Lider laburzystów w PE: drugie referendum ws. brexitu jest zasadne

Czy Ursula von der Leyen słusznie dopuszcza możliwość przełożenia terminu brexitu? M.in. tę kwestię porusza Maciej Zakrocki w rozmowie z szefem delegacji laburzystów w Parlamencie Europejskim, Richardem Corbettem.

Maciej Zakrocki: Dwaj politycy Jeremy Hunt i Boris Johnson walczą o funkcję premiera. Co pan sądzi o tej walce szczególnie w kontekście brexitu.

Richard Corbett: Cóż, starają się rywalizować ze sobą w ramach partii konserwatywnej, prześcigając się, który z nich jest bardziej skrajny. Pamiętajmy, że to sami politycy partii torysów będą głosowali w tej sprawie, tylko sami członkowie mają prawo głosu. To jakieś 100- ileś tysięcy osób, czyli bardzo niewielki segment brytyjskiego społeczeństwa. Większość z tych osób - to tak na marginesie - ludzie starsi i eurosceptyczni, nie reprezentujący zupełnie naszego społeczeństwa.

Ale wracam do sprawy brexitu. Całkiem niedawno laburzyści ogłosili,  że popierają pomysł drugiego referendum. Tylko czy pana zdaniem to jest politycznie możliwe?

- Każda partia opozycyjna w Izbie Gmin jest za tym, by było drugie referendum. Laburzyści, liberałowie, Szkocka Partia Narodowa, Walijska, Zieloni. Naprawdę wszyscy. Ale także kilku posłów partii konserwatywnej! Więc to jest możliwe, że odbędzie się drugie referendum, które jest zasadne, ponieważ brexit okazuje się być czymś całkowicie innym, niż obiecali ludziom zwolennicy wyjścia w czasie kampanii referendalnej 3 lata temu. Mówili, że to będzie proste, tymczasem okazuje się nieco skomplikowane, obiecywali, że dzięki brexitowi zaoszczędzimy wiele pieniędzy na nasz system zdrowotny, a wychodzi teraz, że i tak Brytyjczycy dalej będą płacić miliardy. Miał być dobry dla naszej gospodarki, tymczasem tracimy tysiące miejsc pracy, bo wiele firm przenosi się na kontynent.

Ale jak mógłby pan wyjaśnić zwykłym ludziom możliwość  organizacji referendum, ponieważ zależy to od partii rządzącej!

- Partia rządząca nie ma większości w Izbie Gmin. Nawet Demokratyczna Partia Unionistyczna z Irlandii Północnej, która ich partnersko wspiera, daje torysom większość trzech głosów! A ponieważ jest kilku posłów konserwatywnych, którzy nie zgadzają się na wyjście z Unii bez porozumienia, a takiej umowy, która byłaby na stole i byłaby do zaakceptowania przez Parlament, nie ma teraz w ogóle, więc coś trzeba przedsięwziąć. 

Czy może pan potwierdzić, oczywiście wiem, że to było oficjalnie powiedziane, ale czy może pan potwierdzić, że tym razem Partia Pracy będzie cała głosować za zostaniem w Unii Europejskiej?

- Wezwaliśmy do przeprowadzenia drugiego referendum przypominając, jak brexit ma wyglądać wg umowy Theresy May, że Boris Johnson chce wyjścia bez umowy, ale że możemy też w Unii zostać. I my będziemy prowadzić kampanię na rzecz pozostania.  

To teraz o sprawach stricte unijnych. Wiemy, że głosowanie za kandydaturą Ursuli von der Leyen było tajne, ale czy może pan powiedzieć jak brytyjscy posłowie, przynajmniej pana koledzy laburzyści, głosowali?

- Byliśmy raczej przekonani do tej kandydatury i ostatecznie głosowaliśmy na panią von der Leyen, po tym jak podczas wystąpienia przedstawiła ważne dla naszej grupy zobowiązania. Oczywiście ona teraz musi złożyć całą komisję z kandydatów przedstawionych przez rządy i wrócić do nas na głosowanie nad całą Komisją w październiku. Wtedy zobaczymy, czy jest w stanie spełnić obietnice, które nam złożyła.   

Ale z tym wiąże się kolejne pytanie: wygrała bardzo niewielką liczbą głosów. Jeśli zatem brytyjscy posłowie za nią głosowali, to ona zacznie swoją pracę dokładnie dzień po tym, kiedy wy możecie wyjść z Unii....

-  No tak, jeśli wyjdziemy. Ale pamiętajmy, że posłowie z Partii Pracy, ale chyba też liberałowie, ją poparli. Natomiast ludzie Nigela Farage'a głosowali przeciwko niej, może też nasi Zieloni, więc to nie byli wszyscy Brytyjczycy. Ale nawet jeśli mówi pan o tej niewielkiej większości, która ją poparła, to jednak trzeba pamiętać, że była to większość bezwzględna, której wymaga traktat. Ten próg jest jednak wysoko ustawiony, części posłów nie było, część się wstrzymała, czyli tak wielu nie było przeciwko niej, a nawet można powiedzieć, że dużo więcej posłów było za niż przeciw. 

Z tym, że ja pytam o siłę przyszłej Komisji i samej przewodniczącej. No bo ktoś może powiedzieć, że bez głosów brytyjskich za jej kandydaturą ostatecznie nie miałaby poparcia ze strony Parlamentu...

- No cóż, parlament zawsze  może jeszcze  wyrazić jej wotum nieufności, więc zobaczymy.  Ale pamiętajmy, że rolą Komisji jest składanie propozycji legislacyjnych. Te muszą być przyjęte przez ministrów z demokratycznie wybranych rządów w Radzie i przez bezpośrednio wybranych posłów w Parlamencie Europejskim. Więc Komisja proponuje, ale nie decyduje. Pełni oczywiście ważną rolę w kreowaniu unijnych polityk, sprawdza jak są wprowadzane, czy państwa członkowskie realizują je poprawnie, ale nie decyduje o swoich propozycjach. 

A jak pan skomentuje ten fragment z jej wystąpienia, kiedy oczywiście uznaje decyzję Brytyjczyków wyrażoną w referendum,  ale jeśli pojawi się problem z datą 31 października, to pani przewodnicząca jest gotowa przedłużyć czas waszego wyjścia?

- To było bardzo dobre wystąpienie i rozsądne. Przecież dla Unii Europejskiej także nie jest dobre wyjście Wielkiej Brytanii, to pierwszy taki przypadek w historii, to także jest niedobre dla europejskiej gospodarki, nie wnosi niczego pozytywnego dla Europy.  A zatem jeśli nasz rząd poprosi o więcej czasu, jeśli może zmieni swoje zdanie co do brexitu, bo opinia publiczna z pewnością już zmieniła, więc to naturalne, że powinno być więcej czasu na zakończenie tego procesu: albo przez łagodniejsze wyjście, albo jego cofnięcie. 

Jak pan mówi, że brytyjska opinia publiczna zmieniła zdanie, to znaczy, że jest pan pewien, że  w przypadku drugiego referendum większość powie: tak, chcemy pozostać w Unii Europejskiej!

-Tak mówią badania, ale jak wiemy, nie można im wierzyć bezkrytycznie. Ale rzeczywiście większość z nich tak to przedstawia. Jeżeli spojrzy pan na wyniki wyborów europejskich, to zobaczy, że większość naszych posłów wybranych w tych wyborach to politycy, którzy chcą zostania UK w Unii. Mniejszość wybranych głosiła w kampanii, że chcą wyjścia. Czyli i te wyniki wyborów coś nam podpowiadają. 

Pobierz aplikację i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny