PiS znów chce zmieniać ustawę o Sądzie Najwyższym. Sędziowie zaniepokojeni

PiS prezentuje kolejne zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym. Sędziowie alarmują, że może dojść do uchwalenia przepisów niezgodnych z ustawą zasadniczą.

Projekt noweli ustawy o Sądzie Najwyższym – już 8. od czasu uchwalenia ustawy w 2017 roku - pojawił się na stronach internetowych Sejmu. W rozmowie z PAP przedstawiciel wnioskodawców Marek Ast (PiS) ocenił, że nowelizacja "nie wiąże się z bieżącym sporem wokół Sądu Najwyższego". - To nie są zmiany wynikające z toczącego się sporu, czy sporu toczącego się obecnie przed TSUE, po prostu wynikają z pewnej refleksji i konieczności uzupełnienia tych przepisów - przekonywał.

Projekt, który niebawem może być procedowany przez Sejm, zakłada między innymi, że prezydent będzie mógł sam wskazać pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, jeśli zgromadzenie sędziów się nie zbierze lub nie wyłoni kandydata.

- Co wydaje się, że jest w sprzeczności z art. 183 ust. 3 Konstytucji mówiący, że prezydent powołuje I prezesa SN spośród kandydatów wskazanych przez zgromadzenie ogólne sędziów SN - wyjaśnia rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski.

Jak dodaje, najnowsze propozycje PiS-u zawierają też przepisy istotne z punktu widzenia każdego sędziego w Polsce. Teraz o tym, czy można ich pociągnąć do odpowiedzialności karnej, będzie decydowała jedynie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, to ciało powstało z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. W nowej izbie zasiada m.in. Aleksander Stępkowski, jeden z założycieli Ordo Iuris.

- Ten organ będzie się zastanawiał i podejmował decyzję w sprawie uchylenia immunitetu każdego sędziego w Polsce – podkreślił rzecznik SN Michał Laskowski.

Do sędziowskich dyscyplinarek wątpliwości ma też Komisja Europejska. Na początku kwietnia wszczęła postępowanie o naruszenie prawa unijnego w tym kontekście. 

W projekcie znalazły się też przepisy, które sprawią, że przy wyborze sędziów Sądu Najwyższego od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa nie będzie można się odwołać. Dodatkowo wszystkie sprawy, które już są prowadzone - na przykład przed Naczelnym Sądem Administracyjnym - będą umarzane. Co może też prowadzić do wycofania pytań prejudycjalnych z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Opozycja oburzona

Mirosław Suchoń (Nowoczesna) ocenił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że PiS za pomocą nowego projektu, podejmuje kolejny krok do przejęcia kontroli nad sądownictwem.- Ten projekt wpisuje się w plan, który PiS realizuje od trzech lat, który polega na przejęciu kontroli nad niezależnym sądownictwem. Na spowodowaniu takiej sytuacji, że tak, jak za starych czasów, polityk PiS będzie mógł wziąć telefon, zadzwonić do wybranego przez siebie członka sądownictwa - bądź też prokuratury - i zażyczyć sobie wydania konkretnego wyroku  - podkreślił Suchoń.

Według posła jest to próba, która "jest niezgodna ze standardami demokratycznego państwa prawnego". - To próba, która w pewien sposób, podważa przepisy prawa europejskiego. W związku z tym można ocenić, że te przepisy po prostu prędzej, czy później będą musiały zostać znowu zmienione - stwierdził polityk.

Zdaniem warszawskiego radnego Marka Szolca (Nowoczesna) w projekcie PiS są dwa bardzo niebezpieczne elementy. Pierwszy z nich, "to zupełnie niepotrzebne i niezrozumiałe" zmiany w procedurze powoływania pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i prezesów izb SN. - Dotychczas wszystkie przedstawienia kandydatur wymagały obecności odpowiednich kworum Zgromadzenia Ogólnego bądź zgromadzenia izb. Żeby kandydaci, którzy będą przedstawiani prezydentowi, mieli odpowiednie poparcie wśród sędziów SN - podkreślił. - Dzisiaj dowiadujemy się, że pomysł na przejęcie kontroli nad Sądem Najwyższym i izbami SN jest następujący: jeśli nie uda się zebrać kworum, bądź kworum nie przedstawi kandydatów, to mimo wszystko nazwiska kandydatów trafią do prezydenta - przedstawi je jakieś małe grono sędziów SN. Nie będzie tutaj wymagany absolutnie żaden próg. A nawet jeśli, to się nie uda, to prezydent sam wybierze sobie swojego wymarzonego prezesa i postawi go na stanowisku - podkreślił Szolc. Jego zdaniem, to poważne zagrożenie "dla tego, co jest w SN najważniejsze, czyli jego niezależności".

Według Szolca drugą niebezpieczną zmianą w projekcie jest odebranie możliwości odwołania od decyzji KRS w przedmiocie przedstawienia kandydatur sędziów SN. - Wcześniej takie odwołanie było możliwe i polityczni nominaci KRS - dodajmy KRS zupełnie niekonstytucyjnej, bo wybranej przez polityków, a nie przez sędziów - mogli zostać zatrzymani. W tym momencie widzimy, że decyzje KRS w przedmiocie przedstawienia kandydatur sędziów będą ostateczne, będą niepodważalne i niestety ta intencja, która od początku przyświecała PiS, czyli przejęcie SN i podporządkowanie go politykom zostanie zrealizowana - zauważył Szolc.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny