W Nowym Jorku będzie strefa płatnego wjazdu. "My w Polsce boimy się mocno takich rzeczy"

Nowy Jork dołącza do miast, które każą płacić kierowcom samochodów za wjazd. Rozwiązanie ma dotyczyć części miasta. Czy w Polsce tego typu rozwiązanie będzie wdrażane?

W Nowym Jorku na dolnym Manhattanie powstanie strefa płatnego wjazdu, zdecydowali radni. To kolejne miasta na świecie po Londynie, Mediolanie i Singapurze, które wprowadza takie rozwiązanie. Strefa nie ruszy szybko. Do końca przyszłego roku urzędnicy mają podjąć pozostałe decyzje, m.in. ustalić wysokość stawek za wjazd. Najprawdopodobniej opłata dla samochodu wjeżdżającego do części Manhattanu na południe od 60th Street wyniesie 11,5 dol., dla ciężarówki – 25 dol.

- Będzie drogo. Przewiduje się, że mieszkańcy będą mieli pewne ulgi, np. podatkowe, dotyczyłoby tylko tych, którzy zarabiają mniej niż 60 tysięcy rocznie. To nie będzie coś zupełnie nowego. Już dziś płaci się za wjazd, jeśli korzysta się z pewnych mostów i tuneli. Jest też opłata nałożona na taksówki i przewozy osobowe, zawarta w rachunku, który płaci klient - mówi Jakub Dybalski z portalu transportpubliczny.pl.

Samochody poruszają się teraz 7-8 km na godzinę

Jaki jest cel nowego rozwiązania? - Strefy płatnego wjazdu, to jest rozwiązanie, które wprowadza się po to, żeby ograniczyć liczbę poruszających się po mieście samochodów, ograniczamy korki. Drugi rodzaj stref - ekologiczne - zabraniamy niektórym samochodom wjazdu na pewien obszar, np. tym które nie spełniają norm dotyczących spalin - wyjaśnia ekspert. 

Na Manhattanie jednym z celów jest ograniczenie korków. - W Nowym Jorku liczą, że ruch miejski przyspieszy, bo ocenia się, że samochody poruszają się tam średnio 7-8 km na godz. A druga rzecz jest taka, że wpływy z tej strefy, szacowane na miliard dolarów rocznie, zostaną przeznaczone na transport publiczny, przede wszystkim na metro. To się bardzo Nowojorczykom podoba, bo jakość metra pozostawia wiele do życzenia: jeżdżą stare pociągi,  stacje są niedostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, osób z wózkami dziecięcymi - wylicza gość Agaty Kowalskiej.

Nowoczesne miasto ma dbać o możliwości

Dziennikarka zwróciła uwagę na to, że zwykle - przy rozważaniu wprowadzenia opłat za wjazd - równolegle wprowadza się inne ograniczenia dla kierowców, np. likwiduje się miejsca parkingowe, zwęża jezdnie. - W moim przekonaniu nowoczesne miasto i nowocześni zarządcy mają za zadanie nie tyle ułatwiać życie kierowcom, pasażerom, czy rowerzystom. Ale mają organizować możliwości transportowe, niezależnie od tego, czy ktoś wybierze samochód, metro czy rower. Jeśli poruszanie się samochodem jest niemożliwe, to trzeba coś z tym zrobić i można też skłonić część osób, żeby przesiadły się do transportu publicznego - podkreśla Dybalski.

Agata Kowalska dopytywała, jaka nauka dla polskich miast płynie z decyzji radnych Nowego Jorku.  - Chciałbym, żeby przestano się bać (takich rozwiązań). A my się boimy mocno. Warto pamiętać, że w niewielu miejscach na świecie tego rodzaju strefy były próbowane, bo to duża zmiana. Ale tam, gdzie były wprowadzane, to się udało. Np. Londyn nie chce się z tego rozwiązania wycofać - podsumował ekspert. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
W Nowym Jorku będzie strefa płatnego wjazdu. "Żeby przyspieszył ruch miejski"
Zaloguj się
  • pn-ski

    0

    W Sztokholmie wprowadzono opłaty za przejazd przez miasto, "by zmniejszyć ruch w mieście i poprawić jakosc powietrza".
    Kto chciał się tylko przedostać z północnej części miasta do południowej (lub odwrotnie) i nie płacić, mógł jechać dookoła miasta istniejącą polową obwodnicy.
    Ale po paru latach zaczęto pobierać opłaty również za ten objazd. Ruch wrócił wiec do stanu poprzedniego i wali przez miasto, czyli nic nie zrobiono (zamierzonego celu nie osiągnięto) a kasa leci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX