Prof. Kuźniar o konferencji bliskowschodniej w Warszawie: Rozdział do dziejów głupoty dyplomatycznej

W Warszawie zaczyna się dziś dwudniowa konferencja bliskowschodnia.
- Jak rozmawiam z kolegami ekspertami, to łapią się za głowę: Po co to Polsce? - mówił w TOK FM prof. Roman Kuźniar, który był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. polityki zagranicznej.

Dwa dni obrad, zagraniczne delegacje - w Warszawie zaczyna się konferencja dotycząca sytuacji na Bliskim Wschodzie. Najmocniejszą reprezentację przysyła do Polski USA - z wiceprezydentem na czele. Bo konferencja to amerykański pomysł. Jej organizację ogłosił w styczniu amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. I już to, że to nie Polska, gospodyni wydarzenia, ogłasza zwołanie konferencji, wzbudziło zdziwienie.

Jaki jest cel konferencji w Warszawie? - To jest niejasne. Dlatego, że jest ogromna rozbieżność między deklarowanym celem - pokój i bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie - a brakiem wielu uczestników procesów, które tam zachodzą - przyznał w TOK FM prof. Roman Kuźniar.

Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, który był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw międzynarodowych, przypomniał, że do stolicy nie została zaproszona delegacja Iranu. A to kluczowy gracz na Bliskim Wschodzie. - Od samego początku widać było, że Amerykanie i ich bliskowschodni sojusznicy - Arabia Saudyjska i Izrael - chcą się jakoś "zabrać" za Iran. Nie mają dobrego pomysłu i stąd ta konferencja. Bo trudno racjonalnie wytłumaczyć sens tej konferencji. Dziwne, że myśmy się tego podjęli - mówił gość Pierwszego Śniadania w TOK-u.

"Po co to Polsce?"

Prof. Kuźniar podkreślił, że nie jest odosobniony w swoich wątpliwościach, dotyczących zasadności organizacji w Polsce tego typu obrad. - Jak rozmawiam z kolegami ekspertami, to mówiąc żargonem, łapią się za głowę: Co za głupota? Po co to Polsce? Przecież to do niczego nie doprowadzi? Amerykanie wiedzą, że mogą liczyć na spełnienie przez Polskę ich zachcianek - ocenił.

Zdaniem byłego prezydenckiego doradcy, organizacja konferencji nie pomoże w budowaniu pozycji międzynarodowej Polski. Jak stwierdził, sprawa warszawskich obrad pokazuje, że z amerykańskiego punktu widzenia "jesteśmy trochę takim chłopcem na posyłki. - To też ustawia nas w niekorzystnej pozycji wobec europejskich partnerów,  którzy mają inny - niż amerykański - punkt widzenia w stosunku do regionu i relacji z Iranem - powiedział prof. Roman Kuźniar.

Według niego dobitnym dowodem na to, jak konferencję rozpoczynającą się w Warszawie traktują nasi europejscy partnerzy, jest to, że w obradach nie weźmie udziału szefowa dyplomacji UE Federica Mogherini.

- To się wpisuje, jako rozdział, do dziejów głupoty dyplomatycznej - podsumował politolog.

Co więc możemy stracić na organizacji dwudniowych rozmów? - Może niewiele poza dobrym imieniem. Ale i tak już nie mamy tego dobrego imienia, jeśli chodzi o naszą dyplomację. Więc pewnie wielkich strat nie zanotujemy poza wizerunkowymi. To, co chcemy pewnie zyskać, to zacieśnienie relacji z USA. Może jakieś bonusy, może trochę pochwał. Ale nie ma żadnego dobrego powodu, by Polska miała czuć się zmuszona do wykonywania takich poleceń, usług (dla Stanów Zjednoczonych) - podsumował prof. Roman Kuźniar.

W warszawskiej konferencji wezmą udział delegacje z kilkudziesięciu krajów. Najwyższa rangą, przypomnijmy, jest reprezentacja USA - z wiceprezydentem Mikiem Pencem na czele. Przyjeżdża premier Izraela, który zapowiada wygłoszenie mocnego przemówienia.

Pozostałe kraje wysyłają szefów dyplomacji, ale nie wszystkie. Ministrowie reprezentować będą między innymi Wielką Brytanię, Węgry, Litwę, Estonię, Katar i Arabię Saudyjską. Ale niektóre państwa przysyłają do Polski niższych rangą urzędników. Tak zrobi między innymi Francja.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (130)
Bliskowschodnia konferencja w Warszawie. Prof. Kuźniar: Rozdział do dziejów głupoty dyplomatycznej
Zaloguj się
  • lajdan

    Oceniono 15 razy -11

    No jasne panie Kuźniar. Prościej na bliskim wschodzie skakać po krzesłach....

  • facio60

    Oceniono 14 razy -8

    Gdyby to nie PiS był u władzy, tylko PO, to niemal wszyscy fani "gazety" piali by z zachwytu nad tą konferencją.
    Bo wiadomo, jest to w interesie przede wszystkim Izraela.
    Ale, że to PiS, mamy wysypy komentarzy w tej tematyce polegające na wiadrach pomyj na PiS.
    Żeby była jasność, nie jestem ani członkiem PiS ani jego fanem. Ale obłuda mnie mierzi.
    Aha, nie ośmieszajcie się jeszcze jakimiś tekstami o walonkach, Putinie itp.itd.

  • gesipipek65

    Oceniono 11 razy -7

    Kużniar - to ten stary komuch jeszcze dycho ?

  • 3guziec

    Oceniono 12 razy -6

    Kuźniar ale ty beznadziejny jesteś.

  • irenevonbrick

    Oceniono 8 razy -6

    Jak krytykuje Polskę obóz polityczny Niemiec ,Francji,Rosji to znaczy że Polacy robią coś dobrego dla Polski.

  • irenevonbrick

    Oceniono 8 razy -6

    Tylko ciemny kręcący głową nie zrozumie po co ta konferencja z udziałem Polski.Polska rośnie w siłę ale to nie podoba się waslom ruskim i niemieckim.

  • bjern

    Oceniono 13 razy -5

    To ten doradca od bigosu i Shoguna...? Wybitna ekipa skupiona wokół Bronka? Autorytet na miarę GW.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX