Mecenas Dubois: Pani prokurator reaguje nerwowo na wszystkie nasze pytania i nie chce na żadne odpowiedzieć

- Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby tak traktować pokrzywdzonego i jego pełnomocników - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM pełnomocnik Geralda Birgfellnera, Jacek Dubois. Komentował działania prokuratury w sprawie austriackiego biznesmena i brak przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego.

Jacek Dubois, jeden z pełnomocników Geralda Birgfellnera, komentował w rozmowie z reporterem TOK FM wywiad, którego w sobotę (2 marca) udzielił w RMF FM Jarosław Kaczyński. Prezes PiS mówił m.in. o tym, że w jego ocenie śledztwo, które mogłoby być podjęte w sprawie budowy wieżowców dla spółki Srebrna, jest bez sensu, choć jak zaznaczył, jest to decyzja prokuratury.  

- Tworzy się historia, ponieważ wprowadzamy nową normę prawną: ocenę potencjalnie podejrzanego. Czyli potencjalnie podejrzany recenzuje prokuraturę, która ma go ścigać i dokonuje oceny, w których sprawach powinno się toczyć postępowanie, a w których nie - stwierdził mecenas. 

Od zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa minęło już 30 dni przewidzianych na podjęcie przez prokuraturę decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa. - Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy zamiast niezwłocznie po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa zabezpieczyć dowody, zabezpieczyć dokumenty, to tak naprawdę mamy miesięczny spektakl medialny, polegający na informowaniu potencjalnie podejrzanego przez premiera, przez ludzi z władz państwa, w końcu przez prokuraturę, jakie dowody zostały zgromadzone, co mu zagraża i tak naprawdę dawanie wskazówek, jak z tego można się wydostać - tłumaczył adwokat. 

Czytaj też: Taśmy Kaczyńskiego. Gerald Birgfellner chce, by do przesłuchań była dopuszczona ambasada

W jego ocenie jest to przykład, kiedy organ powołany do ścigania w przypadku popełnienia przestępstwa, daje możliwość do mataczenia. - Ponieważ przez ten miesiąc naprawdę można ustalić różne wersje (wydarzeń - red.), można spreparować nowe dokumenty, można ukryć stare - wymieniał Dubois. 

Prokurator reaguje nerwowo

Gerald Birgfellner był już czterokrotnie przesłuchiwany przez prokuraturę, prezes PiS natomiast ani razu. Ostatnie przesłuchanie biznesmena odbyło się w piątek (1 marca) i trwało ok. 10 godzin. 

- Doszło do bardzo ostrej wymiany zdań w piątek między pełnomocnikami a prokuraturą. Pani prokurator bardzo nerwowo reaguje na jakiekolwiek nasze pytania i nie chce na żadne nasze pytania odpowiedzieć. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby tak traktować pokrzywdzonego i jego pełnomocników - mówił Jacek Dubois.

Dodał, że odniósł wrażenie, iż "marzeniem pani prokurator byłoby raz w tygodniu austriackiego obywatela słuchać i tak do czasu aż on się zestarzeje lub cokolwiek się zmieni". - Absurdalna sytuacja - podkreślił. 

Tłumaczył także, że Birgfellner, kiedy po dwóch przesłuchaniach musiał w sprawach osobistych pojechać do Austrii, o których poinformował prokuraturę, został ukarany grzywną 6 tys. zł za niestawiennnictwo. 

- Tak się traktuje ofiarę, natomiast osoba, której dotyczy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, przez miesiąc nie była przesłuchana, dostaje wszystkie informacje o toczącym się postępowaniu z mediów, od polityków i składa oświadczenia, które są jakąś grą z opinią publiczną, próbą podratowania gdzieś upadłego wizerunku - stwierdził, odnosząc się do zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, że jeśli zostanie wezwany przez prokuraturę, to stawi się na przesłuchaniu.

Czytaj też: Drugie przesłuchanie Birgfellnera. Dubois zaniepokojony, Giertych o "wstrząsających zeznaniach"

Austriacki biznesmen czuje się oszukany przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu nie zapłacić za wykonanie projektu budowy dwóch wieżowców dla powiązanej z partią rządzącą spółki Srebrna. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS złożył pod koniec stycznia.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny