 190 osób - poinformował w poniedziałek PAP podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. O poprawie bezpieczeństwa pieszych w ruchu drogowym mówił też w swoim expose niedawno premier Mateusz Morawiecki.

Według Janusza Popiela ze Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych żadna zmiana przepisów całkowicie nie poprawi sytuacji. - Bo zawsze znajdzie się jeden procent uczestników ruchu, który nie będzie ich przestrzegał. Sami piesi powinni zadbać o swoje bezpieczeństwo. Popatrzą w lewo, w prawo i potem znów w lewo. Prawidłowo ocenią sytuacją, dadzą kierowcy czas na podjęcie decyzji choćby o zatrzymaniu. To wtedy bezpiecznie przejdą przez przejście – mówił Popiel.

Z kolei Krzysztof Woźniak, autor audycji "Skołowani" i "Zmotoryzowani" w Radio TOK FM, podkreślał, że poprawa bezpieczeństwa pieszych powinna opierać się na trzech filarach. - Przepisy i ich egzekwowanie, poprawa infrastruktury i edukacja – wymienił Woźniak. Zdradził też, jak może wyglądać "idealna" wizja poprawy bezpieczeństwa pieszych. - Prawo trzeba zmienić. Kierowca, gdy zbliża się do przejścia powinien zachować szczególną ostrożność i ustąpić pieszemu na przejściu lub wchodzącemu na nie. I sam pieszy też powinien być ostrożny – ocenił dziennikarz TOK FM.

Jego zdaniem w całej dyskusji o poprawie bezpieczeństwa pieszych niepotrzebnie wprowadza się termin "bezwzględnego pierwszeństwa". - Żaden uczestnik ruchu drogowego takiego nie ma. To nie istnieje, prawo na to nie pozwala. Przy zmianach o których mówiłem wcześniej potrzebne jest długie vacatio legis, nawet 2 lata, w czasie których prowadzimy zakrojoną na szeroką skalę akcję edukacyjną. Pieniądze powinny iść na poprawę infrastruktury wokół przejść dla pieszych. Skoro premier o tym mówił w expose to w końcu mamy podstawę, żeby wymagać od rządu działań – podkreślał Krzysztof Woźniak.

Dodał też, że podobają mu się rozwiązania skandynawskie. - Tam do tematu podeszli holistycznie. Przed przejściami dla pieszych droga jest zwężona po obu stronach tak, że nie można się wyminąć. Jeden kierowca się zatrzymuje, drugi jedzie. Naprzemiennie. Plus ograniczenie prędkości – mówił Woźniak.

Z kolei zdaniem Popiela, edukacja może wpłynąć na to, że uczestnicy ruchu drogowego będą się lepiej rozumieć. - Musimy współpracować i zacząć się wszyscy szanować. Nie może być grup wyłączonych z przepisów ruchu - przekonywał gość TOK FM.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie: 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (153)
Samo pierwszeństwo nie uratuje pieszych? "Musimy się szanować i współpracować"
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 30 razy 12

    Bezwzględne pierwszeństwo nie pomoże martwemu pieszemu. Nie da mu też satysfakcji, jeżeli będzie kaleką na wózku inwalidzkim. Pieszy musi mieć świadomość, że każde auto będzie od niego silniejsze. I musi trzymać się zasady ograniczonego zaufania. Wmawianie ludzkości, że MU SIĘ NALEŻY będzie przyczyną wielu wypadków, nie zawsze z winy kierowcy. Od maleńkości uczyć, że przy przechodzeniu przez ulicę należy zachować daleko posuniętą ostrożność, wyjąć nos ze smartfona, rozejrzeć się i upewnić, że przejście bezpieczne. Kierowca też człowiek, może dostać zawału, mogą mu hamulce odmówić posłuszeństwa, może wpaść w poślizg....

  • obserwator_86

    Oceniono 21 razy 7

    "Trochę" już po tym świecie chodzę i nigdy nie miałem problemu z pokonaniem jezdni korzystając z przejścia dla pieszych. Nigdy też nie byłem nawet bliski tego, aby auto było w stanie mnie potrącić. Wystarczy trzeźwy umysł, zachowanie marginesu bezpieczeństwa (np. utrata przyczepności auta, słabe hamulce, zasłabnięcie kierowcy itd.) i jest ok. Tyle, że ja nie czuję irytacji czy żalu, gdy przyjdzie mi 10 sekund poczekać zanim wejdę na pasy. Bardziej irytuje mnie, gdy zbliżam się celowo powolnym krokiem do przejścia, z oddali nadciąga auto i zaczyna lekko zwalniać - nie na tyle, abym był pewien, że robi to dlatego, że mnie zauważył, więc nie będę oddawał swojego życia w ręce nieznajomej mi osoby = nie wchodzę. Czasem okazuje się, że kierowca jak jechał, tak i przez pasy przejechał, innym razem się zatrzymuje. Koniec końców w obu przypadkach czekam dłużej niż czekałbym, gdyby przejechał swoją normalną prędkością.

    Rozsądny pieszy to ten, który chce pokonać jezdnię możliwie szybko i w 100% bezpiecznie. Ten, który za wszelką cenę chce zrobić to natychmiast po zbliżeniu się do zebry, to psychopata i samobójca. Mamy oczywiście jeszcze jednostki, które zwyczajnie nie zniosą, że ktoś ma przejechać przed nimi, bo przecież w ich własnej megalomanii oczywistym jest, że każdy powinien potraktować ich wyjątkowo.

    Co do edukacji pieszych - przydałyby się spoty telewizyjne z informacjami nt obowiązujących przepisów i przykładowymi filmikami. Np. jak wygląda wtargnięcie na pasy czy też wyjaśniające, że pasy przecięte wysepką oddzielającą pasy ruchu w przeciwnych kierunkach, to dwa osobne przejścia dla pieszych, więc fakt, że maszerujemy jednym mając już pierwszeństwo nie sprawia, że mamy je cały czas po przekroczeniu "wyspy".

    Dobrym rozwiązaniem byłyby również filmiki z "oczu kierowcy" - po zmroku, w deszczowy dzień, przy dziesiątkach miejskich świateł i reklam. Takie uświadomienie tępego buca, że mimo najlepszych chęci i niewielkiej prędkości jest możliwość, że kierowca nie jest sową i zwyczajnie w nas przyładuje nawet jadąc 30km/h jeśli wyjdziemy mu nagle na pasy z miejsca nieoświetlonego.

  • gladi3

    Oceniono 16 razy 4

    czyli czlowiek w kapturze z smartfonem w reku idzie na oslep na ulice bo ja mam myslec za niego?

  • kor102

    Oceniono 3 razy 3

    Najsztub jechał 15 na godzinę, a jak jemu 77 letnia kobieta wbiegła na pasy, to nie miał szans.
    Nie wiemy czy umiał jeździć, bo nie miał prawa jazdy, nie wiemy czy miał sprawny samochód, bo nie nie miał aktualnych badań technicznych, ale wiemy że był niewinny, bo nie znamy prędkości z jaka poruszał się pieszy.

  • von_rosen

    Oceniono 9 razy 3

    Ludzie - jesteście wschodnią barbarią. Na zachodzie Europy, podobnie jak na jej północy, ludzie dawno nauczyli się koegzystować. We Francji, Szwajcarii, Norwegii - nawet jak się zagapię i wejdę na czerwone to kierowcy z uśmiechem mnie przepuszczą. Dlaczego? Bo nie są dziczą ledwo od pługa oderwaną - dla nich pieszy to taki sam człowiek jak oni. Poza tym - w mieście jeździ się maksymalnie 50 km/h! Słyszycie? 50km/h! Za 2-3 km więcej w Niemczech jest 50 euro kary. Dzicz...

  • student_zebrak

    Oceniono 5 razy 3

    Nic sie nie zmieni dopoki piesi nie beda miec bezwzglednego pierwszenstwa. Dwa - wyjatkiem powinno byc oznakowane przekjscie bez swiatel. Kazde powinno byc aktywowane przez pieszego, jesli tego nie zrobi, to traci cykl. Dla usprawnienia plynnosci pojazdow, aktywowac mozna w okreslonych odstepach czasu, ponadto petle indukcyjne pod jezdnia rozpoznaja natezenie ruchu i odpowiednio zmieniaja cykl. Przejscia bez sygnalizacji powinny beyc rzesiscie oswietlone oraz posiadac swiatla ostrzegawcze - zolte LED mrugajace wzdluz jezdni. Przed przejscie powinny byc na jezdni wymalowane linie zygzakowate, zeby kierowca nie "przeoczyl" obszaru przejscia. W okolicy (bezposredniej) szkol ograniczenie do 40 kmh bez wzgledu na rodzaj drogi, ograniczenie w godzinach rozpoczecia i zakonczeia nauki. W miare mozliwosci skrzyzowania i przejscia dla pieszych powinny miec monitoring, co ustatkuje wszystkich uzytkownikow jezdni. Zdecydowane podwyzszenie kar takze pomoze. Mozna sie zastanowic na karami dla osob przekraczajacych jezdnie bez oderwania wzroku od smarka.
    Zaddne vacatio legis 3 letnie nie jest potrzebne.

  • 111slavo

    Oceniono 9 razy 3

    Bzdura. Mieszkałem 13 lat w UK gdzie pieszy ma pierszeństwo od zarania dziejow i spedzajac kilkanascie godzin dziennie na ulicach Londynu za fajera nigdy nie widzialem wypadku z udzialem pieszego. Mało tego, ludziska przechodza kiedy chca i kierowcy zawsze ich przepuszczaja bo sa na to przygotowani poniewaz tez sa pieszymi jak tylko wysiada z samochodu. Reasumujac w Pl wszystko jest jak w Rosji: z drogi śledzie po panisko jedzie...

  • jasz1

    Oceniono 3 razy 3

    Dawno temu, gdy po ulicach jezdzily głównie Stary i Syrenki, miezkał w miasteczku Mietek. Mietak nie mial wszystkich klepek, ale jak przechodzil przez ulice, a robil to rzadko na pasach, to nie bylo sily, aby ktos mu nie ustapil, albo go przejechal, gdyz Mietek zaczynał energicznie machac wyprostowaną w łokciu reką w gore i w dół, czego zaden kierowca nie byl w stanie zignorowac.
    Ja rowniez dzis czasami tak robie, gdy widze samochod, wobec ktorego nie jestem pewien, czy sie zatrzyma przed przejsciem, aby mnie przepuscic (niewykluczone, ze rowniez nie mam wszystkich klepek, ale samochody zawsze sie zatrzymują-jak na razie :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX