Paryż. Strajk pracowników transportu miejskiego sparaliżował miasto

Takiego paraliżu Paryża nie było od ponad dekady. Do pracy nie przyszła dziś większość pracowników transportu publicznego, którzy protestują przeciwko planowanej przez rząd reformie systemu emerytalnego.

W piątek w Paryżu nie działa 10 z 16 linii metra, a na dwóch kolejnych liniach pociągi wożą pasażerów tylko w godzinach szczytu komunikacyjnego. Całkowicie wyłączone są także dwie ważne linie pociągów podmiejskich łączących centrum z przedmieściami, m.in. z największym we Francji lotniskiem Roissy-Charles-de-Gaulle. Nie kursuje też większość linii autobusowych.

Maszyniści, kierowcy i motorniczy sprzeciwiają się planowanym zmianom w systemie emerytalnym. Reforma ma zrównać reguły przechodzenia na emeryturę we wszystkich zawodach. A to oznacza, że na przykład maszyniści stracą prawo do wcześniejszego skończenia pracy. Obecny system pozwala bowiem niektórym pracownikom paryskiego transportu miejskiego przejść na emeryturę w wieku 52 lat, czyli 10 lat wcześniej niż przewidują to ogólne zasady. Strajkujący twierdzą, że obecne zasady mają uzasadnione i apelują o ich utrzymanie.

Protest pracowników transportu skomplikował jednak życie wielu paryżan. - Nie ma sensu paraliżować miasta. Można strajkować, ale tak, aby nie przeszkadzać innym w dotarciu do pracy. Dziś rano mój dojazd wydłużył się o godzinie i piętnaście minut - stwierdził jeden z mieszkańców.

Ze względu na utrudnienia część paryżan przesiadła się na rowery i hulajnogi.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny