30 lat temu upadł mur berliński, symbol podziału Europy

Mur berliński dzielił miasto przez 28 lat i stał się również symbolem podziału Europy. Jego budowę rozpoczęto 13 sierpnia 1961 r. z polecenia władz NRD. Upadł niespodziewanie 30 lat temu, wieczorem 9 listopada 1989 r. Moment ten zapoczątkował agonię kolejnego reżimu komunistycznego.

9 listopada 1989 r. wschodnioniemieckie władze uchwaliły zgodę na swobodne podróżowanie obywateli NRD do RFN i Berlina Zachodniego. Nowe przepisy miały zacząć obowiązywać następnego dnia o godz. 4:00 rano. Misję streszczenia prasie najnowszych decyzji władz NRD otrzymał nadzorujący środki masowego przekazu członek partyjnego kierownictwa Guenter Schabowski, były redaktor naczelny „Neues Deutschland”. Nie był jednak dostatecznie poinformowany i nie znał dokładnie przekazanych mu dokumentów.

Jeszcze przed rozpoczęciem konferencji wśród niektórych zachodnich dziennikarzy pojawiły się informacje o planowanym otwarciu granicy w Berlinie. Włoski korespondent otrzymał takiego newsa od dziennikarza enerdowskiej agencji prasowej Allgemeiner Deutscher Nachrichtendienst. Pod koniec konferencji zapytał o projekt takich przepisów. Schabowski zaczął przeglądać otrzymane dokumenty i stwierdził: „Z powodu trudnych dla państw zaprzyjaźnionych wyjazdów [mieszkańców NRD – przyp. red.] postanowiliśmy umożliwić wszystkim obywatelom NRD przekraczanie granicy państwa”. Na pytanie: „Kiedy wejdzie to w życie?” odpowiedział: „Cóż, towarzysze, przekazano mi to… O wycieczki w celach osobistych za granicę można ubiegać się bez żadnych dokumentów, jak pozwolenia na podróż albo zaproszenia”. Dodał również, że do wyjazdu wciąż będzie konieczne posiadanie paszportu i wizy. Ponownie zadano pytanie o moment wejścia w życie nowych przepisów. „Z tego, co wiem, wejdzie..., to jest natychmiast, bez zwłoki”. Następnie wyjaśnił, że władze NRD mają nadzieję, iż regulacje doprowadzą do ograniczenia wyjazdów z kraju. Schabowski nie odpowiedział wprost na pytanie jednego z korespondentów: „Co teraz stanie się z murem berlińskim?”. Wygłosił tylko kilka niezbyt jasnych zdań na temat negocjacji rozbrojeniowych z RFN, które jego zdaniem mogłyby zostać przyspieszone po otwarciu granic. Konferencja zakończyła się kilka minut przed 20.00.

Błąd popełniony przez Schabowskiego był brzemienny w skutki. Bez wątpienia zdjęcia niewielkich grup obywateli NRD przekraczających o poranku 10 listopada granicę z Berlinem Zachodnim nie byłyby tak spektakularne, a przez to kompromitujące dla komunistów, jak te przedstawiaj±ce tysiące berlińczyków świętujących otwarcie granic kilka godzin po niefortunnej konferencji prasowej.

Wielu mieszkańców NRD oglądało transmitowaną na żywo przez krajową telewizję konferencję, której efekty były piorunujące. Rozradowany tłum szybko zapełnił okolice wszystkich przejść granicznych na terenie Berlina. Żołnierze pilnujący muru nie posiadali jakichkolwiek informacji o otwarciu przejść granicznych oraz zasadach przechodzenia na zachodnią stronę. Tłum był jednak na tyle wielki, że wykluczone było użycie broni. Zamieszanie pogłębiło potwierdzenie informacji o otwarciu przejść granicznych przez media zachodnioniemieckie i zachodnioberlińskie. Pierwsze szlabany uchylono o godz. 21. Wreszcie, o 22.45, pod naciskiem zgromadzonych przed murem ludzi pogranicznicy otworzyli punkty kontrolne.

„Berlin ogarnęła nie tyle euforia, ile raczej ciekawość niewiernego Tomasza: trzeba sprawdzić. Nad ranem w piątek, korzystając ze zmęczenia tłumu, wrócili NRD-owscy strażnicy. Wstrzymali dziki ruch przez mur, przywrócili kontrolę na przejściach. Mieli też sprawdzać, czy obywatele NRD mają policyjne wizy. Z tego ostatniego zrezygnowali pod naporem ludzkiej masy” – informował z Berlina korespondent „Gazety Wyborczej” Krzysztof Leski. Do historii przeszły zdjęcia z następnych dni, gdy burzono kolejne fragmenty muru. Jednak w pierwszych kilkudziesięciu godzinach ruch odbywał się wyłącznie przez przejścia graniczne. Próby zorganizowanego niszczenia były traktowane jako złamanie prawa. Tolerowano jedynie odłupywanie niewielkich fragmentów ściany. „Dziennik Telewizyjny” z 11 listopada informował o otwarciu kolejnych przejść granicznych w podzielonym mieście, ale również o pierwszych incydentach. Niedaleko Bramy Brandenburskiej zachodnioberlińska policja interweniowała, kiedy ciągnikiem wyrwano jedną z płyt muru. Strażnicy z NRD użyli armatek wodnych i przystąpili do naprawy konstrukcji.

Zaledwie dwa tygodnie później Kohl ogłosił dziesięciopunktowy plan „przezwyciężenia podziału Niemiec i Europy”. W ciągu kolejnych dwóch miesięcy niemiecka dyplomacja doprowadziła do sytuacji, w której potrzeba zjednoczenia Niemiec została zaakceptowana przez wszystkie zwycięskie mocarstwa decydujące o statusie Niemiec po 1945 r. Kanclerz wciąż unikał jasnej deklaracji w kwestii granic z przyczyn czysto politycznych – bał się o głosy wyborców, potrzebne mu zwłaszcza w tak skomplikowanych uwarunkowaniach, jakie panowały w NRD. Jego prywatne rozmowy z Mazowieckim – co premier przyznawał – miały ton uspokajający. Mimo to polska dyplomacja intensywnie lobbowała w świecie za sprawą granicy. Po zapewnieniu sobie poparcia Wielkiej Brytanii i Rosji wkrótce Warszawa miała za sobą także Paryż.

12 września 1990 r. podpisano traktaty końcowe konferencji 2+4 dotyczącej zjednoczenia Niemiec.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny