Żałoba po śmierci Jana Olszewskiego. Nieoficjalnie: Potrwa ponad dwa dni

Żałoba narodowa po śmierci b. premiera Jana Olszewskiego potrwa ponad dwie doby; rozpocznie się w czwartek o godz. 12, a zakończy w sobotę o godz. 18 - potwierdziła nieoficjalnie PAP w Kancelarii Prezydenta RP.

Pogrzeb Jana Olszewskiego, jak poinformował Kornel Morawiecki w PR24, odbędzie się w sobotę 16 lutego. Ojciec premiera Morawieckiego powołała się na informacje, które przekazał mu żona Jana Olszewskiego.

Ale nadal nie wiadomo, od kiedy obowiązywać będzie żałoba narodowa po śmierci byłego premiera. Według nieoficjalnych informacji, podanych przez Polsat News, żałoba potrwa ponad dwie doby; rozpocznie się w czwartek o godz. 12, a zakończy w sobotę o godz. 18.

Prezydencki rzecznik Bartosz Spychalski poinformował w poniedziałek w TVP1, że jeszcze w poniedziałek prezydent Andrzej Duda skieruje rozporządzenie w sprawie żałoby narodowej do kontrasygnaty premiera. Zaznaczył, że z całą pewnością żałoba będzie dłuższa niż jeden dzień.

Prezydent podkreślił w piątek, że pożegnanie Jana Olszewskiego wymaga stosownej powagi, a zarządzenie żałoby narodowej uważa za konieczne.

Rzecznik prezydenta poinformował, że prezydent Duda weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych.

Jan Olszewski zmarł w piątek w wieku 88 lat. Był premierem w latach 1991-1992, obrońcą opozycjonistów w procesach politycznych w okresie PRL, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Żałoba po śmierci Jana Olszewskiego
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    16 sierpnia 1980 roku. Jedna z najważniejszych dat, jakie odcisnęły piętno na historii PRL, prawdopodobnie całkowicie zmieniając dalsze losy naszego kraju. Trzeci dzień strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Dyrekcja decyduje się na częściowe spełnienie żądań pracowników, zgadzając się na podwyżki. Lech Wałęsa, przewodniczący Komitetu Strajkowego, postanawia o zakończeniu strajku. Wiadomość roznosi się przez radiowęzeł, zebrani w zakładzie mężczyźni zaczynają tłumnie opuszczać stocznię. Powstrzymują ich trzy kobiety, które wielka historia dziś zbyt często i zbyt chętnie pomija: Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska i Ewa Ossowska.

    - O 18.00 stałam z Wałęsą na wózku. Jak to koniec? - tak Ewa Ossowska, działaczka opozycyjna, wspomina dziś swoją reakcję na decyzję o zakończeniu strajku. – Krzyknęłam: To jest zdrada!

    To sa wspomnienia tamtych dni potwierdzone przeztysiace swiadkow, tak po prostu bylo czesc tym trzem dzielnym nieustraszonym kobietom, czesc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX