Bruksela. Niemka Ursula von der Leyen kandydatką na szefa Komisji Europejskiej

Niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen kandydatką na szefową Komisji Europejskiej - ogłosił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Konsensus osiągnięto po 30 godzinach negocjacji.

Spotkanie w Brukseli zwołano właśnie po to, by ustalić nazwiska nowych szefów unijnych instytucji. Ale w czasie trwających wiele godzin rozmów porozumienia wciąż nie udawało się osiągnąć. Spotkania dwustronne trwały całą noc z niedzieli na poniedziałek oraz w ciągu dnia. Na rozstrzygnięcie czekano do wtorkowego wczesnego wieczoru. 

Czytaj także: Obrady unijnego szczytu zawieszone. Bez porozumienia ws. nowych władz UE. "Donald Tusk ma w zanadrzu broń atomową"

W poniedziałek nieoficjalnie mówiło się, że rozważane jest głosowanie w sprawie kandydatury Fransa Timmermansa. Przeciwne Holendrowi były na przykład Włochy, ale po kilkunastu godzinach obrad premier Giuseppe Conte w poniedziałek rano zapewniał, że postawa Rzymu zawsze była otwarta. Nieprzejednana była natomiast postawa Polski i Węgier - te dwa kraje najostrzej protestowały przeciwko Timmermansowi. Gdyby doszło do wariantu głosowania, potrzebna byłaby zgoda 21 krajów - mniejszość blokująca wynosiłaby więc 8 krajów. Jednak kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła, że złą sytuacją byłby wybór na stanowisko szefa KE kogoś, kto nie ma mandatu krajów reprezentujących tak wielką liczbę Europejczyków. 

Czytaj także: "Taka dyplomacja, jacy jej mocodawcy". Szostkiewicz o Polsce, która blokuje wybór Timmermansa, a nie ma "asa zdolnego ubiegać się o najwyższe urzędy w UE"

Dla kogo unijne stanowiska?

We wtorek jednak pojawiły się inne propozycje. Zestaw, co do którego miało pojawić się wstępne, nieformalne jeszcze, porozumienie, przewidywałby, że Komisję Europejską obejmie niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen (EPL), Radę Europejską premier Belgii Charles Michel (liberał), a stanowisko szefa unijnej dyplomacji Hiszpan Josep Borrell (S&D). I te nazwiska się potwierdziły. Pojawiło się również nazwisko Christine Lagarde, która ma stanąć na czele Europejskiego Banku Centralnego. We wcześniejszych ustaleniach dotyczących podziału stanowisk pojawiała się również kandydatura Bułgara Sergeja Staniszewa (S&D), który miałby być przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Ursula von der Leyen kandydatką na szefową KE

Jeszcze przed oficjalnym rozstrzygnięciem dyplomaci przyznawali nieoficjalnie, że wybór Ursuli von der Leyen to dla Polski rozwiązanie dobre, wręcz jedno z lepszych. Za zaletę takiego rozstrzygnięcia uznali to, że stanowisko szefa Komisji otrzymają Niemcy i wezmą na siebie odpowiedzialność za jej prace. A nie dojdzie do wyboru kandydata z innego kraju, popieranego przez Berlin

Polsce w Ursuli von der Leyen podoba się między innymi jej twarde stanowisko wobec Rosji, co dobrze zwiastuje w polityce bezpieczeństwa i obronności nowej Komisji. W Brukseli mówiło się też, że Polska jest zadowolona z kandydatury Charlesa Michela na szefa Rady Europejskiej. Michel uznawany jest bowiem za polityka "mało agresywnego".

Co teraz?

Zgodnie z Traktatem Unii Europejskiej, Rada Europejska przedstawi teraz swoją kandydatkę Parlamentowi Europejskiemu. Szef KE jest bowiem wybieramy przez PE większością głosów członków wchodzących w jego skład. Jeżeli nie uzyska on większości, Rada Europejska przedstawia w terminie miesiąca nowego kandydata, który jest wybierany przez Parlament Europejski zgodnie z tą samą procedurą.

Jeśli chodzi zaś o stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej - Charles Michel powinien objąć je 1 grudnia 2019 roku - wtedy też skończy się czas Donalda Tuska na tym stanowisku. Szef Rady Europejskiej jest wybierany na kadencję, która trwa 2,5 roku i raz może być przedłużona.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (6)
Bruksela. Niemka Ursula von der Leyen kandydatką na szefa Komisji Europejskiej
Zaloguj się
  • iskander36

    Oceniono 4 razy -2

    Wystąpienie Kłamcy- Pinokia na konferencji przypomina stare przysłowie "Przykleił się gowin do statku i mówi: – Płyniemy!". Taką moc sprawczą miała grupa Wyszechradzka na wybór szefa Komisji, jak na wysłanie przez Muska samochodu na orbitę Marsa. Zaważyła przede wszystkim kłótnia i niechęć w partii Ludowej do wybrania przedstawiciela Socjalistów na szefa. I tyle. W tym wypadku, dodatkowo jest to "Pyrrusowa porażka" (To nie błąd - tak samo jak pisowskie "poniesienie zwycięstwa"), bo Timmermans będzie dalej Wiceszefem i dalej będzie dociskać rządy Cebulandii, Węgier (stowarzyzonych z Rosją) i "złodziejówka " Babisza. Tyle jest prawdy w tym co bełkoce Morawiecki na ten temat ile w jego tłumaczeniach na temat działeczki pod Wrocławiem. To tylko świadczy o jego stosunku do swoich wyborców. Można ich śmiało pukac zardzewiałym pilnikiem, a oni i tak tego nie zauważą. I bardzo im dobrze. CHWDP-isowi

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX